niedziela, 19 czerwca 2016

18. Jak widać dobrze się ukrywałyśmy.

Ines POV
Burza ze zdjęciami Nicole trwała kolejny tydzień, momentami nawet było mi jej szkoda bo większość osób odwróciła się od niej za ta jak zakłamana była. Między mną, a Niallem sytuacja była niewyjaśniona, niby dalej się przyjaźnimy lecz nie jednokrotnie w ciągu ostatniego tygodnia obejmował mnie troszkę dłużej niż zawsze i dwa razy zdarzyło mu się pocałować mnie. To mnie coraz bardziej przekonywało, że chłopak chce ode mnie czegoś więcej niż tylko przyjaźni, jednak ja nie byłam tego pewna, bałam się że to nie przetrwa i stracę go.
- Nes słuchasz mnie w ogóle? - zwróciła mi uwagę Mads.
- Tak, tak.  - rzuciłam.
- W takim razie co powiedziałam? - założyła rękę na rękę i spojrzała na mnie znacząco.
- Okej nie słuchałam. - westchnęłam.
- Co się dzieje? Ostatnio jesteś nieobecna, ciężko się z Tobą w ogóle porozumieć. - usiadła obok mnie.
- Ta cała sytuacja z Niallem mnie przytłacza. - pokręciłam głową - To już nie jest przyjacielskie zachowanie. 
- Ale nie powiesz, że to Ci się nie podoba. - uśmiechnęła się.
- Mi... tak. - nie ma sensu tego trzymać.
- Wiedziałam! - pisnęła.
- Ale na razie jest dobrze tak jak jest. - stwierdziłam - Niech sobie wszystko idzie swoim tempem. - wzruszyłam ramionami.
- Oh przestań! Dziś impreza u Harrego, przyjdę co Ciebie wcześniej i przygotujemy się. Niallowi powiedz, że spotkacie się na miejscu. - zarządziła, a ja tylko zaśmiałam się, ale przytaknęłam.
Po skończonych lekcjach najpierw zaszłyśmy do Mads skąd wzięła wszystkie potrzebne rzeczy do przygotowania się na imprezę i szybko poszłyśmy do mnie, zjadłyśmy obiad i po kolei wzięłyśmy prysznic. 
Punkt 20.00 byłyśmy gotowe ja miałam na sobie czarna rozkloszowaną sukienkę do połowy uda i bordowe vansy, natomiast Maddie chabrową obcisłą spódnicę, czarny top i koturny. Dopełniłam wszystko bordową, matowa szminką i mogłyśmy już iść, przyjaciółka przez cały wieczór próbowała mnie przekonać do prowokowania Nialla, nie jestem przekonana do tego pomysłu, ale kto wie? Przed domem Stylesa było parę osób, a ze środka dochodziła dość głośna muzyka, weszłyśmy z przyjaciółką i od razu pociągnęła mnie do kuchni, żeby się napić. Wypiłyśmy po 3 szoty i zrobiłyśmy sobie po drinku, dom Harrego jest dość duży, a i tak wszędzie byli ludzie, można powiedzieć, że większość ludzi ze szkoły tutaj jest. Przywitałyśmy się z paroma osobami, chwilę pogadałyśmy i przy tym wypiłyśmy swoje napoje, wróciłyśmy do kuchni, aby uzupełnić swoje kubeczki, tam spotkałyśmy Harrego i Louisa którzy byli przytuleni do siebie.
- Harry, Louis! - przywitałyśmy się z przyjaciółmi.
- Hej dziewczyny. Jak się bawicie? - uśmiechnął się Styles.
- Świetnie. - krzyknęła Mads i uniosła kciuk do góry.
- Horan Cie szukał. - zwrócił się do mnie, chciałam odpowiedzieć coś, ale blondynka mi przerwała.
- Świetnie, ale my idziemy się przewietrzyć. - odparła i pociągnęła mnie za rękę.
Puściła ją dopiero, gdy wyszłyśmy na ogródek, usiadłam na niewysokiej balustradzie, która na szczęście była na tyle szeroka, że musiałabym się naprawdę postarać, żeby spaść. Odpaliłam papierosa, natomiast Maddie stanęła na przeciwko mnie, śmiałyśmy się w niebogłosy bo obie już wypiłyśmy odpowiednią ilość alkoholu, aby wszystko było beztroskie. 
- Nes! Mads! W końcu Was znalazłem. - usłyszałyśmy krzyk zza pleców Maddie.
- Hej Niall. - uśmiechnęła się blondynka i krótko go przytuliła.
Ja dalej siedziałam na swoim miejscu, spojrzałam na chłopaka który miał na sobie białą koszulkę, jeansową kamizelkę i wąskie, czarne spodnie z rozcięciami na kolanach, włosy jak zwykle postawione w czub, uśmiechnął się do mnie, a ja zagryzłam wargę. Tak samo jak Maddie przytulił mnie na powitanie, ale ponownie zajęło mu to trochę dłużej. Chłopak odpalił swojego papierosa, widzę po jego oczach, że też już sobie trochę wypił.
- Długo tu jesteście? - spytał.
- Jakoś po 20.00 byłyśmy. - odparła Mads.
- Szukałem Was już od ponad godziny, Harry mi dopiero powiedział, że wyszłyście do ogrodu. - zaciągnął się papierosem i wyglądało to bardzo seksownie, jezu nie stop Nes.
- Jak widać dobrze się ukrywałyśmy. - zaśmiała się blondynka.
- Przede mną? - przychylił głowę, a ja zgasiłam papierosa.
- Może. - spojrzałam na niego - Choć Mads potańczyć. - pociągnęłam dziewczynę za rękę zostawiając Nialla samego.
Znalazłyśmy kawałek wolnego miejsca i zaczęłyśmy tańczyć, po kilku piosenkach czułam, że alkohol który wypiłyśmy wcześniej przestaje już działać. Zgodnie stwierdziłyśmy, że czas się napić, ruszyłyśmy do kuchni, zrobiłyśmy sobie po kolejnym drinku i usiadłyśmy na blacie.
- Patrzył się. - rzuciła dziewczyna.
- Kto? - zmarszczyłam czoło.
- Niall, przez cały czas gdy tańczyłyśmy. - upiła ze swojego kubka, a ja wzruszyłam ramionami.
- Umm hej? - podniosłyśmy wzrok, aby ujrzeć Liama.
- Nes możemy pogadać? - spytał i spojrzał na Maddie.
- A mamy o czym? - prychnęłam.
- Proszę. - westchnął.
- Idę do łazienki. - powiedziała Mads i miałam ochotę ją zabić na miejscu.
- Nes ja Cię tak bardzo przepraszam. - chciał mnie złapać za rękę, lecz szybko ją zabrałam.
- Za co? Za bycie dupkiem czy może hyyym wiem! Za bycie dupkiem. - warknęłam.
- Serio jest mi przykro, po prostu byłem zazdrosny. - spuścił wzrok, ale na mnie to nie działa.
- To nie ma sensu Liam i tak do siebie nie pasowaliśmy. - pokręciłam głową.
- Co? Bawiliśmy się świetnie na naszych randkach, spróbujmy jeszcze raz. - zrobił krok w moją stronę, a ja usiadłam głębiej na blacie.
- Nie Liam, to Ty bawiłeś się świetnie, ja nie lubię ani komedii romantycznych, ani sushi. Nawet nie zapytałeś się mnie o zdanie w tej kwestii, dla mnie sprawa jest jasna. - powiedziałam oschle.
- Będziesz tego żałowała. - złapał za moje nadgarstki.
- Albo teraz się od niej odsuniesz, albo połamię Ci te rączki. - Liam nagle obrócił się i zobaczył Nialla w drzwiach kuchni.
- No oczywiście, że bohater się zjawił. Jakie to oklepane. - przewrócił oczami.
- Mówiłem serio. - powiedział Niall robiąc kilka kroków w naszą stronę.
- Szkoda czasu na kogoś takiego jak Ty. - rzucił w moją stronę - Jesteś zwykłą suką, która nie wie czego chce. - puścił moje nadgarstki i wyszedł śmiejąc się fałszywie.
- Nes nie słuchaj go, to co powiedział nie miało w sobie ani trochę prawdy. - blondyn podszedł do mnie i położył swoje dłonie na moich kolanach.
- Niall spokojnie, wiem że powiedział to żeby nas zdenerwować, plus nie dostał tego czego chciał. - westchnęłam.
- Chcesz wody? - spytał z troską, a ja pokiwałam głową.
Chłopak wyjął z lodówki małą buteleczkę i podał mi ją, przez cały czas siedziałam na blacie, a on stał praktycznie między moimi nogami. Wypiłam prawie pół butelki za jednym zamachem, czułam jak blondyn kreśli kółeczka kciukami na moich kolanach, co naprawdę mnie odprężało. Ostawiłam butelkę obok siebie i wzięłam głęboki oddech, spojrzałam na Nialla, a on na mnie, a potem na moje usta, zmniejszył między nami odległość i nasze wargi połączyły się. To już nie był zwykły całus, jak te ostatnie, to był bardziej jak nasz pierwszy pocałunek jakieś 3 lata temu, był powolny i namiętny, choć wtedy raczej nic do siebie nie czuliśmy. Niall przysunął mnie za uda bliżej krawędzi blatu, co spowodowało, że praktycznie nasze klatki piersiowe były do siebie przyklejone. Blondyn pogłębił pocałunek i dołączył do niego język, czułam wtedy że znalazłam swoje miejsce na ziemi, lepiej nie mogło być.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Więcej Nialla i Ines :3 Jaki ship dla nich ? Nines? 



wtorek, 14 czerwca 2016

17. Jesteście szalone.

Ines POV

Maddie była u mnie pół godziny później ze wszystkimi potrzebnymi zeszytami i kserówkami, do 20.00 pomagała mi wszystko uzupełnić, potem zamówiłyśmy pizzę i usiadłyśmy na łóżku, musiałam jej powiedzieć co się stało bo sama nie uporam się ze swoimi myślami.

- Jak tam Niall? - spytała.

- Jakoś się trzyma. - westchnęłam.

- Coś się stało? Wyglądasz na przygnębioną. - stwierdziła przyjaciółka.

- Dużo się stało w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Mówiłam Ci już jak to wyglądało gdy babcia Nialla trafiła do szpitala? - zaczęłam.

- Tak wracałaś z kina z Liamem. - przytaknęła.

- Tydzień później zanim mama Nialla do mnie zadzwoniła też byłam z nim na randce, wziął mnie na sushi. - wytłumaczyłam.

- Przecież Ty nie lubisz sushi. - uniosła brew moja przyjaciółka.

- Nie chciałam wybrzydzać. - wzruszyłam ramionami - Ale pokłóciliśmy się, gdy wychodziłam z naszej randki tylko po to żeby pojechać do szpitala, Niall miał jakiś atak paniki, krzyczał, kopał w krzesła, a ja nie wiedziałam jak go uspokoić, zrobiłam pierwsze co mi przyszło na myśl. - zagryzłam wargę.

- Czyli? - Mads zrobiła oczy jak pięć złoty czekając na moją odpowiedzieć.

- Pocałowałam go. - schowałam twarz w ręce.

- Co?! - pisnęła - Przecież jesteście przyjaciółmi! Podoba Ci się Niall? Co z Liamem? - kręciła głową w niedowierzaniu.

- Nie wiedziałam co innego zrobić, potem po prostu się przytulił i płakał mi ramię. A Liam dziś przesadził, to koniec definitywnie, przyszedł tu dziś i zaczął szarpać się z Niallem, więc kazałam mu wyjść. - westchnęłam.

- Zależy Ci na nim? - Mads złapała mnie za rękę.

- Nie, Liam okazał się być niezłym dupkiem, w dodatku zupełnie do siebie nie pasujemy. - przewróciłam oczami.

- Chodziło mi o Nialla. - wytłumaczyła przyjaciółka.

- Sama nie wiem, wszystko mi się teraz pomieszało. - pokręciłam głową.

- Musisz to sobie na spokojnie przemyśleć. A ja mam dla Ciebie dobrą wiadomość. - uśmiechnęła się szyderczo.

- Dawaj. - zażądałam.

- Pogadałam tu i ówdzie i udało mi się zdobyć stare zdjęcie Nicole, nie zawsze była tak idealna jak kiedyś. - uśmiechnęłam się szeroko gdy blondynka pokazała mi fotografie.

- Szach mat Nicole. - przybiłyśmy sobie piątkę.

- Kiedy zaczynamy plan? - spytała.

- Trzeba kupić nową kartę do telefonu i zebrać na nią jak najwięcej numerów ludzi ze szkoły, Niall wraca do szkoły od poniedziałku, więc mamy dwa dni na ogarnięcie sprawy, chciałabym żeby nie musiał już więcej tego przechodzić. - stwierdziłam.

- Rozmawialiście po tym pocałunku? - drążyła dalej.

- Zachowujemy się tak samo jak przed nim, nie wracaliśmy do tego tematu. - wzruszyłam ramionami.

- Oddał pocałunek tak? - kontynuowała.

- No tak, ale do czego dążysz? - uniosłam brew.

- Może on do Ciebie coś czuje? - rzuciła.

- Przecież ganiał za Nicole, to nie możliwe. - parsknęłam.

- Może chciał pozbyć się Ciebie z głowy, nie chciał dopuścić do odrzucenia? - zaczęła rozmyślać.

- O czym my rozmawiamy? Ja nawet nie wiem sama co czuje. - stwierdziłam.

- Mogę podpytać trochę Zayna, może coś wyciągnie od Nialla. - zaproponowała.

- Jeśli zrobi to delikatnie będę wdzięczna. - uśmiechnęłam się - Tak w ogóle skąd masz te zdjęcia Nicole?

- Dziewczyna która była mi winna przysługę, ma ciotkę która pracuje w poprzedniej szkole Nicole i udało jej się załatwić je. - zaśmiała się.

- Są straszne, połowa chłopaków w szkole zdziwi się ile może pomóc medycyna estetyczna bo raczej ten nos sam się nie naprostował. - skrzywiłam się.

- Uszy też raczej same się nie przykleiły do głowy. - parsknęłyśmy śmiechem, Nicole poczuje na własnej skórze jak to jest być wyśmiewanym.

Resztę wieczoru spędziłyśmy jedząc pizze i oglądając nasz ukochany serial.

***

W poniedziałek wstałam pełna energii jak nigdy, wczoraj z Mads wcieliłyśmy nasz plan w życie, dziewczyna pójdzie wcześniej do szkoły i da mi znać jak poszło, a ja przyjdę normalnie z Niallem jakieś 5 minut przed dzwonkiem. Po ogarnięciu się zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie dla siebie i Nialla, blondyn przyszedł jak zwykle bez śniadania, widać było po nim zmęczenie, ubrany był na czarno, posłał mi jedynie słaby uśmiech i zjedliśmy śniadanie. Po drodze do szkoły spaliliśmy po papierosie rozmawiając na luźne tematy.

- Nie chce tam iść. - jęknął Niall.

- Nie będzie tak źle. - dźgnęłam go w żebra.

- Wątpię, żeby im się znudziło, tym bardziej że mnie nie było to uderzą z większą siłą. - westchnął.

Mój telefon wydał z siebie dźwięk, okazało się że dostałam smsa od Mads.

Od: Maddie 
Jest głośno, ale Nicole dopiero weszła do szkoły, poczekajcie chwilę.


- Zapalimy jeszcze? - zaproponowałam - Mamy jeszcze 10 minut do dzwonka.

- Jasne. - wzruszył ramionami.

Gdy weszliśmy do szkoły, każdy stał w grupkach z telefonem w ręku śmiejąc się, Mads mówiła prawdę. Niall wyglądał na zdezorientowanego, ale podeszliśmy od razu do blondynki która stała przy naszych szafkach, zostawiliśmy nasze rzeczy i podszedł do nas Harry i Louis.

- O mój Boże widzieliście te zdjęcia? - zaśmiał się Harry.

- Jakie zdjęcia? - zareagował Niall.

- Patrz. - loczek podał mu swój telefon, a blondyn zaczął się śmiać pod nosem.

- Nie wiem kto to zrobił, ale musiał mieć niezłe wtyki i dobre myślenie bo numer jest nieaktualny. - stwierdził Louis.

- Cała drużyna się z niej śmieje. - dodała Maddie.

- No to się porobiło. - zaśmiałam się.

Zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli rozchodzić się do klas, Louis pożegnał się z Harrym i też poszedł w swoją stronę.

- Dobra, jestem prawie pewien, że miałyście z tym coś wspólnego. - powiedział Niall zakładając rękę na rękę.

- Może tak. - rzuciłam.

- A może nie. - dodała Mads.

- Jesteście szalone. - pokręcił głową - Dziękuję. - najpierw objął blondynkę, a potem mnie.

Mnie nie puścił tak szybko, poczułam dreszcz przechodzący przez plecy, aż dostałam gęsiej skórki, spojrzałam na Maddie która puściła mi oczko. W końcu przyszedł czas na wejście sali lekcyjnej, więc wszyscy razem usiedliśmy z tyłu klasy. Przez cały dzień nikt nawet nie zaczepił Nialla, miło było widzieć iskierki które wróciły do jego oczu, a Nicole musiała się zmyć ze szkoły bo nawet jej nie widziałam. Blondyn jak zwykle po lekcjach odprowadził mnie do domu, jego humor zmienił się o 180 stopni, wiadomo że nie zapomniał o śmierci babci z dnia na dzień, ale było dużo lepiej.

- Dziękuję Ci. - powiedział gdy byliśmy pod moimi drzwiami.

- Za co? - spytałam.

- Za to, że przez ten cały gówniany czas byłaś koło mnie i za akcje z Nicole też, nie lubię zasady oko za oko, ale jej się należało. - przewrócił oczami.

- Tak zachowałby się każdy dobry przyjaciel. - odparłam.

- Tak. - westchnął, a ja widziałam cień niepewności w jego oczach.

- To do jutra? - rzuciłam.

- Tak do jutra. - uśmiechnął się.

Odwróciłam się i zaczęłam otwierać drzwi wejściowe, gdy już miałam przez nie przejść poczułam ucisk na swoim nadgarstku i chwilę później miękkie wargi na moich, byłam w zbyt wielkim szoku, żeby oddać pocałunek. Niall oderwał się ode mnie, uśmiechnął i po prostu odszedł zostawiając mnie w progu. Potrząsnęłam głową, próbując wyrwać się z transu, dotknęłam palcami swoich ust i uśmiechnęłam się, czy to się stało na prawdę?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




wtorek, 7 czerwca 2016

16. Mówiłam do Ciebie Liam.

Ines POV

Kolejne tydzień wyglądał podobnie, Niall cały czas siedział w szpitalu, a ja codziennie przywoziłam mu obiady, mama blondyna musiała pozałatwiać wszystko co było związane z pracą, ale też przychodziła jak tylko mogła. Widziałam się dwa razy z Liamem na wieczornym spacerze, a dziś idziemy na kolejną randkę tym razem zaprosił mnie na kolację, jak zwykle po szkole poszłam do domu blondyna, odebrałam od jego mamy pudełko z obiadem i pojechałam prosto do szpitala. Niall siedział jak zwykle w tym samym miejscu na przeciwko sali.

- Hej. - uśmiechnęłam się.

- Hej. - odpowiedział.

Podałam mu pudełko z jedzeniem, za co cicho podziękował i zaczął jeść.

- Jakieś nowe wiadomości? - spytałam.

- Podobno trochę lepiej, ale dalej się nie obudziła. - westchnął - Pozwolili mi wejść do niej na 15 minut.

- Będzie dobrze, musi być. - poklepałam chłopaka po plecach.

Posiedziałam z nim jeszcze, po czym musiałam wyjść żeby nie spóźnić się na kolacje z Liamem, nie mówiłam nic Niallowi, jakoś czułam że nie jest to teraz na miejscu. Wróciłam do domu, wzięłam szybki prysznic, założyłam czarną rozkloszowaną spódnicę i błękitną koszulę na grubych ramiączkach, którą wsunęłam do środka spódnicy, do tego czarne niewysokie koturny, plis zrobiłam lekki makijaż, O 18.00 przyszedł po mnie Liam, wyglądał bardzo dobrze, miał na sobie białą koszulę, czarną kurtkę i wąskie jeansy, a do tego czarne sztyblety, jego włosy były postawione, a uśmiech nie schodził z twarzy. Przywitał mnie pocałunkiem w policzek i zaczęliśmy kierować się w stronę miasta gdzie znajdują się restauracje, kawiarnie i różne sklepy, jak się okazało Liam wybrał sushi za którym osobiście nie przepadam, ale nie mam zamiaru wybrzydzać. Usiedliśmy przy stoliku, mój towarzysz zaczął przeglądać kartę którą ja osobiście nie byłam zainteresowana.

- Na co masz ochotę? - spytał.

- Zdam się na Ciebie. - uśmiechnęłam się.

Chłopak był chyba zadowolony z mojej decyzji i od razu zamówił jedzenie, rozmawialiśmy o wszystkim dopóki nie została nam podana taca z tym co zamówił Liam. Przełożyłam kilka kawałków na swój talerz i powoli jadłam, niestety co do sushi mój gust się nie zmienił, dalej mi nie smakowało, ale z tego co widziałam chłopak zajadał w najlepsze. Rozmawialiśmy luźno o wszystkim, na szczęście Liam nie zorientował się, że prawie nie tknęłam jedzenia, sam był zajęty opowiadaniem różnych śmiesznych historii o przygodach swoich i Zayna.

- Nes? - chłopak zwrócił moją uwagę na siebie.

- Cieszę się, że zgodziłaś się ze mną wyjść. - uśmiechnął się.

- Też się cieszę. - odwzajemniłam gest.

- Więc.. - zaczął, ale w tym samym momencie mój telefon dał o sobie znać.

- Przepraszam. - wyjęłam urządzenie i spojrzałam na ekran - To Niall muszę odebrać, wybacz.

- Halo? 

- Nes jak szybko możesz być w szpitalu? - usłyszałam szloch, tylko nie Niall tylko pani Horan.

- Najprędzej za 20 minut, coś się stało? Co z Niallem? - spytałam przestraszona.

- Moja mama zmarła. - pociągnęła nosem - Niall ma jakiś atak paniki, nie możemy go uspokoić, przepraszam jeśli w czymś przeszkadzam, ale on na prawdę Cię teraz potrzebuje. - spojrzałam ze smutkiem na Liama.

- Będę jak najszybciej. - rzuciłam i rozłączyłam się. 

- Liam ja... - zaczęłam, ale nie dane mi było dokończyć.

- Tak wiem, musisz iść do Nialla, co tym razem? Nudzi mu się? Znowu się nad sobą użala? - prychnął.

- W sumie to nie Twoja sprawa. - warknęłam - Ale jeśli musisz wiedzieć jego babcia zmarła, a był z nią mocno związany i dzwoniła do mnie jego matka. - wyciągnęłam z portfela pieniądze i położyłam na stole.

- Co Ty robisz? - zdziwił się.

- Płacę za jedzenie i wychodzę, mam nadzieję że nigdy nie będziesz w takiej sytuacji. - powiedziałam z żalem i wyszłam z restauracji.

Nigdy nie pomyślałabym, że Liam może być taki bezuczuciowy, złapałam pierwszy autobus który zawiezie mnie w okolice szpitala. Na miejscu byłam po 20 minutach, przy recepcji spotkałam mamę Nialla, powiedziała że chłopak przez cały czas jest przy sali i nie można nad nim zapanować, a ona musi wypełnić dokumenty. Gdy dotarłam na właściwe piętro, dostrzegłam Nialla chodzącego niespokojnie i szarpiącego końcówki włosów, podeszłam bliżej i zobaczyłam opuchnięte oczy blondyna z których dalej płynęły łzy.

- Niall... - spojrzał na mnie.

- Nes odpuść, zostaw mnie samego. Nie chce Cię zranić. - pokręcił głową patrząc na mnie.

- Nie zranisz mnie, nie zrobiłbyś mi tego. - powiedziałam podchodząc bliżej.

- Wszystkich ranię, wszystkich zawodzę. - krzyknął, kopiąc w krzesło - Czemu kurwa jestem taki beznadziejny.

Widziałam, że wszystkie emocje blondyna w tym momencie skumulowały się i wydostały na zewnątrz, wpadł w prawdziwy szał, nie miałam pojęcia co zrobić żeby się uspokoił. Zrobiłam to co pierwsze przyszło mi na myśl, złapałam za kołnierzyk jego koszulki i połączyłam nasze usta, dopiero po chwili oddał pocałunek, gdy oderwaliśmy się od siebie blondyn przytulił mnie i usiadł na krzesełku, sadzając mnie na swoich kolanach, schował głowę w zagłębienie mojej szyi i szlochał, a ja drugą ręką bawiłam się jego włosami mając łzy w oczach, czym ten chłopak zasłużył sobie na takie cierpienie?


***

Kilka dni później stałam z mamą w kościele na pogrzebie babci Nialla, miałam na sobie czarną sukienkę z rękawem 3/4 sięgającą za kolano, nie udało mi się dorwać Nialla, ale mignął mi w tłumie, ubrany w czarny garnitur z włosami postawionymi w czub. Msza minęła szybko, do pani Maury i Nialla podeszłyśmy z mamą na końcu złożyć kondolencje, uścisnęłam mamę chłopaka, po czym szybko wpadłam w jego ramiona, pociągnął nosem i wyszeptał "dziękuję". Po dojechaniu na cmentarz cały czas trzymałam się blisko Nialla, wiem że tego potrzebował, przeżywał to gorzej niż jego mama. Pamiętam babcie chłopaka jeszcze z moich młodych lat, zawsze była uśmiechnięta i robiła cudowne gofry, nikt nie mógł ich pobić, łza zakręciła się w moim oku, Niall szybko podał mi chusteczkę i po raz kolejny tego dnia zamknął mnie w swoich ramionach. Po zakończeniu ceremonii zaprosiliśmy Horanów do siebie, z blondynem poszliśmy do mojego pokoju, gdzie przebraliśmy się w wygodniejsze ciuchy, włączyliśmy sobie film i w ciszy oglądaliśmy. Niedługo potem ktoś zapukał do drzwi od mojego pokoju, otworzyłam je i przede mną stał Liam, nie powiem zdziwiłam się, od naszej kiepsko zakończonej randki nie odezwał się ani słowem, wpuściłam go do środka, ale widocznie zdenerwował się widząc Nialla leżącego na moim łóżku.

- Boże serio pięciu minut nie możesz bez niej wytrzymać? - zadrwił Liam.

- A co Cie to obchodzi? - warknął Niall.

- A to, że w kółko rozpierdalasz mi plany. - nagle pchnął blondyna.

- Myślisz, że robię to specjalnie? - Niall powtórzył jego czyn.

- Nie wiem, ale mnie to wkurwia. - Liam się zamachnął, ale wkroczyłam do akcji.

- Myślę, że powinieneś już iść. - rzuciłam.

- Też tak myślę, żegnaj Niall. - uśmiechnął się cwaniacko.

- Mówiłam do Ciebie Liam. - odparłam sucho i zobaczyłam szok na jego twarzy.

- Jak stąd wyjdę to będzie definitywny koniec Nes, jesteś pewna? - założył ręce na wysokości klatki piersiowej.

- Tak jestem pewna. - odpowiedziałam.

- Jesteście siebie warci. - westchnął i trzasnął drzwiami.

- Nes wiesz, że mogłem wyjść? Nie chce psuć Waszych relacji. - odparł Niall.

- Nie zepsułeś ich, my do siebie zupełnie nie pasujemy, ostatnio to zauważyłam. Nie czuje się dobrze w jego towarzystwie. - wzruszyłam ramionami - Poza tym nasza przyjaźń jest ważniejsza. - przytuliłam go.

- Tak, jest. - rzucił cicho.

Koło 17.00 pani Maura i Niall poszli do siebie, a ja postanowiłam zaprosić Maddie, muszę uzupełnić zaległości ze szkoły i z nią poważnie porozmawiać o tym co się ostatnio stało.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ufff... udało mi się to napisać.

Co myślicie o całej sytuacji?




sobota, 4 czerwca 2016

15. Chcesz mi coś powiedzieć Ines?

Ines POV

- Nes. - pociągnął nosem - Potrzebuję Cię tak jakby teraz.

- Niall oddychaj i powiedz mi spokojnie co się stało. - starałam się opanować chłopaka chociaż mi samej było daleko od tego.

- Nes, moja babcia, jestem w szpitalu z mamą, nie wiadomo co z nią będzie. - po prawie każdym słowie pociągał nosem.

- Niall spokojnie za chwilę będę tylko powiedz mi który szpital. - starałam się zachować trzeźwy umysł.

- Ten koło publicznej biblioteki. - zachrypiał - Wyjdź przed szpital będę za jakieś 15 minut.

Rozłączyłam się i podeszłam do Liama, cholernie głupio było mi go tak zostawiać na środku chodnika, ale nie mogę zostawić Nialla samego w takim stanie.

- Liam cholernie Cię przepraszam, ale Niall ma załamanie, jego babcia jest w szpitalu. Muszę do niego jechać bo inaczej się nie uspokoi. - powiedziałam spanikowana.

- Nes spokojnie, jedź rozumiem wszystko. Pojechać z Tobą? - zaproponował,

- Dzięki Liam, ale sobie poradzę. Przepraszam za wszystko, obiecuję że nadrobimy to ok? - zapytałam.

- Jasne leć już, pozdrów Nialla ode mnie. - uśmiechnął się ciepło.

Pocałowałam chłopaka szybko w policzek i biegiem rzuciłam się w stronę przystanku autobusowego, po 5 minutach przyjechał autobus który podwiózł mnie prosto pod bibliotekę skąd było dosłownie 100 metrów do szpitala. Na schodach prowadzących do wejścia szpitala, zauważyłam Nialla palącego papierosa, usiadłam obok niego i przytuliłam go, jego oczy były podpuchnięte, a a policzkach były zaschnięte łzy, ręce niekontrolowanie mu się trzęsły i były zimne, inaczej niż jest zazwyczaj.

- Niall już shhh, jestem. - delikatnie nas kołysałam.

- Przepraszam, po prostu potrzebowałem Cię, zepsułem randkę Tobie i Liamowi. - powiedział wyraźnie zły.

- Nie zepsułeś i tak już wracałam do domu. - zapewniłam go - Powiesz mi co się stało?

- Wylew, aktualnie jest w śpiączce, nic nie wiadomo więcej. - powiedział smutny.

- Będzie dobrze Niall. - szepnęłam obejmując go mocniej.

- Mam nadzieję. Chodź pójdziemy pod salę. - zarządził.

Zgasił końcówkę papierosa i weszliśmy do budynku, windą wjechaliśmy na czwarte piętro, tam na korytarzu na krzesełku siedziała pani Horan, twarz miała schowaną w rękach i nerwowo tupała nogą.

- Dobry wieczór. - zwróciłam się do niej.

- Nes skarbie, dobry wieczór. - starała się uśmiechnąć, lecz nie dziwię się że wyszedł z tego grymas.

- Coś wiadomo? - spytał blondyn.

- Dalej stoimy w martwym punkcie. - pokręciła głową.

- Cholera. - chłopak usiadł na krzesełku, a ja obok niego.

Siedzieliśmy tak, aż do 2.00 w nocy kiedy lekarz oznajmił że sytuacja jest opanowana, ale wszystko nie wygląda najlepiej.

- Niall odprowadź Nes do domu i tak jest już późno. - uśmiechnęła się blado pani Horan - Sam też idź się przespać, nawet się nie sprzeciwiaj, przyjdziesz rano. - powiedziała twardo.

- Dzwoń, gdyby coś się działo. - westchnął Niall i pocałował mamę w czoło.

Wyszliśmy ze szpitala, autobusy nie jeździły już więc został nam spacer, praktycznie nie rozmawialiśmy, spaliliśmy kilka papierosów. Po jakiś 40 minutach doszliśmy pod mój dom, w kuchni paliło się światło i dopiero do mnie dotarło, że nie dałam mamie znać o całej sytuacji.

- Chcesz spać u mnie? - spytałam chłopaka.

- Chętnie, nie chce zostać sam. - odparł pociągając nosem.

Weszliśmy do domu zamknęłam drzwi, przy wejściu do kuchni stała moja mama z morderczym wyrazem twarzy i założonymi rękami.

- Chcesz mi coś powiedzieć Ines? - skrzywiłam się na dźwięk mojego pełnego imienia, używała go tylko jak była naprawdę zła.

- Ja... - zawiesiłam się.

- To moja wina proszę pani, zadzwoniłem do Nes bo moja babcia wylądowała w szpitalu po wylewie, przyjechała mnie wesprzeć, dużo emocji i zapomniała dać znać. - wytłumaczył Niall.

- O matko, ale jak się czuje? - spytała przejęta.

- Kiepski stan, mama tam została, ja mam przyjechać jak się wyśpię. - odparł.

- Zostań u nas, nie powinieneś siedzieć sam. - przytuliła chłopaka.

- Dziękuję. - rzucił i poszliśmy do mojego pokoju.

Chłopak wziął swoje rzeczy z półki w mojej szafie i poszedł wziąć prysznic, strasznie mu współczuje bo ostatnio wszystko jest przeciwko niemu. Najpierw kłótnia ze mną, potem akcja z Nicole, chłopaki z drużyny i na koniec choroba babci, mam nadzieję że sobie z tym poradzi, oczywiście będę obok, ale nie jestem w stanie walczyć za niego. Poszłam do łazienki po nim, kiedy wyszłam leżał już w łóżku przykryty kołdrą do pasa, położyłam się koło niego i przytuliłam go, objął mnie ciasno, nie potrzebowałam dużo czasu żeby usnąć, ten dzień był zbyt ciężki.

***

Nazajutrz obudziłam się o 8.00, ale Nialla już nie było w łóżku, westchnęłam widząc karteczkę na biurku od treści "Dziękuję Nes, poszedłem do domu przebrać się i po jedzenie dla mamy, odezwę się później xx". Mama nie obudziła mnie do szkoły, w domu było pusto czyli poszła normalnie do pracy, zrobiłam sobie śniadanie i oglądając telewizję zjadłam je. Koło 12.00 wyszłam z domu i skierowałam się do szpitala, po drodze zahaczyłam o restaurację i wzięłam Niallowi spaghetti na wynos, jestem pewna że siedzi tam nie myśląc nawet o sobie. Dotarłam na odpowiednie piętro, Niall siedział na tym samym krzesełku co wczoraj i patrzył w podłogę, usiadłam obok i położyłam rękę na jego ramieniu.

- Hej. - przywitałam się.

- Hej. - westchnął - Czemu nie jesteś w szkole? - spytał.

- Bo przyniosłam Ci obiad. - przewróciłam oczami.

- Dzięki. - mruknął i otworzył pudełko z jedzeniem.

- Jakieś nowe wieści? - zaczęłam delikatnie, ale zaprzeczył ruchem głowy.

Koło 16.00 przyszła pani Horan, a Niall odprowadził mnie na przystanek autobusowy, rozmowa z nim dziś była ciężka, ale nie miałam zamiaru gadać z nim na siłę. Przytulił mnie na pożegnanie i odszedł wolnym krokiem w stronę szpitala z papierosem między palcami. W domu nadrobiłam zadania z dzisiejszego dnia, ogarnęłam trochę mieszkanie i przyszykowałam rzeczy na jutro do szkoły, długo nie mogłam zasnąć, myślałam o całej sytuacji, ale nie przychodziło mi żadne rozwiązanie któregokolwiek z problemów, w końcu zasnęłam ze zmęczenia.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~Biedny Niall :(