niedziela, 29 maja 2016

14. Potrzebuję Cię tak jakby teraz.

Ines POV
W końcu nadeszła środa i jednocześnie dzień mojej randki z Liamem, wstałam dość wcześnie wzięłam szybki prysznic, ułożyłam włosy i lekko się pomalowałam. Stanęłam przed szafą zastanawiając się co na siebie założyć, padło na ciemne jeansy, biały top i koszulę w kratę, a do tego moje ukochane znoszone vansy. Zeszłam na dół zrobiłam tosty z nutellą, oczywiście na talerzu było kilka kanapek więcej bo Niall na pewno wpadnie w ostatniej chwili, oznajmi że jest głodny i rzuci się na nie. Tak jak się spodziewałam pięć minut później do mojego domu wparował spóźniony blondyn.
- O kanapki z nutellą! - wziął jedną i wpakował do buzi - Nie zdążyłem zjeść śniadania. - ledwo co go zrozumiałam.
- Nic nowego. - pokręciłam głową.
Chłopak wziął z talerza kanapki i wyszliśmy z domu, Niall miał dziś widocznie lepszy humor niż ostatnio. Spaliliśmy jeszcze po drodze po papierosie, pod szkołą spotkaliśmy Harrego i Louisa z którymi przez chwilę rozmawialiśmy, po czym weszliśmy do budynku. Odłożyliśmy niepotrzebne rzeczy do szafek, zamknęłam swoją i czekałam na Nialla.
- Kogo my tu mamy? - wysoki brunet stanął za moim przyjacielem.
- Cholera. - westchnął Niall.
- Co blondyneczko stęskniłeś się za nami? - rzucił chłopak obok niego.
- Możecie sobie odpuścić? - burknął.
- Przyjacielu - odparł wyraźnie z niego szydząc - chcemy Ci tylko pomóc znaleźć laskę do przelecenia, chyba że jesteś gejem to jakiegoś chłopaka też by się znalazło. - wszyscy ryknęli śmiechem, a ja widziałam że Niall zaraz nie wytrzyma i wybuchnie.
- W sumie by się zgadzało stary, jak nie chciał przelecieć Nicole, która jest cholernie seksowna to musi być gejem. - kumpel poklepał go po plecach.
Spojrzałam na Nialla, złapałam go za nadgarstek i przepchnęliśmy się przez zbiorowisko ludzi na korytarzu. Stanęliśmy dopiero na półpiętrze gdzie przytuliłam chłopaka, w jego oczach był wstyd i smutek.
- Niall... - zaczęłam, ale mi przerwał.
- Nie Nes, jest okej, dzięki że mnie tu przyprowadziłaś bo było blisko żebym się na niego rzucił. - westchnął przeczesując ręką włosy.
- Widziałam właśnie. - szepnęłam, nie miałam pojęcia jak mu pomóc.
Chwilę spóźniliśmy się na lekcje, którą na szczęście była historia, pan Janson jest bardzo za uczniami i nawet nie skomentował naszego wejścia do klasy 10 minut po dzwonku. Usiedliśmy razem w ostatniej ławce pod oknem, widziałam że blondynowi nie było lekko mimo, że przez cały czas się uśmiechał do mnie, ale nie był to szczery uśmiech, tylko ten wymuszony. Chciałabym się odegrać na Nicole, ale jedyne co mi przychodzi do głowy to upokorzenie jej, jednak nie wiem o niej nic co mogłabym obrócić przeciwko niej. Muszę zaangażować w to Maddie, ona wyciągnie z ludzi wszystko i mi pomoże, Niall nie musi o tym wiedzieć. Na jednej z przerw obgadałam cały plan z Maddie, dziewczyna od razu zgodziła się na moją propozycję i obiecała, że uruchomi wszystkie swoje kontakty żeby skompromitować szkolną gwiazdkę. Reszta dnia minęła w miarę dobrze, Niall usłyszał jeszcze parę docinków jednak w naszym towarzystwie znosił to w miarę dobrze. Po zakończonych lekcjach odprowadził mnie i Maddie do mojego domu, życzył mi dobrej zabawy na randce i wolnym krokiem odszedł w stronę swojego domu. Za to my najpierw zjadłyśmy obiad pozostawiony przez moją mamę, a następnie Maddie pomogła mi się przygotować na spotkanie z Liamem. Wzięłam szybki prysznic, a w tym czasie moja przyjaciółka przetrząsała moją szafę, byłam pewna, że nie odpuści mi i wyciągnie jakąś spódnicę z dna mojej szafy. Wysuszyłam szybko włosy i ubrana w puchaty szlafrok wyszłam z łazienki, nie myliłam się na łóżku leżała bordowa spódnica, biała bluzka z koronkowymi wstawkami, czarne zakolanówki i skórzana ramoneska, na podłodze przed łóżkiem stały czarne trampki i to mi dodało otuchy.
- Maddie musi być spódnica? - skrzywiłam się.
- Kochana to jest randka! Musisz go powalić na kolana, przebieraj się i zrobię Ci makijaż. - klasnęła w dłonie.
Westchnęłam na co się zaśmiała, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki się przebrać, muszę przyznać że ciuchy były idealnie do siebie dobrane. Gdy Mads mnie zobaczyła zagwizdała, a ja przewróciłam oczami, potem zrobiła mi makijaż - oko podkreśliła czarną kreską, a usta pociągnęła bordową pomadką.
- Wszyscy będą się za Tobą oglądać, Liam nie spuści z Ciebie dziś oka. - mrugnęła do mnie.
- Ciekawe gdzie pójdziemy. - zastanawiałam się.
- Zayn może mi wspomniał, a może nie o kinie. - uśmiechnęła się.
- W sumie mi to pasuje. - wzruszyłam ramionami - Nic bardzo zobowiązującego, ale za razem dobry pomysł.
- Mało oryginalnie, ale bezpiecznie. - zaśmiała się blondynka.
- Zayn na pewno jest oryginalny. - prychnęłam teatralnie.
- A tu muszę Cię zaskoczyć, poszliśmy na plażę, gdzie wypożyczył quada i dojechaliśmy aż do molo w sąsiednim mieście, tam zjedliśmy i wracaliśmy gdy zachodziło słońce, nieziemski widok. - westchnęła, a ja zrobiłam się cholernie zazdrosna bo kto by nie chciał czegoś takiego?
- Ok, usłyszałam wystarczająco. - jęknęłam, na co blondynka uśmiechnęła się z satysfakcją.
Liam był punktualnie, Mads wyszła ode mnie 10 minut przed jego przyjściem. Chłopak przywitał mnie buziakiem w policzek i komplementem na temat mojego ubioru przez co spaliłam buraka, ale on wyglądał dużo lepiej, biała opinająca jego mięśnie bluzka, niezbyt obcisłe jeansy, białe nike airforce i granatowa koszula, włosy miał postawione na żel, a uśmiech nie schodził z jego ust.
- Mam nadzieję, że lubisz kino. - uśmiechnął się.
- Bardzo. - odparłam.
- Mam bilety na "W pogoni za marzeniami", więc nie musimy stać w kolejce. - poinformował mnie.
Miałam ochotę jęknąć kiedy usłyszałam tytuł filmu, wszystkie dziewczyny w naszej szkole podniecały się nim od kiedy zaczęli go grać, nienawidzę ckliwych filmów, ale nie chce robić Liamowi przykrości, pokiwałam tylko głową i lekko się uśmiechnęłam. Oczywiście chłopak nie dał mi za nic zapłacić, zajęliśmy nasze miejsca które były w połowie sali, na samym środku, gdzieś w połowie filmu Liam delikatnie ujął moją dłoń, nie przeszkadzało mi to, na filmie i tak nie potrafiłam się skupić, natomiast chłopak wyglądał na mocno zainteresowanego nim, śmieszne bo mogę się założyć że połowa par która tu przyszła ma zupełnie na odwrót. Tylko my nawet nie jesteśmy parą, lubię Liama, ale chyba jesteśmy totalnymi przeciwieństwami, choć podobno to one się przyciągają. Chłopak kciukiem kreślił wzorki na mojej dłonie, nie powiem, że było to nieprzyjemne bo musiałabym skłamać. Po dwóch godzinach w końcu film się skończył, na moje szczęście Liam nie drążył fabuły filmu bo chyba by się załamał na moją odpowiedzieć. Wyszliśmy z kina i dalej trzymając się za ręce szliśmy spacerkiem w stronę mojego domu, moja komórka zaczęła dzwonić, spojrzałam na ekran, gdzie pojawiło się zdjęcie Nialla, zignorowałam go, stwierdziłam że oddzwonie później, jednak blondyn nie dawał za wygraną.
- Odbierz. - powiedział Liam.
- Dosłownie chwileczka, przepraszam. - uśmiechnęłam się.
Przeciągnęłam palcem po ekranie i przystawiłam telefon do ucha.
- Halo Niall? Tylko szybko bo jestem z Liamem. - powiedziałam, ale zamiast odpowiedzi usłyszałam szloch przez który całe moje ciało się spięło - Niall?
- Nes. - pociągnął nosem - Potrzebuję Cię tak jakby teraz.
- Niall oddychaj i powiedz mi spokojnie co się stało. - starałam się opanować chłopaka chociaż mi samej było daleko od tego.
- Nes....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem jestem okropna xD
Ale ciąg dalszy nastąpi dum, dum, duuuum....


poniedziałek, 23 maja 2016

13.Syn marnotrawny powrócił?

Ines POV

Jak zwykle w poniedziałek Maddie przyszła wcześniej, aby zjeść ze mną śniadanie i poplotkować, otworzyłam dziewczynie drzwi i zaczęłam robić jajecznicę.

- Co Ty dzisiaj w takim dobrym humorze? - spytała przyjaciółka.

- A to źle?

- Od czasu Twojej kłótni z Niallem chodziłaś przybita. - skomentowała i usłyszałyśmy trzask drzwi.

- Syn marnotrawny powrócił? - prychnęła Mads widząc blondyna w przejściu do kuchni.

- Ciebie też dobrze widzieć. - westchnął Niall.

- Panna idealna już kopnęła Cię w dupę? - zadrwiła blondynka.

- Wiesz co Nes, porozmawiamy w szkole. - burknął Niall i wyszedł trzaskając drzwiami.

- Musiałaś Mads? - westchnęłam.

- Cholera Nes nie może mu tak wszystko uchodzić płazem. - stwierdziła dziewczyna - Co w ogóle stało się w ten weekend? - spytała.

- W piątek w nocy przyszedł do mnie załamany bo Nicole próbowała się do niego dobierać, a potem wyśmiała go, bo jest prawiczkiem. Nocował u mnie, a w sobotę byliśmy na koncercie.

- W sumie mało który siedemnastolatek jest teraz prawiczkiem, ale to chyba dobrze. - rozmyślała dziewczyna.

- Też myślę, że to dobrze. Dla Nialla to ważne bo jego ojciec zostawił ich, okazało się że wielokrotnie zdradzał jego matkę, a on miał wtedy z 9 lat? - tłumaczyłam Maddie - Niall wtedy bardzo opiekował się mamą i obiecał sobie, że nigdy nie potraktuje dziewczyny jak zabawkę.

- Cholera, nie wiedziałam. - blondynka przygryzła wargę.

- Dlatego Nicole zawróciła mu w głowie tym, że była dla niego miła, nie poleciał na jej wygląd, no może trochę. - zaśmiałam się.

- Ehh, przeproszę go w szkole. - westchnęła, gdy wychodziłyśmy z mojego domu.

Chwilę przed ósmą dotarłyśmy do szkoły, zostawiłam niepotrzebne książki w szafce i ruszyłam w stronę klasy, przechodząc obok schodów usłyszałam kłócące się osoby, jak się okazało był to Niall i Nicole. Blondyn złapał się za głowę.

- Czy Ty się w ogóle słyszysz dziewczyno? Nie mam zamiaru grać w Twoją chorą grę. - krzyknął blondyn.

- W takim razie wszyscy się dowiedzą. - powiedziała Nicole.

- Świetnie, nie obchodzi mnie zdanie innych. - rzucił i odszedł od dziewczyny.

- Wszystko okej Niall? - spytałam zmartwiona.

- Nic nie jest okej, nie wiem jak można być taką suką jaką ona jest. - warknął.

- Co zrobiła? - spytałam delikatnie.

- Stwierdziła, że może wybaczyć mi piątkowy wybryk i dać mi jeszcze jedną szansę na przespanie się z nią, jeśli tego nie zrobię rozpowie moją "tajemnicę". - tu blondyn zrobił gest cudzysłowia.

- Chyba się nie przejmujesz? - spojrzałam na chłopaka, który był widocznie zraniony.

- Nie obchodzi mnie zdanie innych, ewentualnie tylko Twoje. - westchnął, a ja przytuliłam się do niego.

- I o to chodzi, dawaj idziemy na lekcje bo zaraz się spóźnimy. - przewrócił oczami i ruszyliśmy w stronę klasy.

Lekcje mijały w miarę spokojnie, blondyn się trochę opanował jednak dalej jego humor nie był najlepszy. Na jednej z przerw złapał mnie Liam.

- Hej. - rzucił i spojrzał na mnie niepewnie.

- Hej. - odpowiedziałam bez większych emocji, wkurzyło mnie jego ostatnie zachowanie.

- Widziałem, że pogodziłaś się z Niallem.

- Zgadza się. - wzruszyłam ramionami.

- Przepraszam za moje ostatnie zachowanie, nie chce wchodzić miedzy Was. Bardzo Cie lubię Nes, nie chce tego zniszczyć. - powiedział smutno.

- Też Cie lubię Liam. - wywróciłam oczami i uśmiechnęłam się, w oczach chłopaka było widoczna ulga.

- To może miałabyś ochotę gdzieś ze mną wyjść? - przygryzł wargę.

- Randka? - uniosłam brew.

- Jeśli tylko masz ochotę. - uśmiechnął się.

- Jasne. - wzruszyłam ramionami, chodź w środku skakałam z podekscytowania.

- Środa o 16.00? - zaproponował.

- Pasuje. - przytaknęłam.

- To jesteśmy umówieni. - puścił mi oczko i odszedł.

Cieszyłam się, że Liam nie przekreślił nas. Prawdę mówiąc serio go polubiłam i mogłabym myśleć o nim jako kimś więcej.

- Jak tam? - podeszła do mnie Maddie.

- Właśnie umówiłam się z Liamem. - uśmiechnęłam się w jej stronę.

- Serio?! To świetnie! Na kiedy? - spytała.

- Środa o 16.00. - odparłam.

- Co się dzieje w środę o 16.00? - podszedł do nas Niall.

- Umówiłam się z Liamem. - chłopak zmarszczył czoło.

- Oh, to świetnie. - posłał mi uśmiech i wrócił do jedzenia batonika.

- Gdzie Cię zabiera? - spojrzała na mnie Mads.

- Nie wiem, pewnie i tak bym się nie do wiedziała, niespodzianki i te inne. - westchnęłam.

- Przecież Ty nie lubisz niespodzianek. - przewrócił oczami blondyn.

- Wiem Niall, dzięki że mi przypomniałeś. - mruknęłam.

- Do usług mała. - wypiął dumnie pierś.

- Już Ci kiedyś coś mówiłam na ten temat... młody. - droczyłam się z nim.

- Nie ważne. - machnął ręką i akurat zadzwonił dzwonek na lekcje.

W końcu o 15.00 doczekałam się kochanego dzwonka, który oznaczał koniec poniedziałkowej męczarni. Do domu wróciłam sama ponieważ Niall został na treningu koszykówki i skończy dopiero koło 17.00. Zjadłam obiad, odrobiłam zadania i właśnie siadałam przed telewizorem, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, spojrzałam na zegarek który wskazywał 17.45, otworzyłam drzwi i zobaczyłam Nialla.

- Lody i jakiś film. - uśmiechnął się sztucznie i wszedł do środka.

- Co się stało? - spytałam.

- Musiało się coś stać, żebym przyszedł obejrzeć film z przyjaciółka? - udawał pewnego siebie, widzę to dokładnie.

- Po pierwsze zadzwoniłeś dzwonkiem zamiast po prostu wejść, a po drugie serio Niall lody? Kiepski z Ciebie kłamca, zawsze jak masz kiepski humor zapychasz się lodami. Mnie nie oszukasz, za dobrze Cię znam. - spojrzałam mu prosto w oczy.

- Będziemy tu tak stać czy może pójdziemy do salonu? - przewrócił oczami.

- Nie myśl, że wywiniesz się z tej rozmowy. - powiedziałam.

Poszłam do kuchni po dwie łyżki, dwie szklanki i sok pomarańczowy, gdy weszłam do salonu Niall siedział na kanapie z podkulonymi nogami i pudełkiem otwartych lodów czekoladowych obok siebie. Postawiłam wszystko na stole i podałam blondynowi łyżkę, jakąś 1/3 opakowania lodów później widziałam, że się trochę uspokoił.

- Powiesz mi co się stało? - spytałam.

- Nicole dopięła swego. - burknął.

- Czyli... - nie zdążyłam skończyć bo chłopak mi przerwał.

- Sprowokowała mnie i sam musiałem się przyznać przed wszystkimi, wyśmiali mnie, przez cały trening leciały docinki w moją stronę, cheerleaderki szeptały między sobą patrząc na mnie. Nie mam kurwa życia w drużynie. - powiedział wpychając kolejną łyżkę lodów do buzi.

- Pokrąży temat chwilę, a potem wszyscy zapomną, Nial spokojnie. - przejechałam ręką po jego włosach.

- Nicole nie pozwoli im zapomnieć. - westchnął - Sam sobie narobiłem kłopotów, czemu ja Was kurwa nie posłuchałem. - poderwał się i wyszedł przez drzwi tarasowe.

Westchnęłam i wyszłam za nim, blondyn siedział na schodkach i odpalał papierosa, usiadłam koło niego, poniosłam jego ramie i wtuliłam się w bok. Siedzieliśmy tak dobre pół godziny, a Niall zdążył spalić trzy papierosy, w końcu przytulił mnie i stwierdził że musi wracać do domu. Odprowadziłam go do drzwi i się pożegnaliśmy, mimo tego co odwalił jest mi go cholernie szkoda.

***

Niall POV

Praktycznie całą noc nie mogłem spać, od piątej rano łaziłem po pokoju i nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Do Nes wyszedłem wcześniej, ale nie spieszyłem się, szedłem spacerkiem do jej domu, ale i tak byłem kilka minut wcześniej niż powinienem. Wszedłem do domu przyjaciółki, usiadłem przy wyspie kuchennej i czekałem na nią, Nes jeszcze nie zeszła na dół, choć nic w tym dziwnego jest dziesięć minut po siódmej rano.

- Niall? Co Ty robisz tu tak wcześnie? - spytała zdziwiona.

- Nie mogłem spać w nocy. - wzruszyłem ramionami.

- Widzę, nie wyglądasz najlepiej. - skrzywiła się.

- Jesteś świetną przyjaciółką Nes. - przewróciłem oczami.

- Czy kiepska przyjaciółka wzięłaby Cię na całodniowe wagary? - spojrzała prowokacyjnie.

- Wagary? - spytałem zszokowany.

- No dalej Niall, jak za starych czasów. Weźmiemy jakieś śniadanie na wynos i pojedziemy za miasto. Widzę, że nie masz humoru na szkołę. - przekonywała.

- Jak Ty mnie dobrze znasz. - pokręciłem głową.

Dziewczyna spakowała swoje rzeczy i wyszliśmy z jej domu, poszliśmy do naleśnikarni w której jakiś czas temu jedliśmy śniadanie, wzięliśmy dwie porcje naleśników z bitą śmietaną, oreo i czekoladą, plus dwa smoothie o smaku mango. Po małej sprzeczce o to kto zapłaci, oczywiście ja wygrałem i szybko zapłaciłem kartą za nasze śniadanie. Podczas czekania na autobus piliśmy nasze koktajle i śmialiśmy się, w końcu wsiedliśmy do pojazdu który był prawie pusty, zapłaciliśmy kierowcy za bilety, znaczy Nes zapłaciła, chciałem ja ale jej morderczy wzrok przekonał mnie, abym się wycofał. Pojechaliśmy do małego miasteczka jakieś 80 kilometrów od Los Angeles, pogoda nam sprzyjała, żadnej chmurki na niebie i 25 stopni, dlatego kochałem to miejsce, mimo że jest październik jest ciepło, w Irlandii nie było tak dobrze. Przeszliśmy uliczkami miasta, aż dotarliśmy do małego jeziorka, pamiętam to miejsce, byliśmy tu jak pierwszy raz się zerwaliśmy, wsiedliśmy w pierwszy lepszy autobus który nas tu zawiózł, od tego czasu minęły chyba ze 4 lata. Usiedliśmy na trawie, wyjąłem styropianowe opakowania i podałem jedno przyjaciółce, jedliśmy w ciszy patrząc się na widok rozciągający się przed nami, oczywiście dziewczyna nie dała rady zjeść swojej porcji, więc dokończyłem za nią. Oczywiście Nes nie dałaby mi spokoju jeśli nie zrobiłbym sobie z nią kilka zdjęć, na każdym kolejnym mieliśmy coraz głupsze miny, ta dziewczyna potrafi poprawić mi humor nawet takimi małymi rzeczami. Potem jeszcze zrobiliśmy sobie mały spacer, uliczkami miasteczka i poszliśmy na przystanek autobusowy. W LA byliśmy koło 15.00, więc idealnie jak kończyły się lekcje, podziękowałem dziewczynie za cudowny dzień tuż po tym jak odprowadziłem ją pod same drzwi. Wróciłem d domu, nadrobiłem zadania z dwóch ostatnich dni i w końcu bez żadnych problemów zasnąłem w miękkim łóżku.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Moje prace:



środa, 18 maja 2016

12. Miałaś cholerną racje.

Ines POV

Przez cały wieczór chodziły mi po głowie słowa Nicole, dokuczały mi na tyle że nie mogłam skupić się na ukochanej książce. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w moją piżamę składającą się z jakieś starej koszulki Nialla z napisem "Free Hugs" i szarych szortów. Rzuciłam się na łóżko i głośno westchnęłam, może nie powinnam była tak naskakiwać na Nialla? Cholernie mi go brakuje, nie mam z kim się wygłupiać, a Maddie poszła gdzieś z Zaynem. Moje rozmyślania przerwało stukanie w szybę balkonową, zerwałam się przerażona z łóżka, spojrzałam na telefon który pokazywał 23.00. Po pokoju znowu rozległ się dźwięk stukania w okno, podeszłam na palcach, wstrzymałam oddech i odsłoniłam jednym ruchem firankę, ledwo powstrzymałam się od krzyku gdy zobaczyłam przed sobą sylwetkę człowieka, po sekundzie zorientowałam się, że stoi przede mną Niall. Zdziwiona otworzyłam drzwi i zobaczyłam smutnego blondyna, nie takiego jak widziałam go zawsze - pełnego energii z przylepionym do twarzy uśmiechem.

- Mogę? - spytał zachrypniętym głosem.

Odsunęłam się i wpuściłam go do środka, przez chwilę staliśmy bez słowa na przeciwko siebie patrząc się sobie w oczy. W końcu Niall westchnął i spuścił głowę.

- Miałaś cholerną racje. - powiedział - Mam do siebie pretensje, że nie posłuchałem się Ciebie. - usiadł na moim łóżku i schował twarz w dłoniach.

- Niall co się stało? - usiadłam obok blondyna i położyłam dłoń na jego ramieniu.

- Oglądaliśmy jakiś babski film, pocałowała mnie, a później próbowała się do mnie dobrać. - powiedział nie spoglądając nawet na mnie - Wiem, chcesz teraz powiedzieć "a nie mówiłam".

- Nie Niall nie chce teraz tego powiedzieć, po prostu jest mi przykro, że mi nie ufasz. - westchnęłam.

- Ufam Ci, jest mi cholernie źle z tym co zrobiłem, myślałem że ona na prawdę mnie lubi. - odparł - Wybaczysz mi? - dopiero przy tym pytaniu nasze oczy się spotkały.

- Oczywiście Niall, przepraszam że na Ciebie naskoczyłam. - pociągnęłam nosem i znalazłam się w objęciach chłopaka.

- Należało mi się. - szepnął.

- Chcesz spać u mnie? - spytałam.

- Jeśli nie masz nic przeciwko. - podrapał się po karku.

- Niall jest w porządku, zachowuj się normalnie. - przewróciłam oczami.

- Chce spać u Ciebie, moje ciuchy tam gdzie zwykle? - przytaknęłam - I hej! - zwrócił moją uwagę - Czy to nie jest moja koszulka? - wskazał na mnie.

- Jest. - zaśmiałam się.

- Zgubiłem ją ze 2 lata temu i nie mogłem znaleźć, przekopałem szafę ze trzy razy. - założył ręce.

- Kiedyś ją tu zostawiłeś. - wzruszyłam ramionami.

- Ona ma do mnie wrócić. - zrobił minę niczym obrażony pięciolatek.

- Tak na pewno, już za bardzo się do niej przyzwyczaiłam. - postawiłam się na co pokręcił tylko głową.

Niall poszedł do łazienki, a ja zeszłam na dół po herbatę dla nas, gdy wróciłam blondyn leżał na łóżku. Podeszłam do niego, okazało się że zasnął, ten dzień był dla niego pełen emocji, przykryłam go kocem i wypiłam swoją herbatę patrząc na spokojne chrapiącego chłopaka. Cieszyłam się, że się pogodziliśmy, a Nicole kiedyś zabije za to co odwaliła. Odstawiłam kubek na biurko, pogasiłam wszystkie światła i wślizgnęłam się pod kołdrę tuż obok blondyna, w końcu i ja zapadłam w sen, pierwszy raz od kilku dni spokojny.

***

- Nes. - poczułam szturchanie w ramię - Co tu robi Niall? - otworzyłam oczy i je przetarłam.

- Śpi. - powiedziałam i przytuliłam się do poduszki.

- To akurat widzę, pogodziliście się? - spytała mama.

- Mhm. - mruknęłam nie ruszając się z miejsca.

- To dobrze, idę do pracy, pieniądze masz na blacie, w razie czego dzwoń. - powiedziała.

- Dobrze mamo. - rzuciłam i poszłam spać dalej.

Gdy obudziłam się ponownie Nialla nie było w łóżku, przebrałam się szybko z piżamy w czarną bokserkę i podarte jeansy, zeszłam na dół gdzie roznosił się cudowny zapach jajecznicy, weszłam do kuchni gdzie przy kuchence stał blondyn,a co najśmieszniejsze nie miał koszulki, jego tatuaże były na widoku razem z umięśnionymi ramionami. Na chwilę się zawiesiłam, po czym potrząsnęłam głową i usiadłam przy wyspie kuchennej.

- Hej Nes. - przywitał się Niall, uśmiechając się w moją stronę.

- Hej. - odpowiedziałam.

- Jajecznica z cebulą i szynką? - spytał.

- Jeszcze się pytasz? - zaśmiałam się, Niall pokręcił głową i podał mi talerz z jajecznicą i świeżą bułką z masłem - Czy Ty byłeś w sklepie po bułki?

- Ty jeszcze spałaś więc pomyślałem, że zrobię śniadanie. - wzruszyła ramionami.

- Za takie śniadania możesz nocować u mnie częściej. - powiedziałam biorąc pierwszy kęs.

- Nie przyzwyczajaj się. - prychnął.

Chłopak usiadł na przeciwko mnie i podsunął szklankę soku pomarańczowego do mojego talerza, na co uśmiechnęłam się. Niall patrzył się na mnie przez cały czas, co zaczęło mnie irytować.

- O co chodzi? - spytałam.

- Co? - uniósł brew.

- Widzę, że chcesz się o coś zapytać. - powiedziałam.

- Dziś jest koncert, wiem że źle zachowałem się wobec Ciebie, ale pójdziesz ze mną? - spytał patrząc smutnymi oczami i kim bym była gdybym mu odmówiła?

- Pójdę. - odparłam.

- To się zbieramy! Musimy tam dojechać i załapać dobre miejsca! - powiedział podekscytowany, wrzucił talerze do zlewu i wbiegł po schodach na górę.

Zaśmiałam się i pozmywałam po naszym śniadaniu, zabrałam z wieszaka skórzaną kurtkę, a w ręku trzymałam telefon oraz klucze. Po chwili po schodach biegł Niall zakładając koszulkę, chwycił z wieszaka swoją bluzę i założyliśmy buty, zamknęłam drzwi i wcisnęłam moje rzeczy do kieszeni blondyna. Dojazd do areny w której odbywał się koncert zajął nam jakieś 40 min, było już sporo osób jednak grzecznie ustawiliśmy się w kolejce.

- Wiesz, że żeby mieć dobre miejsca musimy biec jak tylko sprawdzą nasze bilety? - powiedział poważnie Niall.

- Tak jak na Arctic Monkeys? - rzuciłam.

- Właśnie tak. Chcesz coś do picia? - spytał.

- Wiśniową cole. - uśmiechnęłam się.

- Zaraz wrócę. - odparł i odszedł.

Zrobiłam zdjęcie stadionu i wstawiłam na różne portale, sprawdziłam też powiadomienia i wiadomości. Z mojej czynności wyrwał mnie męski głos.

- Co taka dziewczyna jak Ty robi sama na koncercie. - powiedział jeden z trzech stojących chłopaków.

- My się Tobą zaopiekujemy. - uśmiechnął się cwaniacko.

- Myślę, że dam sobie z nią radę sam. - usłyszałam głos Nialla i wypuściłam powietrze czując ulgę.

- Sorry stary. - podniósł ręce w geście obronnym trzeci z chłopaków i odeszli.

- Chwile mnie nie ma i już się pakujesz w kłopoty? - zaśmiał się blondyn.

- Gdybym tego chciała. - sarknęłam.

- Dobrze, już dobrze przyszliśmy się bawić, a nie obrażać. - pstryknął mnie w nos, a ja nie wytrzymałam i uśmiechnęłam się - Od razu lepiej.

Przewróciłam oczami i nagle kolejka ruszyła, Niall wyciągnął bilety i podał mi lepiej, po 10 minutach blondyn złapał mnie za rękę i zaczęliśmy wyścig do sceny. Udało nam się zająć miejsca nie przy samej scenie, ale przy długim wybiegu, ja stałam przy barierce, a Niall tuż za mną, żeby tłum "nie zmiażdżył" mnie. W końcu przyszedł czas na support którym była Charli XCX, ale nie mogłam się już doczekać właściwego koncertu, gdy Chris wyszedł na scenę zaczęłam piszczeć, słyszałam jak Niall z tyłu śmieje się ze mnie. Razem prześpiewaliśmy praktycznie wszystkie piosenki które zespół grał, mimo wszystko cholernie się cieszyłam, że tu jestem razem z moi przyjacielem, mam nadzieję, że ta kłótnia nas czegoś nauczy. Po ostatnim bisie, wszyscy jęknęli bo koncert dobiegł końca, Niall dalej się wygłupiał, nagle złapał mnie za biodra, ukucnął i posadził na swoich ramionach, pisnęłam głośno zaskoczona jego ruchem, ale po chwili śmiałam się razem z nim. Ostawił mnie dopiero na przystanku, autobusowym, ale gdy dojechaliśmy w naszą okolicę szybko znalazłam się na jego ramionach. Przez całą drogę śpiewaliśmy na całe gardło, raz prawie spadłam na ziemię bo Niallowi zachciało się tańczyć. Pod moim domem usiedliśmy jeszcze na schodkach i zapaliliśmy po papierosie, emocje jeszcze buzowały w nas, spojrzałam na ekran komórki który pokazywał, że jest już piętnaście minut po pierwszej w nocy, wstałam trochę za szybko i zakręciło mi się w głowie, oczywiście blondyn miał na tyle szybką reakcje, że złapał mnie zanim upadłam. Spojrzałam na niego, jego oczy wyrażały troskę, były cudownie niebieskie, chłopak potrząsnął głową i ustawił mnie do pionu.

- Wszystko w porządku? - spytał.

- Tak po prostu za szybko wstałam. - uśmiechnęłam się.

- Zaprowadzić Cię do łóżka? - zaproponował.

- Niall nie mam pięciu lat, dam sobie radę. - wywróciłam oczami.

- Tylko się martwię. - powiedział drapiąc się po karku.

- Dziękuję. - przytuliłam go.

- Za co? - uniósł brew.

- Za koncert, za to że jesteś. - odparłam.

- Dziękuję Nes. - westchnął.

- Za co? - tym razem ja spytałam.

- Za to, że mi wybaczyłaś.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Moje prace:

piątek, 13 maja 2016

11. Sorry, ale mam swoje zasady.

Ines POV

- Świetnie, jeszcze weź ją na koncert co? - wydarłam się w ferworze emocji.

- Świetny pomysł na pewno to zrobię! - krzyknął, a w jego oczach widziałam powagę.

Odwrócił się i po prostu sobie poszedł, łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Wyrzuciłam dopalającego się papierosa i szybko poszłam do łazienki, ogarnęłam się trochę i wyszłam na korytarz równo z dzwonkiem. Podeszłam do Maddie i Harrego i uśmiechnęłam się blado.

- Nes co się stało? - spytała Mads.

- Pokłóciłam się z Niallem. - westchnęłam.

- To dlatego wybiegł ze szkoły? - zdziwił się Harry.

- Jak to wybiegł? - rozszerzyłam oczy.

- Stałem tu na korytarzu, poszedł pod szafki i tyle go było widać, krzyczałem za nim, ale mnie olał. - wytłumaczył.

- O co się pokłóciliście? - spytała przyjaciółka, gdy już usiedliśmy w ławkach.

- Spotkałam go na palarni jak rozmawiał z Nicole i pokłóciliśmy się o to, że on mi nie powiedział, że mają kontakt, a wiem że ona złamie mu serce, na co wytknął mi, że nie powiedziałam mu o pocałunku z Liamem. - powiedziałam.

- Rozmawiałem już z nim o Nicole. - westchnął Harry - Mnie też nie chciał posłuchać.

- Ile to trwa? - spytałam.

- Nie wiem, ze dwa tygodnie? - wzruszył ramionami Styles.

Niestety musieliśmy przerwać naszą rozmowę bo zaczęła się lekcja. Po szkole od razu wróciłam do domu, bez słowa poszłam do swojego pokoju i spędziłam tam resztę wieczoru.

***

Od ponad tygodnia nie rozmawiamy z Niallem, widzę go na przerwach z Nicole i cholernie boli mnie to, że wybrał ją zamiast mnie.

- Nes słuchasz mnie? - z moich rozmyślań wyrwał mnie Liam.

- Przepraszam. - westchnęłam.

- Przestań o tym tak rozmyślać, zachował się jak dupek i tyle. - wzruszył ramionami.

- Łatwo powiedzieć, olałbyś dziesięcioletnią przyjaźń od tak? - pstryknęłam palcami.

- Nie, ale to on podjął decyzję. - powiedział sucho.

Zaczęłam zbierać moje rzeczy i po prostu wyszłam ze stołówki, Liam mógłby pokazać choć trochę zrozumienia dla sytuacji w której się znalazłam. Wyszłam na korytarz i podeszłam prosto do mojej szafki, wrzuciłam tam moje rzeczy i wyjęłam podręcznik do angielskiego, po czym trzasnęłam drzwiczkami.

- No, no, no ktoś tu ma kiepski humorek. - spojrzałam w lewo i moim oczom ukazała się znienawidzona blondynka.

- Raczej to nie jest Twoja sprawa Nicole. - warknęłam.

- Bez swojego przyjaciela też jesteś taka odważna? No nie poznaję Cię Ines. - zadrwiła, wzięłam głęboki oddech i przeszłam koło niej bez zwracania większej uwagi - Nie masz co na niego już liczyć, dziś będzie całkowicie mój. - odwróciłam się i spojrzałam na nią, uśmiechała się sukowato kręcąc pasmo blond włosów na palcu.

- A przed to chcesz powiedzieć, że...? - uniosłam brew.

- Że dziś zaprosiłam go na noc filmową do siebie. - powiedziała pokazując palcami cudzysłów.

- Jesteś śmieszna. - prychnęłam - Nie uda Ci się to, Niall ma za dużo szacunku do samego siebie. - zaśmiałam się.

- Jeszcze zobaczymy. - rzuciła i odeszła w stronę stołówki.

Pierwsze co pomyślałam to to, że powinnam go ostrzec, ale blondyn nie posłucha mnie. Mimo, że jesteśmy pokłóceni dalej się o niego martwię. Musiałam poszukać Harrego, biegałam po szkolnych korytarzach szukając chłopaka, w końcu znalazłam go niedaleko palarni, gdzie wymieniał się śliną z Louisem.

- Ekhem. - odchrząknęłam, a chłopcy się od siebie oderwali.

- Hejka Nes. - powiedzieli razem i zaśmiali się.

- Hej, Harry musimy porozmawiać. - powiedziałam poważnie.

- Powinienem pójść? - spytał Louis.

- Jest w porządku możesz zostać. - stwierdziłam.

- O co chodzi? - ponaglił mnie loczek.

- Miałam nie miłą konfrontację z Nicole, pochwaliła mi się swoimi planami w stosunku do Nialla. - skrzywiłam się.

- Co ona znowu wymyśliła? - przewrócił oczami Louis.

- Zaprosiła dziś do siebie Nialla na wieczór filmowy. - powtórzyłam tutaj gest blondynki.

- A to ździra. - syknął Harry - Ale Niall nie da jej się tak łatwo. - dodał.

- Wiem, chciałam go ostrzec bo to go podłamie, ale nie rozmawiamy ze sobą od naszej kłótni. - westchnęłam.

- Przykro mi mała, mnie też się nie słucha. - powiedział smutno Harry - Chciałbym Ci pomóc, jemu pomóc, ale Nicole go zaślepiła, możemy mieć nadzieję, że nie da jej się omotać. - odparł.

- No nic dzięki Harry. - uśmiechnęłam się smutno, a loczek mnie objął.

Niestety gdzieś pomiędzy lekcjami widziałam Nialla i Nicole, ale starałam się tym nie przejmować. Po lekcjach od razu zaszyłam się w pokoju z kubkiem kakao i ukochaną książką.

***
Niall POV

Od tygodnia nie rozmawiam z Nes, jest mi ciężko, ale staram się tego nie pokazywać. Moje relacje z Nicole są coraz lepsze, ta dziewczyna jest zupełnie inna niż wszyscy mówią, dziś zaprosiła mnie na wieczór filmowy do siebie, akurat jej rodzice gdzieś wyjeżdżają i będziemy mieli spokój. Po szkole od razu wróciłem do domu, mama akurat ugotowała obiad dlatego usiadłem z nią.

- Dalej nie pogodziłeś się z Nes? - spytała na co przewróciłem oczami.

- Nie. - odburknąłem.

- Gorzej niż dzieci. - pokręciła głową.

- Wychodzę dziś. - powiedziałem.

- Gdzie? - uniosła brew.

- Na wieczór filmowy u Harrego. - skłamałem, ale wolę nie mówić że do Nicole bo prawdopodobnie nie zgodziłaby się.

- Oh, w porządku, pozdrów Ann. - uśmiechnęła się, a mi zrobiło się źle przez moje kłamstwo.

Poszedłem do pokoju i zacząłem robić zadania, jak już skończyłem spakowałem plecak. Przenocuje u Nicole, jutro już jest koncert Coldplay, więc prawdopodobnie pojedziemy na miejsce z jej domu. Wziąłem szybki prysznic i w samych bokserkach położyłem się jeszcze na łóżku, do wyjścia z domu została mi jakaś godzina. Zacząłem się zastanawiać co może robić Nes, pewnie pije kakao i czyta jakąś książkę jak to zawsze robiła kiedy miała zły humor, westchnąłem i stwierdziłem, że cholernie mi jej brakuje, to ją miałem wziąć na koncert, a nie Nicole. Muszę się pogodzić z Nes, nie ma sensu kłócić się o takie głupoty. Wstałem z łóżka i założyłem szare, dość wąskie dresy i białą koszulkę w serek, tak będzie mi po prostu wygodnie, do tego wziąłem czarną bluzę i zarzuciłem plecak na ramię. Przed wyjściem pożegnałem się z mamą i poinformowałem ją że wrócę jakoś jutro w nocy. Chwilę przed 19.00 byłem pod domem Nicole, był dość duży i widać było, że dziewczyna do najbiedniejszych nie należy. Zadzwoniłem dzwonkiem i chwilę później otworzyła mi blondynka ubrana w leginsy i biały wełniany sweter, przywitała się pocałunkiem w policzek, przez co na pewno oblałem się rumieńcem.

- Chcesz coś do picia? - zaproponowała dziewczyna.

- Jakaś cola będzie w porządku. - odpowiedziałem.

- Mam tylko dietetyczną, może być?

- To lepiej jakiś sok. - uśmiechnąłem się, nienawidzę dietetycznej coli.

- Pod telewizorem są filmy możesz coś wybrać. - krzyknęła z kuchni.

Zacząłem przeglądać płyty na których były praktycznie same romansidła, z czegoś znośnego wygrzebałem "Szybcy i wściekli". Jakieś 10 minut później Nicole wróciła z dwoma szklankami, sokiem pomarańczowym i wielką miską popcornu. Gdy przyszło do wyboru pierwszego filmu nie miałem szans się kłócić i dziewczyna puściła film którego tytułu nawet nie pamiętam, przy takich wieczorach z Nes nie było problemów ponieważ dziewczyna nie lubi tego typu filmów, potrząsnąłem głową, muszę przestać porównywać Nes i Nicole. Zupełni nie mogłem skupić się na filmie, kompletnie mnie nie interesował, za Nicole była zapatrzona w ekran. Jakoś w połowie filmu dziewczyna przysunęła się do mnie tak, że praktycznie była we mnie wtulona, na początku czułem się nieswojo, ale z czasem przestało mi to przeszkadzać. Film trwał już dobre dwie godziny i akurat była jakaś ckliwa scena która mam nadzieję kończy ten film, spojrzałem na Nicole która w tym samym momencie zwróciła na mnie uwagę. Dosłownie nie wiem jak i kiedy jej usta znalazły się na moich, pocałunek nie był w ogóle delikatny, dziewczyna usiadła na mnie okrakiem nie odrywając ust od moich. W momencie w którym blondynka sięgnęła krawędzi swojego swetra ocknąłem się z transu.

- Nicole stop. - powiedziałem twardo.

- Coś się stało? - zapytała zdziwiona.

- Chyba się trochę zagalopowałaś. - stwierdziłem.

- W jakim sensie? - cholera jest tak głupia czy tylko udaje?

- Chyba nie chciałaś się ze mną przespać nie? Znamy się tak naprawdę ze trzy tygodnie. - powiedziałem odsuwając się od niej.

- Oh Niall, Niall. Nie trzeba być razem, żeby uprawiać seks. - powiedziała znowu zbliżając się do mnie.

- Sorry, ale mam swoje zasady. - wstałem z kanapy.

- Oj przestań Niall, to nic takiego, ja nie jestem dziewicą, a Ty nie jesteś prawiczkiem, prawda? - spojrzała w moje oczy.

- A skąd pewność, że nim nie jestem? - rzuciłem.

- Chwila jesteś prawiczkiem? - zasłoniła usta - Chyba, że próbujesz mi to wmówić, żeby mnie spławić. - stanęła na przeciwko mnie patrząc wymownie.

- Co za różnica, tak czy tak do niczego nie dojdzie. - syknąłem.

- Czyli jesteś prawiczkiem. - zadrwiła - Ale w szkole będą mieli ubaw. - zaśmiała się na głos.

- Wolę być prawiczkiem, niż dziwką która musi przespać się z każdym facetem w szkole. - krzyknąłem - Myślałem, że serio jesteś inna.

- Co myślałeś, że jestem miła i urocza, zaczniemy się spotykać i w końcu będziemy razem? - parsknęła - Chciałam się tylko z Tobą przespać, a teraz możesz się stąd wynosić i tak mi się na nic nie przydasz. - machnęła ręką i usiadła na kanapie.

Chwyciłem mój plecak i wyszedłem z jej domu trzaskając drzwiami, czemu wszyscy mieli cholerną racje co do tej dziewczyny? Czemu zawsze pakuje się w jakieś bagno? Nes kilka razy powtarzała mi żebym trzymał się od niej z daleka. CHOLERA NES!! Muszę ją przeprosić za wszystko, jak mogłem zostawić przyjaciółkę dla jakieś głupiej laski. Spojrzałem na zegarek który wskazywał piętnaście minut po 22.00, na pewno jeszcze nie śpi, muszę załatwić to od razu, bo moje sumienie nie da mi i tak spać, miejmy nadzieję, że dziewczyna nie skreśliła mnie na zawsze ze swojego życia.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

No i co Niall warto było?

I co z Nes wybaczy naszemu blondasowi?

Moje prace:
Love ya ♥ 



niedziela, 8 maja 2016

10. Do zobaczenia na treningu.

Niall POV

Jak zwykle wybiegłem w ostatniej chwili z domu, żeby być na czas u Nes, zawsze leże w łóżku dosłownie do ostatniej minuty kiedy mogę, po czym podrywam się i z prędkością światła ogarniam te wszystkie poranne sprawy. Równo 7.30 wszedłem jak zwykle do domu Nes, po głosach zorientowałem się że Maddie już siedzi u mojej przyjaciółki i zawzięcie o czymś plotkują siedząc w kuchni, poszedłem bliżej i wytężyłem słuch.

- Żartujesz! - pisnęła Maddie.

- Przysięgam mówię prawdę. - zaśmiała się Nes.

- Nie mogę uwierzyć, że najpierw zaniósł Cię pod drzwi na plecach i na koniec jeszcze pocałował. - westchnęła blondynka.

Chwila, Nes była na imprezie z Liamem i Zaynem, czyli wychodzi na to, że Payn ją pocałował. Ścisnęło mnie w sercu bo do tej pory mieliśmy za sobą pocałunek tylko ze sobą, zabolało mnie to, że wczoraj rozmawialiśmy i nie powiedziała mi o tym, chodzi tylko o to bo przecież nie jestem zazdrosny o najlepszą przyjaciółkę. 

- Hej dziewczyny. - wkroczyłem do kuchni z lekko wymuszonym uśmiechem.

- Boże Niall, kiedyś dostane zawału przez Twoje zakradanie się. - złapała się za serce Maddie, a ja przewróciłem oczami.

- Nie zakradam się, wszedłem normalnie, jak z resztą zwykle. - wzruszyłem ramionami.

- Chcesz śniadanie? - spytała uśmiechnięta Nes.

- Nie dzięki, już jadłem. - skłamałem, ale nie byłbym w stanie niczego tknąć.

- Nie możliwe wstałeś wcześniej czy co? - zadrwiła, na co po raz kolejny przewróciłem oczami.

- Kiedyś Ci tak zostanie. - dogryzła mi blondynka.

- Kiedyś Ci tak zostanie. - przedrzeźniłem ją.

- Dobra wyjdźmy stąd zanim się pozabijacie. - westchnęła Nes.

- Obserwuje Cię Horan. - Maddie spojrzała na mnie znacząco, na co uniosłem brew.

Na szczęście dzień mijał w miarę szybko, na każdej lekcji siedziałem ze Stylesem. Na długiej przerwie wszyscy razem kierowaliśmy się do stołówki, jednak przypomniałem sobie, że zostawiłem portfel w szafce, poinformowałem przyjaciół że za dosłownie moment wrócę. Podbiegłem do szafki i czym prędzej zabrałem z niej portfel, gdy się odwróciłem dosłownie metr ode mnie stała uśmiechnięta Nicole.

- Hej Niall. - powiedziała.

- Umm hej Nicole. - odpowiedziałem, nie wiedząc co robić, bo nie wypada tak po prostu jej olać.

- Jak nastrój przed dzisiejszym treningiem? - zapytała i wydawała się być na prawdę miła.

- Chyba w porządku, dzięki że pytasz. - starałem się uśmiechnąć przyjaźnie.

- Do zobaczenia na treningu. - powiedziała i zaczęła odchodzić.

- Jak to? - zdążyłem jeszcze za nią krzyknąć.

- Cheerleaderki mają swój trening w czasie treningu koszykarzy. - uśmiechnęła się.

- Do zobaczenia. - odparłem, lecz nie wiem czy mnie usłyszała.

Wróciłem na stołówkę, kupiłem obiad i dosiadłem się do mojej paczki, cały czas zastanawiając się nad sytuacją z przed chwili. Może nie należy oceniać jej po tym co mówią inni, sam na sam wydawała się być normalną dziewczyną i jest całkiem ładna, może gdyby nakładała tyle makijażu jej uroda byłaby łagodniejsza. W pewnym momencie poczułem szturchnięci w ramię, ocknąłem się i spojrzałem na Harrego.

- Ty w ogóle nas słuchasz? - spytał.

- Sorry zamyśliłem się. - westchnąłem.

- Pytałem do której masz trening. - odparł.

- Jakoś 17.30 kończymy. - odpowiedziałem - Czemu pytasz?

- Mam do tej samej godziny kółko aktorskie, możemy wrócić razem. - zaproponował.

- Jeśli chce Ci się czekać, zanim wezmę prysznic i przebiorę się... - zacząłem, ale Harry mi przerwał.

- Nie było pytania. - zaśmiał się, a ja razem z nim,

Wyszliśmy ze stołówki i skierowaliśmy się prosto do sali od fizyki, poczułem szarpanie za koszulkę i momentalnie się odwróciłem, Nes stała przede mną i patrzyła poważnie prosto w moje oczy.

- Coś się stało? - uniosłem brew.

- Właśnie się chciała Ciebie o to zapytać, wydajesz się jakiś nieobecny. - odparła, cholera ta dziewczyna zna mnie na wylot, mimo takiego czasu rozłąki.

- Po prostu stresuje się pierwszym treningiem. - świetnie Horan okłamuj ją dalej daleko zajdziesz.

-Powiedziałbyś mi gdyby coś było nie tak? - ciągnęła dalej.

- Nes przecież wiesz, że przyszedłbym do Ciebie ze wszystkim. - jęknąłem.

- Dobrze, po prost się martwię. - westchnęła.

- Nie masz o co słonko. - zaśmiałem się i objąłem ją ramieniem.

Tak oto skierowaliśmy się do sali, nim się obejrzałem była prawie 16.00 i kierowałem się do szatni koło hali, aby przebrać się na trening. Wszedłem do szatni gdzie była już prawie cała drużyna, rzuciłem krótkie "siema" i  szybko się przebrałem, kocham koszykówkę, więc trening zleciał mi w mgnieniu oka, co raz patrzyłem w stronę cheerleaderek, patrząc jak Nicole tłumaczy coś nowym dziewczynom. Nie spieszyło mi się jakoś bardzo więc jako jeden z ostatnich wszedłem pod prysznice. Po odświeżeniu się i założeniu czystych ciuchów, chwyciłem plecak i ruszyłem do szafki, wymieniłem podręczniki i wyszedłem przed bramę szkoły, gdzie jeszcze na spokojnie zapaliłem papierosa. Usłyszałem stukot butów, podniosłem oczy i zetknąłem się znowu z uśmiechem Nicole.

- Palisz? - wyciągnąłem paczkę w jej stronę, na co przytaknęła i sięgnęła po papierosa.

- Dzięki. - odparła po tym jak podałem jej zapalniczkę.

- Jak trening? - spytałem.

- Ciężko z nowymi dziewczynami. - westchnęła zaciągając się papierosem - A Twój?

- Ciężko, ale to dobrze. - wzruszyłem ramionami.

- Gdzie wcześniej chodziłeś do szkoły? - zagadała.

- Przez półtora roku mieszkałem w Irlandii. - odpowiedziałem.

- I tak po prostu wróciłeś tu? - zdziwiła się.

- Tęskniłem za LA, za słońcem tutaj, za Ines. Byłem tam tylko dlatego, że moja babcia chorowała, teraz przewieźliśmy ją tutaj. - powiedziałem kończąc papierosa.

- Za Ines? To ta przyjaciółeczka Maddie? - spytała.

- Tak i moja przy okazji też, znamy się od 10 lat. - odparłem, już chciała coś powiedzieć jednak jedna z jej koleżanek zawołała ją.

- Zbieram się, na razie. - powiedziała i pocałowała mój policzek, który momentalnie zaszedł czerwienią.

- Pa. - praktycznie szepnąłem, zgarnąłem swój plecak i ruszyłem w stronę domu.

Szybko byłem na miejscu, zjadłem i zabrałem się za odrabianie zadań, mój telefon zawibrował dając znać o nowym smsie.

Od: Nes ♥
Jak trening? xx

Do: Nes ♥
Świetnie, tego mi było trzeba :)

Od: Nes ♥
Cieszę się :3 Widzimy się jutro jak zwykle? x

Do: Nes ♥
Nie inaczej x

Zastanawiałem się czy nie porozmawiać z nią na temat Nicole, ale ona nic nie powiedziała mi o Liamie, więc nie czuję się nawet zobowiązany do tego. Po ogarnięciu wszystkich prac, przebrałem się w dresowe spodenki i odpaliłem FIFĘ, to na pewno mnie odpręży.

***

*2 tygodnie później*

Dziś panuje spore zamieszanie bo jest termin wpłacania zaliczki na szkolną wycieczkę, oczywiście cała nasza paczka jedzie, więc będzie ciekawie. Z Nicole mam coraz lepszy kontakt, nie jest taka jak wszyscy ją opisują, Nes nic o tym nie wie, praktycznie nikt o tym nie wie, raz coś napomknąłem Harremu, ale on kazał mi uważać na nią, bo "mogę się ostro przejechać". Za 2 tygodnie odbywa się koncert Coldplay, a ja mam dylemat życia, bo z jednej strony powinienem wziąć ze sobą Nes bo to jakby nasza rzecz, ale z drugiej chciałbym wziąć Nicole bo z dnia na dzień ta dziewczyna coraz bardziej mi się podoba. W czasie przerwy poszedłem na palarnie, odpaliłem papierosa zastanawiając się co zrobić z moim problemem.

- Hej Niall. - usłyszałem i zobaczyłem przed sobą Nicole.

- Hej Nicole. - uśmiechnąłem się, a mój żołądek zrobił koziołka, dziewczyna odpaliła papierosa i spojrzała na mnie.

- Jedziesz na wycieczkę? - spytała.

- Tak, a Ty?

- Jasne, czegoś takiego nie można przegapić. -  powiedziała z entuzjazmem.

Rozmawialiśmy tak przez chwilę, dopóki nie przyszła Nes, spojrzała na mnie zaskoczona, a ja się tylko uśmiechnąłem. Nicole tylko westchnęła i zwinęła się z palarni, moja przyjaciółka odpaliła swojego papierosa i widziałem, że chce ze mną porozmawiać.

- Co to było? Rozmawiasz z Nicole? - spytała spokojnie.

- Jak widać. - wzruszyłem ramionami - Jest w porządku.

- Czemu nic wcześniej nie powiedziałeś? - grymas zagościł na jej twarzy.

- Nie wiem tak jakoś wyszło. - podrapałem się po karku.

- Super czyli już nie mówimy sobie nic? - spytała z wyrzutem.

- Ty też nie jesteś wylewna na temat Liama. - rzuciłem.

- Ale wiesz, że coś się dzieje, a ja nie wiedziałam nic. - warknęła.

- Ale to, że się całowaliście to także nic? Nie obwiniaj mnie o coś skoro sama jesteś nie fair. - syknąłem.

- Skąd wiesz? - spytała zdziwiona.

- Wiesz koleguje się z Liamem i Zaynem, ciężko było nie usłyszeć gdzieś przypadkiem. - odparłem.

- Po prostu się martwię, to nie jest dziewczyna dla Ciebie. - krzyknęła.

- Bo co? Bo jest popularna? Bo jest cheerleaderką? - nie byłem gorszy i sam podniosłem głos.

- Nie bo złamie Ci serce! - dalej naskakiwała na mnie.

- I niby skąd to wiesz? Bo słyszałaś parę plotek. Sama mi kiedyś mówiłaś nie oceniaj książki po okładce. - gestykulowałem żywo.

- Świetnie, jeszcze weź ją na koncert co? - wydarła się.

- Świetny pomysł na pewno to zrobię! - wydarłem się, odwróciłem na pięcie i wróciłem do budynku.

Miałem wszystko w dupie, podszedłem do szafki, wyjąłem to czego potrzebowałem i ruszyłem do wyjścia ze szkoły, minąłem jeszcze Stylesa i Maddie.

- Niall gdzie idziesz? - usłyszałem krzyk za sobą, jednak go zignorowałem.

Szedłem prosto przed siebie, nie wiedziałem gdzie się podziać, nie mogłem wrócić do domu ponieważ tam jest na pewno mama, poza tym jestem wściekły mam ochotę coś rozwalić, nie mogę wparować do domu w takim stanie. Poszedłem do pobliskiego parku, usiadłem i spalałem papierosa za papierosem, to pierwsza taka poważna kłótnia moja i Nes, wiadomo kłóciliśmy się wcześniej, ale o same pierdoły. Nie powiem, jestem na nią mocno wkurzony, wyjąłem komórkę i szybko odnalazłem numer Nicole i wystukałem smsa.

Do: Nicole
Robisz coś w przyszły piątek?

Od: Nicole
Jakaś impreza jeśli już, a o co chodzi?

Do: Nicole
Masz ochotę pójść ze mną na koncert? Mam 2 bilety na Coldplay :)

Od: Nicole
Jasne xx 

Nie wiem czy dobrze robię, ale chcę tego, każdy się może zmienić, a z tego co zauważyłem Nicole dla mnie jest zupełnie inna. Kolejne dwie godziny spędziłem na tej ławce, paląc bez zahamowań, późnym wieczorem wróciłem do domu i bez słowa poszedłem do swojego pokoju, wziąłem szybki prysznic i dosłownie padłem na łóżko.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Perspektywa Nialla :3
Ojojoj trochę się porobiło :o
Jak myślicie Nicole serio się zmieniła? 

Moje prace:
Love ya ♥ 






wtorek, 3 maja 2016

9. Dziękuję za dzisiejszy dzień.

Ines POV

Oczywiście dzisiaj do szkoły z Niallem założyliśmy nasze bluzy, Maddie nie było dziś w szkole, więc siedziałam w ławce z blondynem. Lunch zjadłam jak zwykle z naszą ekipą. Przy wyjściu ze stołówki złapał mnie Liam, powiedziałam reszcie, że zaraz do nich dołączę.

- Co słychać? - spytał Liam.

- Wszystko okej, a u Ciebie? - uśmiechnęłam się.

- Podobnie, pamiętasz jak mówiłem Ci, że trenuje boks?

- No tak wtedy w kawiarni. - odparłam.

- Mam w sobotę pierwszą walkę i może chciałabyś wpaść mi pokibicować? - zaproponował - Potem jest też impreza, wzięłabyś Maddie ze sobą bo Zayn też będzie. - dodał.

- Czemu nie. - uśmiechnęłam się bo w końcu nie będę tam sama.

- Napiszę jeszcze o której się spotkamy i gdzie ok? - spojrzał na mnie.

- Jasne. - naszą rozmowę przerwał dzwonek - Do zobaczenia. - pożegnałam się.

Chłopak pomachał mi, gdy odchodziłam do swojej klasy. Usiadłam koło Nialla i napisałam szybkiego smsa do Maddie.

Do: Maddie 
Po lekcjach podejdę do Ciebie, mam propozycje na sobotni wieczór :3

Od: Maddie
Super! Czekam niecierpliwie xx

Lekcje na szczęście minęły mi dość szybko, Niall odprowadził mnie do domu przyjaciółki i pożegnaliśmy się. Maddie szybko otworzyła mi drzwi i zaprosiła do środka, dała mi butelkę soku i usiadłyśmy w salonie.

- Więc co to za pomysł? - spytała podekscytowana dziewczyna.

- Idziemy na pierwszą walkę bokserską Liama w sobotę. - powiedziałam.

- Na co ja tam? - skrzywiła się.

- Ponieważ Zayn też tam będzie, a po walce idziemy na imprezę. - wyszczerzyłam się.

- Co? - pisnęła Maddie - Jezu TAK! - klasnęła w dłonie.

Poplotkowałyśmy jeszcze trochę, podałam jej lekcje i wróciłam do domu, gdzie sama odrobiłam swoje zadania, a potem relaksowałam się.

***

W sobotę zostałam brutalnie obudzona przez ściągniętą kołdrę, jęknęłam chowając głowę pod poduszkę i zwinęłam się w kłębek.

- Wstawaj śpiochu! - usłyszałam krzyk nad uchem.

- Niall spadaj! - powiedziałam w poduszkę.

- Nes noo... Obiecałaś mi dziś wspólne śniadanie bo nie możemy się spotkać wieczorem. - jęknął Niall.

- Już dobrze, poczekaj na dole, ogarnę się i pójdziemy zjeść gdzieś. - westchnęłam.

- Yay! - zaśmiał się chłopak i wyszedł z mojego pokoju.

Ogarnęłam się w miarę szybko, założyłam jasne jeansy plus miętową koszulę na krótki rękawek, a do tego białe trampki. Zeszłam na dół gdzie zastałam blondyna urządzającego sobie pogaduszki z moją mamą, odchrząknęłam i założyłam ręce.

- Idziemy? - uniosłam brew.

- Jasne. - uśmiechnął się i pożegnał z moją mamą.

- Gdzie idziemy? - spytałam.

- Zobaczysz. - powiedział podekscytowany, czyli znalazł jakieś genialne miejsce.

- Nie możesz mi po prostu powiedzieć? - jęknęłam.

- Spodoba Ci się jestem pewny, a teraz nie marudź tylko chodź. - przewrócił oczami i przyspieszył kroku.

Pół godziny później staliśmy przed restauracją serwującą pancakesy z przeróżnymi dodatkami, gdy przekroczyliśmy próg od razu poczułam słodki zapach naleśników i poczułam, że serio jestem głodna. Zajęliśmy stolik koło okna i zaczęliśmy przeglądać kartę, wybór był ciężki bo jest tu tego tyyyle. Po jakiś 5 minutach podeszła do nas kelnerka, z uśmiechem na ustach obczaiła Nialla i spytała o nasze zamówienie.

- Ja poproszę z bitą śmietaną i oreo, a do tego sok pomarańczowy. - myślałam, że wybuchnę śmiechem bo chłopak był bardziej podekscytowany jedzeniem niż zainteresowany kelnerką.

- Ja poproszę z masłem orzechowym i bananem, a do tego kawa z mlekiem. - powiedziałam i odłożyłam kartę.

- Z czego się tak śmiejesz? - uniósł brew.

- Kelnerka zjadała Cię wzrokiem, a Ty ją olałeś dla jedzenia. - nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem, a Niall zaraz po mnie.

- Co poradzę. - wzruszył ramionami - Jestem głodny.

Dostaliśmy nasze zamówienia i nie mogłam się napatrzeć na świetnie wyglądające naleśniki, jeśli smakują tak jak wyglądają i pachną to jestem w niebie. Zrobiłam jeszcze zdjęcie talerzy i zabraliśmy się za jedzenie, moje kubki smakowe przeżywały orgazm, muszę podziękować Niallowi, że wyciągnął mnie z łóżka.

- I co warto było? - zaśmiał się blondyn.

- Oj tak. - odparłam, na moim talerzu została jeszcze 1/3 porcji, ale nie byłam w stanie wcisnąć w siebie tego - Chcesz? - spojrzałam na blondyna.

- Jasne. - przyciągnął talerz do siebie.

Nie wiem jak on w sobie to mieści i dalej jest szczupły, pokręciłam głową i dopiłam swoją kawę. Spojrzałam na zegarek który wskazywał prawie 13.00, zebraliśmy się z restauracji, Niall odprowadził mnie pod same drzwi. Z Maddie umówiłyśmy się, że wpadnie do mnie koło 15.00, bo o 17.30 jesteśmy umówione z chłopakami, Liama ma zawieźć tam tata, więc podjadą pod mój dom autem o umówionej godzinie. Mads była punktualnie, oczywiście największy problem był z ubraniami, jednak postawiłam na klasykę i założyłam czarne rurki, białą bluzkę i do tego skórzaną ramoneskę, natomiast Maddie zdecydowała się na czarną spódnicę i biało-czarną koszulę. Na usta nałożyłam bordową szminkę, a oczy podkreśliłam eyelinerem, byłyśmy gotowe na czas, pożegnałyśmy się z moją mamą i ruszyłyśmy w stronę czarnego BMW obok którego stał uśmiechnięty Liam, otworzył nam tylne drzwi, powiedziałyśmy dzień dobry panu Payn i przywitałyśmy się z Zaynem który siedział także z tyłu. Pod halą byliśmy pół godziny później, walka Liama miała odbyć się koło 19.00, życzyliśmy mu powodzenia i poszliśmy porozglądać się po hali, muszę przyznać że jak na amatorskie widowisko było tutaj sporo osób. Znaleźliśmy miejsca na widowni i oglądaliśmy jakieś pokazy kiedy w końcu usłyszeliśmy "Dzisiejszy wieczór zaczniemy debiutami! Mamy 6 par debiutantów. Zapraszamy!". Liam był w 4 parze i szło mu całkiem nieźle, kilka razy skrzywiłam się na zadane mu ciosy, ale chłopak wyraźnie dobrze je znosił i w rezultacie wygrał swoją walkę. Poszliśmy do baru, aby tam zaczekać na Liama, Maddie rozmawiała z Zaynem, a mówiąc rozmawiała miałam na myśli, że było słychać tylko ją, a chłopak uśmiechał się i czasami coś wtrącał, mimo że są przeciwieństwami ciągnie ich coś do siebie i to wyraźnie widać. Liam w końcu przyszedł do nas i mogliśmy mu pogratulować udanego debiutu, okazało się że impreza na którą idziemy zacznie się dopiero za godzinę, więc usiedliśmy i wypiliśmy po piwie. W końcu zebraliśmy się i ruszyliśmy do kumpla Liama, który też miał dziś swój debiut. Na szczęście dom chłopaka był 10 minut piechotą od hali w której odbywały się walki. Głośna muzyka rozbrzmiewała w zasięgu kilku domów, weszliśmy bez zbędnego pukania bo w końcu i tak by nikt tego nie usłyszał. W środku już było sporo osób, skierowaliśmy się do kuchni gdzie był porozstawiany alkohol, a koło lodówki stała grupka chłopaków. Liam z uśmiechem na ustach podszedł do chłopaka który miał na głowie niebieski fullcap spod którego wystawało kilka ciemnych włosów, ubrany był w luźną koszulkę na ramiączkach i ciasne jeansy. Zayn także przywitał się z chłopakiem i kazali mi i Maddie podejść do nich.

- To jest Aaron dzisiejszy gospodarz, a to jest Ines i Maddie nasze koleżanki. - przedstawił nas sobie.

- Hej dziewczyny! - rzucił chłopak i przytulił każdą z nas, co nie powiem trochę nas zdziwiło.

- Miło nam Cię poznać. - uśmiechnęła się Mads, a ja przytaknęłam.

- Bawcie się dobrze. - puścił oczko i wrócił do rozmowy z kolegami.

Wzięliśmy po plastikowym kubeczku wypełnionym drinkiem i poszliśmy do salonu, gdzie ludzie tańczyli, rozmawiali lub po prostu się obściskiwali. Rozejrzałam się i kompletnie nie znałam tutaj nikogo, usiedliśmy na wolnej kanapie i sączyliśmy nasze drinki rozmawiając. Gdy skończyłam drugi kubeczek, poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu, obróciłam się, aby zobaczyć uśmiechniętego Zayna.

- Idziesz zapalić? - spytał.

- Jasne. - wzruszyłam ramionami - Zaraz wrócimy. - poinformowałam resztę, a Maddie spojrzała na mnie pytająco, a co bezgłośnie powiedziałam jej "później" i poszłam za Malikiem.

Wyszliśmy na taras i odpaliliśmy po papierosie, widziałam że Zayn bije się ze sobą, żeby mnie o coś zapytać.

- Po prostu spytaj. - zaśmiałam się.

- Co? - uniósł brew.

- Zayn widzę, że coś Cię męczy. - przewróciłam oczami.

- Uh... no dobrze, więc. - zawahał się - Wiesz, może czy Maddie ma kogoś? - wydusił z siebie.

- Nie ma. - uśmiechnęłam się - Jeśli chcesz wybadać, czy masz jakieś szanse u niej to nawet się nie zastanawiaj tylko działaj. - poradziłam mu zaciągając się papierosem.

- Serio? - starał się opanować radość, ale jego oczy mówiły wszystko.

- Podobasz jej się od zeszłego roku, ale ciii. - zaśmiałam się bo prawdopodobnie alkohol już trochę uderzył mi do głowy.

- Dzięki Nes. - przytulił mnie i w tym momencie usłyszeliśmy chrząknięcie, metr od nas stał Liam z uniesioną brwią.

- Wyluzuj stary. - przewrócił oczami, Zayn - Gdzie Mads? - spytał.

- Poszła do kuchni po jeszcze jednego drinka. - poinformował go Liam, trzymając w ręku dwa kubeczki.

- Spoko, idę dotrzymać jej towarzystwa. - odparł Malik i puścił mi oczko, na co się zaśmiałam.

- No wiesz, przyszłaś ze mną, a dotrzymujesz towarzystwa Zaynowi. - zarzucił mi, ale czułam w jego głosie, że się ze mną droczy.

- Mieliśmy parę spraw do obgadania. - wzruszyłam ramionami i zgasiłam końcówkę papierosa - Dzięki. - uśmiechnęłam się odbierając od chłopaka kubeczek.

- Muszę opieprzyć Zayna za te papierosy. - pokręcił głową, przewróciłam oczami i wzięłam łyka pysznego drinka o smaku mango.

Dokończyliśmy pić i poszliśmy potańczyć do środka, Maddie i Zayn także tańczyli, przed wyjściem wypiliśmy jeszcze po szocie. W okolice naszych domów odwiózł nas niejaki Matt, który tego wieczora nic nie pił, podziękowaliśmy mu i z Liamem wyszliśmy z samochodu, z tego miejsca do mojego domu było dosłownie 5 minut spacerkiem. Ale jako, że mój stan był wskazujący władowałam się na plecy chłopaka i kazałam się zanieść pod same drzwi, nie wyglądał żeby mu to przeszkadzało. Odstawił mnie dosłownie pod samymi drzwiami, na co zaśmiałam się i zachwiałam jednak w idealnym momencie chłopak przytrzymał mnie, dzięki czemu nie spotkałam się z ziemią.

- Dziękuję za dzisiejszy dzień.- uśmiechnęłam się podczas gdy chłopak przez cały czas trzymał moją talię.

- To ja dziękuję za wsparcie w walce i towarzystwo na imprezie. - powiedział patrząc mi się prosto w oczy.

Liam założył kosmyk moich włosów za ucho, a dłoń zostawił na policzku, moje serce zaczęło szaleć na samą myśl co miało się za chwilę stać. To będzie mój pierwszy prawdziwy pocałunek, co prawda całowałam się kiedyś z Niallem, ale to była małoletnia ciekawość jak to jest i było to tylko raz. Gdy w końcu poczułam wargi chłopaka na moich, uśmiechnęłam się delikatnie i oddałam pocałunek. Jego usta poruszały się wolno, był naprawdę delikatny, trzymałam swoje ręce na jego klatce piersiowej. Pocałunek nie trwał długo, ale dla mnie było to coś ekscytującego, spojrzałam na Liama i delikatnie się uśmiechnęłam.

- Dobranoc. - odparł i pocałował mój policzek.

- Dobranoc. - szepnęłam opanowując emocje.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pierwszy pocałunek Lines :D


Moje prace:
Love ya ♥