niedziela, 19 czerwca 2016

18. Jak widać dobrze się ukrywałyśmy.

Ines POV
Burza ze zdjęciami Nicole trwała kolejny tydzień, momentami nawet było mi jej szkoda bo większość osób odwróciła się od niej za ta jak zakłamana była. Między mną, a Niallem sytuacja była niewyjaśniona, niby dalej się przyjaźnimy lecz nie jednokrotnie w ciągu ostatniego tygodnia obejmował mnie troszkę dłużej niż zawsze i dwa razy zdarzyło mu się pocałować mnie. To mnie coraz bardziej przekonywało, że chłopak chce ode mnie czegoś więcej niż tylko przyjaźni, jednak ja nie byłam tego pewna, bałam się że to nie przetrwa i stracę go.
- Nes słuchasz mnie w ogóle? - zwróciła mi uwagę Mads.
- Tak, tak.  - rzuciłam.
- W takim razie co powiedziałam? - założyła rękę na rękę i spojrzała na mnie znacząco.
- Okej nie słuchałam. - westchnęłam.
- Co się dzieje? Ostatnio jesteś nieobecna, ciężko się z Tobą w ogóle porozumieć. - usiadła obok mnie.
- Ta cała sytuacja z Niallem mnie przytłacza. - pokręciłam głową - To już nie jest przyjacielskie zachowanie. 
- Ale nie powiesz, że to Ci się nie podoba. - uśmiechnęła się.
- Mi... tak. - nie ma sensu tego trzymać.
- Wiedziałam! - pisnęła.
- Ale na razie jest dobrze tak jak jest. - stwierdziłam - Niech sobie wszystko idzie swoim tempem. - wzruszyłam ramionami.
- Oh przestań! Dziś impreza u Harrego, przyjdę co Ciebie wcześniej i przygotujemy się. Niallowi powiedz, że spotkacie się na miejscu. - zarządziła, a ja tylko zaśmiałam się, ale przytaknęłam.
Po skończonych lekcjach najpierw zaszłyśmy do Mads skąd wzięła wszystkie potrzebne rzeczy do przygotowania się na imprezę i szybko poszłyśmy do mnie, zjadłyśmy obiad i po kolei wzięłyśmy prysznic. 
Punkt 20.00 byłyśmy gotowe ja miałam na sobie czarna rozkloszowaną sukienkę do połowy uda i bordowe vansy, natomiast Maddie chabrową obcisłą spódnicę, czarny top i koturny. Dopełniłam wszystko bordową, matowa szminką i mogłyśmy już iść, przyjaciółka przez cały wieczór próbowała mnie przekonać do prowokowania Nialla, nie jestem przekonana do tego pomysłu, ale kto wie? Przed domem Stylesa było parę osób, a ze środka dochodziła dość głośna muzyka, weszłyśmy z przyjaciółką i od razu pociągnęła mnie do kuchni, żeby się napić. Wypiłyśmy po 3 szoty i zrobiłyśmy sobie po drinku, dom Harrego jest dość duży, a i tak wszędzie byli ludzie, można powiedzieć, że większość ludzi ze szkoły tutaj jest. Przywitałyśmy się z paroma osobami, chwilę pogadałyśmy i przy tym wypiłyśmy swoje napoje, wróciłyśmy do kuchni, aby uzupełnić swoje kubeczki, tam spotkałyśmy Harrego i Louisa którzy byli przytuleni do siebie.
- Harry, Louis! - przywitałyśmy się z przyjaciółmi.
- Hej dziewczyny. Jak się bawicie? - uśmiechnął się Styles.
- Świetnie. - krzyknęła Mads i uniosła kciuk do góry.
- Horan Cie szukał. - zwrócił się do mnie, chciałam odpowiedzieć coś, ale blondynka mi przerwała.
- Świetnie, ale my idziemy się przewietrzyć. - odparła i pociągnęła mnie za rękę.
Puściła ją dopiero, gdy wyszłyśmy na ogródek, usiadłam na niewysokiej balustradzie, która na szczęście była na tyle szeroka, że musiałabym się naprawdę postarać, żeby spaść. Odpaliłam papierosa, natomiast Maddie stanęła na przeciwko mnie, śmiałyśmy się w niebogłosy bo obie już wypiłyśmy odpowiednią ilość alkoholu, aby wszystko było beztroskie. 
- Nes! Mads! W końcu Was znalazłem. - usłyszałyśmy krzyk zza pleców Maddie.
- Hej Niall. - uśmiechnęła się blondynka i krótko go przytuliła.
Ja dalej siedziałam na swoim miejscu, spojrzałam na chłopaka który miał na sobie białą koszulkę, jeansową kamizelkę i wąskie, czarne spodnie z rozcięciami na kolanach, włosy jak zwykle postawione w czub, uśmiechnął się do mnie, a ja zagryzłam wargę. Tak samo jak Maddie przytulił mnie na powitanie, ale ponownie zajęło mu to trochę dłużej. Chłopak odpalił swojego papierosa, widzę po jego oczach, że też już sobie trochę wypił.
- Długo tu jesteście? - spytał.
- Jakoś po 20.00 byłyśmy. - odparła Mads.
- Szukałem Was już od ponad godziny, Harry mi dopiero powiedział, że wyszłyście do ogrodu. - zaciągnął się papierosem i wyglądało to bardzo seksownie, jezu nie stop Nes.
- Jak widać dobrze się ukrywałyśmy. - zaśmiała się blondynka.
- Przede mną? - przychylił głowę, a ja zgasiłam papierosa.
- Może. - spojrzałam na niego - Choć Mads potańczyć. - pociągnęłam dziewczynę za rękę zostawiając Nialla samego.
Znalazłyśmy kawałek wolnego miejsca i zaczęłyśmy tańczyć, po kilku piosenkach czułam, że alkohol który wypiłyśmy wcześniej przestaje już działać. Zgodnie stwierdziłyśmy, że czas się napić, ruszyłyśmy do kuchni, zrobiłyśmy sobie po kolejnym drinku i usiadłyśmy na blacie.
- Patrzył się. - rzuciła dziewczyna.
- Kto? - zmarszczyłam czoło.
- Niall, przez cały czas gdy tańczyłyśmy. - upiła ze swojego kubka, a ja wzruszyłam ramionami.
- Umm hej? - podniosłyśmy wzrok, aby ujrzeć Liama.
- Nes możemy pogadać? - spytał i spojrzał na Maddie.
- A mamy o czym? - prychnęłam.
- Proszę. - westchnął.
- Idę do łazienki. - powiedziała Mads i miałam ochotę ją zabić na miejscu.
- Nes ja Cię tak bardzo przepraszam. - chciał mnie złapać za rękę, lecz szybko ją zabrałam.
- Za co? Za bycie dupkiem czy może hyyym wiem! Za bycie dupkiem. - warknęłam.
- Serio jest mi przykro, po prostu byłem zazdrosny. - spuścił wzrok, ale na mnie to nie działa.
- To nie ma sensu Liam i tak do siebie nie pasowaliśmy. - pokręciłam głową.
- Co? Bawiliśmy się świetnie na naszych randkach, spróbujmy jeszcze raz. - zrobił krok w moją stronę, a ja usiadłam głębiej na blacie.
- Nie Liam, to Ty bawiłeś się świetnie, ja nie lubię ani komedii romantycznych, ani sushi. Nawet nie zapytałeś się mnie o zdanie w tej kwestii, dla mnie sprawa jest jasna. - powiedziałam oschle.
- Będziesz tego żałowała. - złapał za moje nadgarstki.
- Albo teraz się od niej odsuniesz, albo połamię Ci te rączki. - Liam nagle obrócił się i zobaczył Nialla w drzwiach kuchni.
- No oczywiście, że bohater się zjawił. Jakie to oklepane. - przewrócił oczami.
- Mówiłem serio. - powiedział Niall robiąc kilka kroków w naszą stronę.
- Szkoda czasu na kogoś takiego jak Ty. - rzucił w moją stronę - Jesteś zwykłą suką, która nie wie czego chce. - puścił moje nadgarstki i wyszedł śmiejąc się fałszywie.
- Nes nie słuchaj go, to co powiedział nie miało w sobie ani trochę prawdy. - blondyn podszedł do mnie i położył swoje dłonie na moich kolanach.
- Niall spokojnie, wiem że powiedział to żeby nas zdenerwować, plus nie dostał tego czego chciał. - westchnęłam.
- Chcesz wody? - spytał z troską, a ja pokiwałam głową.
Chłopak wyjął z lodówki małą buteleczkę i podał mi ją, przez cały czas siedziałam na blacie, a on stał praktycznie między moimi nogami. Wypiłam prawie pół butelki za jednym zamachem, czułam jak blondyn kreśli kółeczka kciukami na moich kolanach, co naprawdę mnie odprężało. Ostawiłam butelkę obok siebie i wzięłam głęboki oddech, spojrzałam na Nialla, a on na mnie, a potem na moje usta, zmniejszył między nami odległość i nasze wargi połączyły się. To już nie był zwykły całus, jak te ostatnie, to był bardziej jak nasz pierwszy pocałunek jakieś 3 lata temu, był powolny i namiętny, choć wtedy raczej nic do siebie nie czuliśmy. Niall przysunął mnie za uda bliżej krawędzi blatu, co spowodowało, że praktycznie nasze klatki piersiowe były do siebie przyklejone. Blondyn pogłębił pocałunek i dołączył do niego język, czułam wtedy że znalazłam swoje miejsce na ziemi, lepiej nie mogło być.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Więcej Nialla i Ines :3 Jaki ship dla nich ? Nines? 



wtorek, 14 czerwca 2016

17. Jesteście szalone.

Ines POV

Maddie była u mnie pół godziny później ze wszystkimi potrzebnymi zeszytami i kserówkami, do 20.00 pomagała mi wszystko uzupełnić, potem zamówiłyśmy pizzę i usiadłyśmy na łóżku, musiałam jej powiedzieć co się stało bo sama nie uporam się ze swoimi myślami.

- Jak tam Niall? - spytała.

- Jakoś się trzyma. - westchnęłam.

- Coś się stało? Wyglądasz na przygnębioną. - stwierdziła przyjaciółka.

- Dużo się stało w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Mówiłam Ci już jak to wyglądało gdy babcia Nialla trafiła do szpitala? - zaczęłam.

- Tak wracałaś z kina z Liamem. - przytaknęła.

- Tydzień później zanim mama Nialla do mnie zadzwoniła też byłam z nim na randce, wziął mnie na sushi. - wytłumaczyłam.

- Przecież Ty nie lubisz sushi. - uniosła brew moja przyjaciółka.

- Nie chciałam wybrzydzać. - wzruszyłam ramionami - Ale pokłóciliśmy się, gdy wychodziłam z naszej randki tylko po to żeby pojechać do szpitala, Niall miał jakiś atak paniki, krzyczał, kopał w krzesła, a ja nie wiedziałam jak go uspokoić, zrobiłam pierwsze co mi przyszło na myśl. - zagryzłam wargę.

- Czyli? - Mads zrobiła oczy jak pięć złoty czekając na moją odpowiedzieć.

- Pocałowałam go. - schowałam twarz w ręce.

- Co?! - pisnęła - Przecież jesteście przyjaciółmi! Podoba Ci się Niall? Co z Liamem? - kręciła głową w niedowierzaniu.

- Nie wiedziałam co innego zrobić, potem po prostu się przytulił i płakał mi ramię. A Liam dziś przesadził, to koniec definitywnie, przyszedł tu dziś i zaczął szarpać się z Niallem, więc kazałam mu wyjść. - westchnęłam.

- Zależy Ci na nim? - Mads złapała mnie za rękę.

- Nie, Liam okazał się być niezłym dupkiem, w dodatku zupełnie do siebie nie pasujemy. - przewróciłam oczami.

- Chodziło mi o Nialla. - wytłumaczyła przyjaciółka.

- Sama nie wiem, wszystko mi się teraz pomieszało. - pokręciłam głową.

- Musisz to sobie na spokojnie przemyśleć. A ja mam dla Ciebie dobrą wiadomość. - uśmiechnęła się szyderczo.

- Dawaj. - zażądałam.

- Pogadałam tu i ówdzie i udało mi się zdobyć stare zdjęcie Nicole, nie zawsze była tak idealna jak kiedyś. - uśmiechnęłam się szeroko gdy blondynka pokazała mi fotografie.

- Szach mat Nicole. - przybiłyśmy sobie piątkę.

- Kiedy zaczynamy plan? - spytała.

- Trzeba kupić nową kartę do telefonu i zebrać na nią jak najwięcej numerów ludzi ze szkoły, Niall wraca do szkoły od poniedziałku, więc mamy dwa dni na ogarnięcie sprawy, chciałabym żeby nie musiał już więcej tego przechodzić. - stwierdziłam.

- Rozmawialiście po tym pocałunku? - drążyła dalej.

- Zachowujemy się tak samo jak przed nim, nie wracaliśmy do tego tematu. - wzruszyłam ramionami.

- Oddał pocałunek tak? - kontynuowała.

- No tak, ale do czego dążysz? - uniosłam brew.

- Może on do Ciebie coś czuje? - rzuciła.

- Przecież ganiał za Nicole, to nie możliwe. - parsknęłam.

- Może chciał pozbyć się Ciebie z głowy, nie chciał dopuścić do odrzucenia? - zaczęła rozmyślać.

- O czym my rozmawiamy? Ja nawet nie wiem sama co czuje. - stwierdziłam.

- Mogę podpytać trochę Zayna, może coś wyciągnie od Nialla. - zaproponowała.

- Jeśli zrobi to delikatnie będę wdzięczna. - uśmiechnęłam się - Tak w ogóle skąd masz te zdjęcia Nicole?

- Dziewczyna która była mi winna przysługę, ma ciotkę która pracuje w poprzedniej szkole Nicole i udało jej się załatwić je. - zaśmiała się.

- Są straszne, połowa chłopaków w szkole zdziwi się ile może pomóc medycyna estetyczna bo raczej ten nos sam się nie naprostował. - skrzywiłam się.

- Uszy też raczej same się nie przykleiły do głowy. - parsknęłyśmy śmiechem, Nicole poczuje na własnej skórze jak to jest być wyśmiewanym.

Resztę wieczoru spędziłyśmy jedząc pizze i oglądając nasz ukochany serial.

***

W poniedziałek wstałam pełna energii jak nigdy, wczoraj z Mads wcieliłyśmy nasz plan w życie, dziewczyna pójdzie wcześniej do szkoły i da mi znać jak poszło, a ja przyjdę normalnie z Niallem jakieś 5 minut przed dzwonkiem. Po ogarnięciu się zeszłam na dół i zrobiłam śniadanie dla siebie i Nialla, blondyn przyszedł jak zwykle bez śniadania, widać było po nim zmęczenie, ubrany był na czarno, posłał mi jedynie słaby uśmiech i zjedliśmy śniadanie. Po drodze do szkoły spaliliśmy po papierosie rozmawiając na luźne tematy.

- Nie chce tam iść. - jęknął Niall.

- Nie będzie tak źle. - dźgnęłam go w żebra.

- Wątpię, żeby im się znudziło, tym bardziej że mnie nie było to uderzą z większą siłą. - westchnął.

Mój telefon wydał z siebie dźwięk, okazało się że dostałam smsa od Mads.

Od: Maddie 
Jest głośno, ale Nicole dopiero weszła do szkoły, poczekajcie chwilę.


- Zapalimy jeszcze? - zaproponowałam - Mamy jeszcze 10 minut do dzwonka.

- Jasne. - wzruszył ramionami.

Gdy weszliśmy do szkoły, każdy stał w grupkach z telefonem w ręku śmiejąc się, Mads mówiła prawdę. Niall wyglądał na zdezorientowanego, ale podeszliśmy od razu do blondynki która stała przy naszych szafkach, zostawiliśmy nasze rzeczy i podszedł do nas Harry i Louis.

- O mój Boże widzieliście te zdjęcia? - zaśmiał się Harry.

- Jakie zdjęcia? - zareagował Niall.

- Patrz. - loczek podał mu swój telefon, a blondyn zaczął się śmiać pod nosem.

- Nie wiem kto to zrobił, ale musiał mieć niezłe wtyki i dobre myślenie bo numer jest nieaktualny. - stwierdził Louis.

- Cała drużyna się z niej śmieje. - dodała Maddie.

- No to się porobiło. - zaśmiałam się.

Zadzwonił dzwonek i wszyscy zaczęli rozchodzić się do klas, Louis pożegnał się z Harrym i też poszedł w swoją stronę.

- Dobra, jestem prawie pewien, że miałyście z tym coś wspólnego. - powiedział Niall zakładając rękę na rękę.

- Może tak. - rzuciłam.

- A może nie. - dodała Mads.

- Jesteście szalone. - pokręcił głową - Dziękuję. - najpierw objął blondynkę, a potem mnie.

Mnie nie puścił tak szybko, poczułam dreszcz przechodzący przez plecy, aż dostałam gęsiej skórki, spojrzałam na Maddie która puściła mi oczko. W końcu przyszedł czas na wejście sali lekcyjnej, więc wszyscy razem usiedliśmy z tyłu klasy. Przez cały dzień nikt nawet nie zaczepił Nialla, miło było widzieć iskierki które wróciły do jego oczu, a Nicole musiała się zmyć ze szkoły bo nawet jej nie widziałam. Blondyn jak zwykle po lekcjach odprowadził mnie do domu, jego humor zmienił się o 180 stopni, wiadomo że nie zapomniał o śmierci babci z dnia na dzień, ale było dużo lepiej.

- Dziękuję Ci. - powiedział gdy byliśmy pod moimi drzwiami.

- Za co? - spytałam.

- Za to, że przez ten cały gówniany czas byłaś koło mnie i za akcje z Nicole też, nie lubię zasady oko za oko, ale jej się należało. - przewrócił oczami.

- Tak zachowałby się każdy dobry przyjaciel. - odparłam.

- Tak. - westchnął, a ja widziałam cień niepewności w jego oczach.

- To do jutra? - rzuciłam.

- Tak do jutra. - uśmiechnął się.

Odwróciłam się i zaczęłam otwierać drzwi wejściowe, gdy już miałam przez nie przejść poczułam ucisk na swoim nadgarstku i chwilę później miękkie wargi na moich, byłam w zbyt wielkim szoku, żeby oddać pocałunek. Niall oderwał się ode mnie, uśmiechnął i po prostu odszedł zostawiając mnie w progu. Potrząsnęłam głową, próbując wyrwać się z transu, dotknęłam palcami swoich ust i uśmiechnęłam się, czy to się stało na prawdę?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~




wtorek, 7 czerwca 2016

16. Mówiłam do Ciebie Liam.

Ines POV

Kolejne tydzień wyglądał podobnie, Niall cały czas siedział w szpitalu, a ja codziennie przywoziłam mu obiady, mama blondyna musiała pozałatwiać wszystko co było związane z pracą, ale też przychodziła jak tylko mogła. Widziałam się dwa razy z Liamem na wieczornym spacerze, a dziś idziemy na kolejną randkę tym razem zaprosił mnie na kolację, jak zwykle po szkole poszłam do domu blondyna, odebrałam od jego mamy pudełko z obiadem i pojechałam prosto do szpitala. Niall siedział jak zwykle w tym samym miejscu na przeciwko sali.

- Hej. - uśmiechnęłam się.

- Hej. - odpowiedział.

Podałam mu pudełko z jedzeniem, za co cicho podziękował i zaczął jeść.

- Jakieś nowe wiadomości? - spytałam.

- Podobno trochę lepiej, ale dalej się nie obudziła. - westchnął - Pozwolili mi wejść do niej na 15 minut.

- Będzie dobrze, musi być. - poklepałam chłopaka po plecach.

Posiedziałam z nim jeszcze, po czym musiałam wyjść żeby nie spóźnić się na kolacje z Liamem, nie mówiłam nic Niallowi, jakoś czułam że nie jest to teraz na miejscu. Wróciłam do domu, wzięłam szybki prysznic, założyłam czarną rozkloszowaną spódnicę i błękitną koszulę na grubych ramiączkach, którą wsunęłam do środka spódnicy, do tego czarne niewysokie koturny, plis zrobiłam lekki makijaż, O 18.00 przyszedł po mnie Liam, wyglądał bardzo dobrze, miał na sobie białą koszulę, czarną kurtkę i wąskie jeansy, a do tego czarne sztyblety, jego włosy były postawione, a uśmiech nie schodził z twarzy. Przywitał mnie pocałunkiem w policzek i zaczęliśmy kierować się w stronę miasta gdzie znajdują się restauracje, kawiarnie i różne sklepy, jak się okazało Liam wybrał sushi za którym osobiście nie przepadam, ale nie mam zamiaru wybrzydzać. Usiedliśmy przy stoliku, mój towarzysz zaczął przeglądać kartę którą ja osobiście nie byłam zainteresowana.

- Na co masz ochotę? - spytał.

- Zdam się na Ciebie. - uśmiechnęłam się.

Chłopak był chyba zadowolony z mojej decyzji i od razu zamówił jedzenie, rozmawialiśmy o wszystkim dopóki nie została nam podana taca z tym co zamówił Liam. Przełożyłam kilka kawałków na swój talerz i powoli jadłam, niestety co do sushi mój gust się nie zmienił, dalej mi nie smakowało, ale z tego co widziałam chłopak zajadał w najlepsze. Rozmawialiśmy luźno o wszystkim, na szczęście Liam nie zorientował się, że prawie nie tknęłam jedzenia, sam był zajęty opowiadaniem różnych śmiesznych historii o przygodach swoich i Zayna.

- Nes? - chłopak zwrócił moją uwagę na siebie.

- Cieszę się, że zgodziłaś się ze mną wyjść. - uśmiechnął się.

- Też się cieszę. - odwzajemniłam gest.

- Więc.. - zaczął, ale w tym samym momencie mój telefon dał o sobie znać.

- Przepraszam. - wyjęłam urządzenie i spojrzałam na ekran - To Niall muszę odebrać, wybacz.

- Halo? 

- Nes jak szybko możesz być w szpitalu? - usłyszałam szloch, tylko nie Niall tylko pani Horan.

- Najprędzej za 20 minut, coś się stało? Co z Niallem? - spytałam przestraszona.

- Moja mama zmarła. - pociągnęła nosem - Niall ma jakiś atak paniki, nie możemy go uspokoić, przepraszam jeśli w czymś przeszkadzam, ale on na prawdę Cię teraz potrzebuje. - spojrzałam ze smutkiem na Liama.

- Będę jak najszybciej. - rzuciłam i rozłączyłam się. 

- Liam ja... - zaczęłam, ale nie dane mi było dokończyć.

- Tak wiem, musisz iść do Nialla, co tym razem? Nudzi mu się? Znowu się nad sobą użala? - prychnął.

- W sumie to nie Twoja sprawa. - warknęłam - Ale jeśli musisz wiedzieć jego babcia zmarła, a był z nią mocno związany i dzwoniła do mnie jego matka. - wyciągnęłam z portfela pieniądze i położyłam na stole.

- Co Ty robisz? - zdziwił się.

- Płacę za jedzenie i wychodzę, mam nadzieję że nigdy nie będziesz w takiej sytuacji. - powiedziałam z żalem i wyszłam z restauracji.

Nigdy nie pomyślałabym, że Liam może być taki bezuczuciowy, złapałam pierwszy autobus który zawiezie mnie w okolice szpitala. Na miejscu byłam po 20 minutach, przy recepcji spotkałam mamę Nialla, powiedziała że chłopak przez cały czas jest przy sali i nie można nad nim zapanować, a ona musi wypełnić dokumenty. Gdy dotarłam na właściwe piętro, dostrzegłam Nialla chodzącego niespokojnie i szarpiącego końcówki włosów, podeszłam bliżej i zobaczyłam opuchnięte oczy blondyna z których dalej płynęły łzy.

- Niall... - spojrzał na mnie.

- Nes odpuść, zostaw mnie samego. Nie chce Cię zranić. - pokręcił głową patrząc na mnie.

- Nie zranisz mnie, nie zrobiłbyś mi tego. - powiedziałam podchodząc bliżej.

- Wszystkich ranię, wszystkich zawodzę. - krzyknął, kopiąc w krzesło - Czemu kurwa jestem taki beznadziejny.

Widziałam, że wszystkie emocje blondyna w tym momencie skumulowały się i wydostały na zewnątrz, wpadł w prawdziwy szał, nie miałam pojęcia co zrobić żeby się uspokoił. Zrobiłam to co pierwsze przyszło mi na myśl, złapałam za kołnierzyk jego koszulki i połączyłam nasze usta, dopiero po chwili oddał pocałunek, gdy oderwaliśmy się od siebie blondyn przytulił mnie i usiadł na krzesełku, sadzając mnie na swoich kolanach, schował głowę w zagłębienie mojej szyi i szlochał, a ja drugą ręką bawiłam się jego włosami mając łzy w oczach, czym ten chłopak zasłużył sobie na takie cierpienie?


***

Kilka dni później stałam z mamą w kościele na pogrzebie babci Nialla, miałam na sobie czarną sukienkę z rękawem 3/4 sięgającą za kolano, nie udało mi się dorwać Nialla, ale mignął mi w tłumie, ubrany w czarny garnitur z włosami postawionymi w czub. Msza minęła szybko, do pani Maury i Nialla podeszłyśmy z mamą na końcu złożyć kondolencje, uścisnęłam mamę chłopaka, po czym szybko wpadłam w jego ramiona, pociągnął nosem i wyszeptał "dziękuję". Po dojechaniu na cmentarz cały czas trzymałam się blisko Nialla, wiem że tego potrzebował, przeżywał to gorzej niż jego mama. Pamiętam babcie chłopaka jeszcze z moich młodych lat, zawsze była uśmiechnięta i robiła cudowne gofry, nikt nie mógł ich pobić, łza zakręciła się w moim oku, Niall szybko podał mi chusteczkę i po raz kolejny tego dnia zamknął mnie w swoich ramionach. Po zakończeniu ceremonii zaprosiliśmy Horanów do siebie, z blondynem poszliśmy do mojego pokoju, gdzie przebraliśmy się w wygodniejsze ciuchy, włączyliśmy sobie film i w ciszy oglądaliśmy. Niedługo potem ktoś zapukał do drzwi od mojego pokoju, otworzyłam je i przede mną stał Liam, nie powiem zdziwiłam się, od naszej kiepsko zakończonej randki nie odezwał się ani słowem, wpuściłam go do środka, ale widocznie zdenerwował się widząc Nialla leżącego na moim łóżku.

- Boże serio pięciu minut nie możesz bez niej wytrzymać? - zadrwił Liam.

- A co Cie to obchodzi? - warknął Niall.

- A to, że w kółko rozpierdalasz mi plany. - nagle pchnął blondyna.

- Myślisz, że robię to specjalnie? - Niall powtórzył jego czyn.

- Nie wiem, ale mnie to wkurwia. - Liam się zamachnął, ale wkroczyłam do akcji.

- Myślę, że powinieneś już iść. - rzuciłam.

- Też tak myślę, żegnaj Niall. - uśmiechnął się cwaniacko.

- Mówiłam do Ciebie Liam. - odparłam sucho i zobaczyłam szok na jego twarzy.

- Jak stąd wyjdę to będzie definitywny koniec Nes, jesteś pewna? - założył ręce na wysokości klatki piersiowej.

- Tak jestem pewna. - odpowiedziałam.

- Jesteście siebie warci. - westchnął i trzasnął drzwiami.

- Nes wiesz, że mogłem wyjść? Nie chce psuć Waszych relacji. - odparł Niall.

- Nie zepsułeś ich, my do siebie zupełnie nie pasujemy, ostatnio to zauważyłam. Nie czuje się dobrze w jego towarzystwie. - wzruszyłam ramionami - Poza tym nasza przyjaźń jest ważniejsza. - przytuliłam go.

- Tak, jest. - rzucił cicho.

Koło 17.00 pani Maura i Niall poszli do siebie, a ja postanowiłam zaprosić Maddie, muszę uzupełnić zaległości ze szkoły i z nią poważnie porozmawiać o tym co się ostatnio stało.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ufff... udało mi się to napisać.

Co myślicie o całej sytuacji?




sobota, 4 czerwca 2016

15. Chcesz mi coś powiedzieć Ines?

Ines POV

- Nes. - pociągnął nosem - Potrzebuję Cię tak jakby teraz.

- Niall oddychaj i powiedz mi spokojnie co się stało. - starałam się opanować chłopaka chociaż mi samej było daleko od tego.

- Nes, moja babcia, jestem w szpitalu z mamą, nie wiadomo co z nią będzie. - po prawie każdym słowie pociągał nosem.

- Niall spokojnie za chwilę będę tylko powiedz mi który szpital. - starałam się zachować trzeźwy umysł.

- Ten koło publicznej biblioteki. - zachrypiał - Wyjdź przed szpital będę za jakieś 15 minut.

Rozłączyłam się i podeszłam do Liama, cholernie głupio było mi go tak zostawiać na środku chodnika, ale nie mogę zostawić Nialla samego w takim stanie.

- Liam cholernie Cię przepraszam, ale Niall ma załamanie, jego babcia jest w szpitalu. Muszę do niego jechać bo inaczej się nie uspokoi. - powiedziałam spanikowana.

- Nes spokojnie, jedź rozumiem wszystko. Pojechać z Tobą? - zaproponował,

- Dzięki Liam, ale sobie poradzę. Przepraszam za wszystko, obiecuję że nadrobimy to ok? - zapytałam.

- Jasne leć już, pozdrów Nialla ode mnie. - uśmiechnął się ciepło.

Pocałowałam chłopaka szybko w policzek i biegiem rzuciłam się w stronę przystanku autobusowego, po 5 minutach przyjechał autobus który podwiózł mnie prosto pod bibliotekę skąd było dosłownie 100 metrów do szpitala. Na schodach prowadzących do wejścia szpitala, zauważyłam Nialla palącego papierosa, usiadłam obok niego i przytuliłam go, jego oczy były podpuchnięte, a a policzkach były zaschnięte łzy, ręce niekontrolowanie mu się trzęsły i były zimne, inaczej niż jest zazwyczaj.

- Niall już shhh, jestem. - delikatnie nas kołysałam.

- Przepraszam, po prostu potrzebowałem Cię, zepsułem randkę Tobie i Liamowi. - powiedział wyraźnie zły.

- Nie zepsułeś i tak już wracałam do domu. - zapewniłam go - Powiesz mi co się stało?

- Wylew, aktualnie jest w śpiączce, nic nie wiadomo więcej. - powiedział smutny.

- Będzie dobrze Niall. - szepnęłam obejmując go mocniej.

- Mam nadzieję. Chodź pójdziemy pod salę. - zarządził.

Zgasił końcówkę papierosa i weszliśmy do budynku, windą wjechaliśmy na czwarte piętro, tam na korytarzu na krzesełku siedziała pani Horan, twarz miała schowaną w rękach i nerwowo tupała nogą.

- Dobry wieczór. - zwróciłam się do niej.

- Nes skarbie, dobry wieczór. - starała się uśmiechnąć, lecz nie dziwię się że wyszedł z tego grymas.

- Coś wiadomo? - spytał blondyn.

- Dalej stoimy w martwym punkcie. - pokręciła głową.

- Cholera. - chłopak usiadł na krzesełku, a ja obok niego.

Siedzieliśmy tak, aż do 2.00 w nocy kiedy lekarz oznajmił że sytuacja jest opanowana, ale wszystko nie wygląda najlepiej.

- Niall odprowadź Nes do domu i tak jest już późno. - uśmiechnęła się blado pani Horan - Sam też idź się przespać, nawet się nie sprzeciwiaj, przyjdziesz rano. - powiedziała twardo.

- Dzwoń, gdyby coś się działo. - westchnął Niall i pocałował mamę w czoło.

Wyszliśmy ze szpitala, autobusy nie jeździły już więc został nam spacer, praktycznie nie rozmawialiśmy, spaliliśmy kilka papierosów. Po jakiś 40 minutach doszliśmy pod mój dom, w kuchni paliło się światło i dopiero do mnie dotarło, że nie dałam mamie znać o całej sytuacji.

- Chcesz spać u mnie? - spytałam chłopaka.

- Chętnie, nie chce zostać sam. - odparł pociągając nosem.

Weszliśmy do domu zamknęłam drzwi, przy wejściu do kuchni stała moja mama z morderczym wyrazem twarzy i założonymi rękami.

- Chcesz mi coś powiedzieć Ines? - skrzywiłam się na dźwięk mojego pełnego imienia, używała go tylko jak była naprawdę zła.

- Ja... - zawiesiłam się.

- To moja wina proszę pani, zadzwoniłem do Nes bo moja babcia wylądowała w szpitalu po wylewie, przyjechała mnie wesprzeć, dużo emocji i zapomniała dać znać. - wytłumaczył Niall.

- O matko, ale jak się czuje? - spytała przejęta.

- Kiepski stan, mama tam została, ja mam przyjechać jak się wyśpię. - odparł.

- Zostań u nas, nie powinieneś siedzieć sam. - przytuliła chłopaka.

- Dziękuję. - rzucił i poszliśmy do mojego pokoju.

Chłopak wziął swoje rzeczy z półki w mojej szafie i poszedł wziąć prysznic, strasznie mu współczuje bo ostatnio wszystko jest przeciwko niemu. Najpierw kłótnia ze mną, potem akcja z Nicole, chłopaki z drużyny i na koniec choroba babci, mam nadzieję że sobie z tym poradzi, oczywiście będę obok, ale nie jestem w stanie walczyć za niego. Poszłam do łazienki po nim, kiedy wyszłam leżał już w łóżku przykryty kołdrą do pasa, położyłam się koło niego i przytuliłam go, objął mnie ciasno, nie potrzebowałam dużo czasu żeby usnąć, ten dzień był zbyt ciężki.

***

Nazajutrz obudziłam się o 8.00, ale Nialla już nie było w łóżku, westchnęłam widząc karteczkę na biurku od treści "Dziękuję Nes, poszedłem do domu przebrać się i po jedzenie dla mamy, odezwę się później xx". Mama nie obudziła mnie do szkoły, w domu było pusto czyli poszła normalnie do pracy, zrobiłam sobie śniadanie i oglądając telewizję zjadłam je. Koło 12.00 wyszłam z domu i skierowałam się do szpitala, po drodze zahaczyłam o restaurację i wzięłam Niallowi spaghetti na wynos, jestem pewna że siedzi tam nie myśląc nawet o sobie. Dotarłam na odpowiednie piętro, Niall siedział na tym samym krzesełku co wczoraj i patrzył w podłogę, usiadłam obok i położyłam rękę na jego ramieniu.

- Hej. - przywitałam się.

- Hej. - westchnął - Czemu nie jesteś w szkole? - spytał.

- Bo przyniosłam Ci obiad. - przewróciłam oczami.

- Dzięki. - mruknął i otworzył pudełko z jedzeniem.

- Jakieś nowe wieści? - zaczęłam delikatnie, ale zaprzeczył ruchem głowy.

Koło 16.00 przyszła pani Horan, a Niall odprowadził mnie na przystanek autobusowy, rozmowa z nim dziś była ciężka, ale nie miałam zamiaru gadać z nim na siłę. Przytulił mnie na pożegnanie i odszedł wolnym krokiem w stronę szpitala z papierosem między palcami. W domu nadrobiłam zadania z dzisiejszego dnia, ogarnęłam trochę mieszkanie i przyszykowałam rzeczy na jutro do szkoły, długo nie mogłam zasnąć, myślałam o całej sytuacji, ale nie przychodziło mi żadne rozwiązanie któregokolwiek z problemów, w końcu zasnęłam ze zmęczenia.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~Biedny Niall :(

niedziela, 29 maja 2016

14. Potrzebuję Cię tak jakby teraz.

Ines POV
W końcu nadeszła środa i jednocześnie dzień mojej randki z Liamem, wstałam dość wcześnie wzięłam szybki prysznic, ułożyłam włosy i lekko się pomalowałam. Stanęłam przed szafą zastanawiając się co na siebie założyć, padło na ciemne jeansy, biały top i koszulę w kratę, a do tego moje ukochane znoszone vansy. Zeszłam na dół zrobiłam tosty z nutellą, oczywiście na talerzu było kilka kanapek więcej bo Niall na pewno wpadnie w ostatniej chwili, oznajmi że jest głodny i rzuci się na nie. Tak jak się spodziewałam pięć minut później do mojego domu wparował spóźniony blondyn.
- O kanapki z nutellą! - wziął jedną i wpakował do buzi - Nie zdążyłem zjeść śniadania. - ledwo co go zrozumiałam.
- Nic nowego. - pokręciłam głową.
Chłopak wziął z talerza kanapki i wyszliśmy z domu, Niall miał dziś widocznie lepszy humor niż ostatnio. Spaliliśmy jeszcze po drodze po papierosie, pod szkołą spotkaliśmy Harrego i Louisa z którymi przez chwilę rozmawialiśmy, po czym weszliśmy do budynku. Odłożyliśmy niepotrzebne rzeczy do szafek, zamknęłam swoją i czekałam na Nialla.
- Kogo my tu mamy? - wysoki brunet stanął za moim przyjacielem.
- Cholera. - westchnął Niall.
- Co blondyneczko stęskniłeś się za nami? - rzucił chłopak obok niego.
- Możecie sobie odpuścić? - burknął.
- Przyjacielu - odparł wyraźnie z niego szydząc - chcemy Ci tylko pomóc znaleźć laskę do przelecenia, chyba że jesteś gejem to jakiegoś chłopaka też by się znalazło. - wszyscy ryknęli śmiechem, a ja widziałam że Niall zaraz nie wytrzyma i wybuchnie.
- W sumie by się zgadzało stary, jak nie chciał przelecieć Nicole, która jest cholernie seksowna to musi być gejem. - kumpel poklepał go po plecach.
Spojrzałam na Nialla, złapałam go za nadgarstek i przepchnęliśmy się przez zbiorowisko ludzi na korytarzu. Stanęliśmy dopiero na półpiętrze gdzie przytuliłam chłopaka, w jego oczach był wstyd i smutek.
- Niall... - zaczęłam, ale mi przerwał.
- Nie Nes, jest okej, dzięki że mnie tu przyprowadziłaś bo było blisko żebym się na niego rzucił. - westchnął przeczesując ręką włosy.
- Widziałam właśnie. - szepnęłam, nie miałam pojęcia jak mu pomóc.
Chwilę spóźniliśmy się na lekcje, którą na szczęście była historia, pan Janson jest bardzo za uczniami i nawet nie skomentował naszego wejścia do klasy 10 minut po dzwonku. Usiedliśmy razem w ostatniej ławce pod oknem, widziałam że blondynowi nie było lekko mimo, że przez cały czas się uśmiechał do mnie, ale nie był to szczery uśmiech, tylko ten wymuszony. Chciałabym się odegrać na Nicole, ale jedyne co mi przychodzi do głowy to upokorzenie jej, jednak nie wiem o niej nic co mogłabym obrócić przeciwko niej. Muszę zaangażować w to Maddie, ona wyciągnie z ludzi wszystko i mi pomoże, Niall nie musi o tym wiedzieć. Na jednej z przerw obgadałam cały plan z Maddie, dziewczyna od razu zgodziła się na moją propozycję i obiecała, że uruchomi wszystkie swoje kontakty żeby skompromitować szkolną gwiazdkę. Reszta dnia minęła w miarę dobrze, Niall usłyszał jeszcze parę docinków jednak w naszym towarzystwie znosił to w miarę dobrze. Po zakończonych lekcjach odprowadził mnie i Maddie do mojego domu, życzył mi dobrej zabawy na randce i wolnym krokiem odszedł w stronę swojego domu. Za to my najpierw zjadłyśmy obiad pozostawiony przez moją mamę, a następnie Maddie pomogła mi się przygotować na spotkanie z Liamem. Wzięłam szybki prysznic, a w tym czasie moja przyjaciółka przetrząsała moją szafę, byłam pewna, że nie odpuści mi i wyciągnie jakąś spódnicę z dna mojej szafy. Wysuszyłam szybko włosy i ubrana w puchaty szlafrok wyszłam z łazienki, nie myliłam się na łóżku leżała bordowa spódnica, biała bluzka z koronkowymi wstawkami, czarne zakolanówki i skórzana ramoneska, na podłodze przed łóżkiem stały czarne trampki i to mi dodało otuchy.
- Maddie musi być spódnica? - skrzywiłam się.
- Kochana to jest randka! Musisz go powalić na kolana, przebieraj się i zrobię Ci makijaż. - klasnęła w dłonie.
Westchnęłam na co się zaśmiała, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki się przebrać, muszę przyznać że ciuchy były idealnie do siebie dobrane. Gdy Mads mnie zobaczyła zagwizdała, a ja przewróciłam oczami, potem zrobiła mi makijaż - oko podkreśliła czarną kreską, a usta pociągnęła bordową pomadką.
- Wszyscy będą się za Tobą oglądać, Liam nie spuści z Ciebie dziś oka. - mrugnęła do mnie.
- Ciekawe gdzie pójdziemy. - zastanawiałam się.
- Zayn może mi wspomniał, a może nie o kinie. - uśmiechnęła się.
- W sumie mi to pasuje. - wzruszyłam ramionami - Nic bardzo zobowiązującego, ale za razem dobry pomysł.
- Mało oryginalnie, ale bezpiecznie. - zaśmiała się blondynka.
- Zayn na pewno jest oryginalny. - prychnęłam teatralnie.
- A tu muszę Cię zaskoczyć, poszliśmy na plażę, gdzie wypożyczył quada i dojechaliśmy aż do molo w sąsiednim mieście, tam zjedliśmy i wracaliśmy gdy zachodziło słońce, nieziemski widok. - westchnęła, a ja zrobiłam się cholernie zazdrosna bo kto by nie chciał czegoś takiego?
- Ok, usłyszałam wystarczająco. - jęknęłam, na co blondynka uśmiechnęła się z satysfakcją.
Liam był punktualnie, Mads wyszła ode mnie 10 minut przed jego przyjściem. Chłopak przywitał mnie buziakiem w policzek i komplementem na temat mojego ubioru przez co spaliłam buraka, ale on wyglądał dużo lepiej, biała opinająca jego mięśnie bluzka, niezbyt obcisłe jeansy, białe nike airforce i granatowa koszula, włosy miał postawione na żel, a uśmiech nie schodził z jego ust.
- Mam nadzieję, że lubisz kino. - uśmiechnął się.
- Bardzo. - odparłam.
- Mam bilety na "W pogoni za marzeniami", więc nie musimy stać w kolejce. - poinformował mnie.
Miałam ochotę jęknąć kiedy usłyszałam tytuł filmu, wszystkie dziewczyny w naszej szkole podniecały się nim od kiedy zaczęli go grać, nienawidzę ckliwych filmów, ale nie chce robić Liamowi przykrości, pokiwałam tylko głową i lekko się uśmiechnęłam. Oczywiście chłopak nie dał mi za nic zapłacić, zajęliśmy nasze miejsca które były w połowie sali, na samym środku, gdzieś w połowie filmu Liam delikatnie ujął moją dłoń, nie przeszkadzało mi to, na filmie i tak nie potrafiłam się skupić, natomiast chłopak wyglądał na mocno zainteresowanego nim, śmieszne bo mogę się założyć że połowa par która tu przyszła ma zupełnie na odwrót. Tylko my nawet nie jesteśmy parą, lubię Liama, ale chyba jesteśmy totalnymi przeciwieństwami, choć podobno to one się przyciągają. Chłopak kciukiem kreślił wzorki na mojej dłonie, nie powiem, że było to nieprzyjemne bo musiałabym skłamać. Po dwóch godzinach w końcu film się skończył, na moje szczęście Liam nie drążył fabuły filmu bo chyba by się załamał na moją odpowiedzieć. Wyszliśmy z kina i dalej trzymając się za ręce szliśmy spacerkiem w stronę mojego domu, moja komórka zaczęła dzwonić, spojrzałam na ekran, gdzie pojawiło się zdjęcie Nialla, zignorowałam go, stwierdziłam że oddzwonie później, jednak blondyn nie dawał za wygraną.
- Odbierz. - powiedział Liam.
- Dosłownie chwileczka, przepraszam. - uśmiechnęłam się.
Przeciągnęłam palcem po ekranie i przystawiłam telefon do ucha.
- Halo Niall? Tylko szybko bo jestem z Liamem. - powiedziałam, ale zamiast odpowiedzi usłyszałam szloch przez który całe moje ciało się spięło - Niall?
- Nes. - pociągnął nosem - Potrzebuję Cię tak jakby teraz.
- Niall oddychaj i powiedz mi spokojnie co się stało. - starałam się opanować chłopaka chociaż mi samej było daleko od tego.
- Nes....
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem jestem okropna xD
Ale ciąg dalszy nastąpi dum, dum, duuuum....


poniedziałek, 23 maja 2016

13.Syn marnotrawny powrócił?

Ines POV

Jak zwykle w poniedziałek Maddie przyszła wcześniej, aby zjeść ze mną śniadanie i poplotkować, otworzyłam dziewczynie drzwi i zaczęłam robić jajecznicę.

- Co Ty dzisiaj w takim dobrym humorze? - spytała przyjaciółka.

- A to źle?

- Od czasu Twojej kłótni z Niallem chodziłaś przybita. - skomentowała i usłyszałyśmy trzask drzwi.

- Syn marnotrawny powrócił? - prychnęła Mads widząc blondyna w przejściu do kuchni.

- Ciebie też dobrze widzieć. - westchnął Niall.

- Panna idealna już kopnęła Cię w dupę? - zadrwiła blondynka.

- Wiesz co Nes, porozmawiamy w szkole. - burknął Niall i wyszedł trzaskając drzwiami.

- Musiałaś Mads? - westchnęłam.

- Cholera Nes nie może mu tak wszystko uchodzić płazem. - stwierdziła dziewczyna - Co w ogóle stało się w ten weekend? - spytała.

- W piątek w nocy przyszedł do mnie załamany bo Nicole próbowała się do niego dobierać, a potem wyśmiała go, bo jest prawiczkiem. Nocował u mnie, a w sobotę byliśmy na koncercie.

- W sumie mało który siedemnastolatek jest teraz prawiczkiem, ale to chyba dobrze. - rozmyślała dziewczyna.

- Też myślę, że to dobrze. Dla Nialla to ważne bo jego ojciec zostawił ich, okazało się że wielokrotnie zdradzał jego matkę, a on miał wtedy z 9 lat? - tłumaczyłam Maddie - Niall wtedy bardzo opiekował się mamą i obiecał sobie, że nigdy nie potraktuje dziewczyny jak zabawkę.

- Cholera, nie wiedziałam. - blondynka przygryzła wargę.

- Dlatego Nicole zawróciła mu w głowie tym, że była dla niego miła, nie poleciał na jej wygląd, no może trochę. - zaśmiałam się.

- Ehh, przeproszę go w szkole. - westchnęła, gdy wychodziłyśmy z mojego domu.

Chwilę przed ósmą dotarłyśmy do szkoły, zostawiłam niepotrzebne książki w szafce i ruszyłam w stronę klasy, przechodząc obok schodów usłyszałam kłócące się osoby, jak się okazało był to Niall i Nicole. Blondyn złapał się za głowę.

- Czy Ty się w ogóle słyszysz dziewczyno? Nie mam zamiaru grać w Twoją chorą grę. - krzyknął blondyn.

- W takim razie wszyscy się dowiedzą. - powiedziała Nicole.

- Świetnie, nie obchodzi mnie zdanie innych. - rzucił i odszedł od dziewczyny.

- Wszystko okej Niall? - spytałam zmartwiona.

- Nic nie jest okej, nie wiem jak można być taką suką jaką ona jest. - warknął.

- Co zrobiła? - spytałam delikatnie.

- Stwierdziła, że może wybaczyć mi piątkowy wybryk i dać mi jeszcze jedną szansę na przespanie się z nią, jeśli tego nie zrobię rozpowie moją "tajemnicę". - tu blondyn zrobił gest cudzysłowia.

- Chyba się nie przejmujesz? - spojrzałam na chłopaka, który był widocznie zraniony.

- Nie obchodzi mnie zdanie innych, ewentualnie tylko Twoje. - westchnął, a ja przytuliłam się do niego.

- I o to chodzi, dawaj idziemy na lekcje bo zaraz się spóźnimy. - przewrócił oczami i ruszyliśmy w stronę klasy.

Lekcje mijały w miarę spokojnie, blondyn się trochę opanował jednak dalej jego humor nie był najlepszy. Na jednej z przerw złapał mnie Liam.

- Hej. - rzucił i spojrzał na mnie niepewnie.

- Hej. - odpowiedziałam bez większych emocji, wkurzyło mnie jego ostatnie zachowanie.

- Widziałem, że pogodziłaś się z Niallem.

- Zgadza się. - wzruszyłam ramionami.

- Przepraszam za moje ostatnie zachowanie, nie chce wchodzić miedzy Was. Bardzo Cie lubię Nes, nie chce tego zniszczyć. - powiedział smutno.

- Też Cie lubię Liam. - wywróciłam oczami i uśmiechnęłam się, w oczach chłopaka było widoczna ulga.

- To może miałabyś ochotę gdzieś ze mną wyjść? - przygryzł wargę.

- Randka? - uniosłam brew.

- Jeśli tylko masz ochotę. - uśmiechnął się.

- Jasne. - wzruszyłam ramionami, chodź w środku skakałam z podekscytowania.

- Środa o 16.00? - zaproponował.

- Pasuje. - przytaknęłam.

- To jesteśmy umówieni. - puścił mi oczko i odszedł.

Cieszyłam się, że Liam nie przekreślił nas. Prawdę mówiąc serio go polubiłam i mogłabym myśleć o nim jako kimś więcej.

- Jak tam? - podeszła do mnie Maddie.

- Właśnie umówiłam się z Liamem. - uśmiechnęłam się w jej stronę.

- Serio?! To świetnie! Na kiedy? - spytała.

- Środa o 16.00. - odparłam.

- Co się dzieje w środę o 16.00? - podszedł do nas Niall.

- Umówiłam się z Liamem. - chłopak zmarszczył czoło.

- Oh, to świetnie. - posłał mi uśmiech i wrócił do jedzenia batonika.

- Gdzie Cię zabiera? - spojrzała na mnie Mads.

- Nie wiem, pewnie i tak bym się nie do wiedziała, niespodzianki i te inne. - westchnęłam.

- Przecież Ty nie lubisz niespodzianek. - przewrócił oczami blondyn.

- Wiem Niall, dzięki że mi przypomniałeś. - mruknęłam.

- Do usług mała. - wypiął dumnie pierś.

- Już Ci kiedyś coś mówiłam na ten temat... młody. - droczyłam się z nim.

- Nie ważne. - machnął ręką i akurat zadzwonił dzwonek na lekcje.

W końcu o 15.00 doczekałam się kochanego dzwonka, który oznaczał koniec poniedziałkowej męczarni. Do domu wróciłam sama ponieważ Niall został na treningu koszykówki i skończy dopiero koło 17.00. Zjadłam obiad, odrobiłam zadania i właśnie siadałam przed telewizorem, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi, spojrzałam na zegarek który wskazywał 17.45, otworzyłam drzwi i zobaczyłam Nialla.

- Lody i jakiś film. - uśmiechnął się sztucznie i wszedł do środka.

- Co się stało? - spytałam.

- Musiało się coś stać, żebym przyszedł obejrzeć film z przyjaciółka? - udawał pewnego siebie, widzę to dokładnie.

- Po pierwsze zadzwoniłeś dzwonkiem zamiast po prostu wejść, a po drugie serio Niall lody? Kiepski z Ciebie kłamca, zawsze jak masz kiepski humor zapychasz się lodami. Mnie nie oszukasz, za dobrze Cię znam. - spojrzałam mu prosto w oczy.

- Będziemy tu tak stać czy może pójdziemy do salonu? - przewrócił oczami.

- Nie myśl, że wywiniesz się z tej rozmowy. - powiedziałam.

Poszłam do kuchni po dwie łyżki, dwie szklanki i sok pomarańczowy, gdy weszłam do salonu Niall siedział na kanapie z podkulonymi nogami i pudełkiem otwartych lodów czekoladowych obok siebie. Postawiłam wszystko na stole i podałam blondynowi łyżkę, jakąś 1/3 opakowania lodów później widziałam, że się trochę uspokoił.

- Powiesz mi co się stało? - spytałam.

- Nicole dopięła swego. - burknął.

- Czyli... - nie zdążyłam skończyć bo chłopak mi przerwał.

- Sprowokowała mnie i sam musiałem się przyznać przed wszystkimi, wyśmiali mnie, przez cały trening leciały docinki w moją stronę, cheerleaderki szeptały między sobą patrząc na mnie. Nie mam kurwa życia w drużynie. - powiedział wpychając kolejną łyżkę lodów do buzi.

- Pokrąży temat chwilę, a potem wszyscy zapomną, Nial spokojnie. - przejechałam ręką po jego włosach.

- Nicole nie pozwoli im zapomnieć. - westchnął - Sam sobie narobiłem kłopotów, czemu ja Was kurwa nie posłuchałem. - poderwał się i wyszedł przez drzwi tarasowe.

Westchnęłam i wyszłam za nim, blondyn siedział na schodkach i odpalał papierosa, usiadłam koło niego, poniosłam jego ramie i wtuliłam się w bok. Siedzieliśmy tak dobre pół godziny, a Niall zdążył spalić trzy papierosy, w końcu przytulił mnie i stwierdził że musi wracać do domu. Odprowadziłam go do drzwi i się pożegnaliśmy, mimo tego co odwalił jest mi go cholernie szkoda.

***

Niall POV

Praktycznie całą noc nie mogłem spać, od piątej rano łaziłem po pokoju i nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Do Nes wyszedłem wcześniej, ale nie spieszyłem się, szedłem spacerkiem do jej domu, ale i tak byłem kilka minut wcześniej niż powinienem. Wszedłem do domu przyjaciółki, usiadłem przy wyspie kuchennej i czekałem na nią, Nes jeszcze nie zeszła na dół, choć nic w tym dziwnego jest dziesięć minut po siódmej rano.

- Niall? Co Ty robisz tu tak wcześnie? - spytała zdziwiona.

- Nie mogłem spać w nocy. - wzruszyłem ramionami.

- Widzę, nie wyglądasz najlepiej. - skrzywiła się.

- Jesteś świetną przyjaciółką Nes. - przewróciłem oczami.

- Czy kiepska przyjaciółka wzięłaby Cię na całodniowe wagary? - spojrzała prowokacyjnie.

- Wagary? - spytałem zszokowany.

- No dalej Niall, jak za starych czasów. Weźmiemy jakieś śniadanie na wynos i pojedziemy za miasto. Widzę, że nie masz humoru na szkołę. - przekonywała.

- Jak Ty mnie dobrze znasz. - pokręciłem głową.

Dziewczyna spakowała swoje rzeczy i wyszliśmy z jej domu, poszliśmy do naleśnikarni w której jakiś czas temu jedliśmy śniadanie, wzięliśmy dwie porcje naleśników z bitą śmietaną, oreo i czekoladą, plus dwa smoothie o smaku mango. Po małej sprzeczce o to kto zapłaci, oczywiście ja wygrałem i szybko zapłaciłem kartą za nasze śniadanie. Podczas czekania na autobus piliśmy nasze koktajle i śmialiśmy się, w końcu wsiedliśmy do pojazdu który był prawie pusty, zapłaciliśmy kierowcy za bilety, znaczy Nes zapłaciła, chciałem ja ale jej morderczy wzrok przekonał mnie, abym się wycofał. Pojechaliśmy do małego miasteczka jakieś 80 kilometrów od Los Angeles, pogoda nam sprzyjała, żadnej chmurki na niebie i 25 stopni, dlatego kochałem to miejsce, mimo że jest październik jest ciepło, w Irlandii nie było tak dobrze. Przeszliśmy uliczkami miasta, aż dotarliśmy do małego jeziorka, pamiętam to miejsce, byliśmy tu jak pierwszy raz się zerwaliśmy, wsiedliśmy w pierwszy lepszy autobus który nas tu zawiózł, od tego czasu minęły chyba ze 4 lata. Usiedliśmy na trawie, wyjąłem styropianowe opakowania i podałem jedno przyjaciółce, jedliśmy w ciszy patrząc się na widok rozciągający się przed nami, oczywiście dziewczyna nie dała rady zjeść swojej porcji, więc dokończyłem za nią. Oczywiście Nes nie dałaby mi spokoju jeśli nie zrobiłbym sobie z nią kilka zdjęć, na każdym kolejnym mieliśmy coraz głupsze miny, ta dziewczyna potrafi poprawić mi humor nawet takimi małymi rzeczami. Potem jeszcze zrobiliśmy sobie mały spacer, uliczkami miasteczka i poszliśmy na przystanek autobusowy. W LA byliśmy koło 15.00, więc idealnie jak kończyły się lekcje, podziękowałem dziewczynie za cudowny dzień tuż po tym jak odprowadziłem ją pod same drzwi. Wróciłem d domu, nadrobiłem zadania z dwóch ostatnich dni i w końcu bez żadnych problemów zasnąłem w miękkim łóżku.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Moje prace:



środa, 18 maja 2016

12. Miałaś cholerną racje.

Ines POV

Przez cały wieczór chodziły mi po głowie słowa Nicole, dokuczały mi na tyle że nie mogłam skupić się na ukochanej książce. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w moją piżamę składającą się z jakieś starej koszulki Nialla z napisem "Free Hugs" i szarych szortów. Rzuciłam się na łóżko i głośno westchnęłam, może nie powinnam była tak naskakiwać na Nialla? Cholernie mi go brakuje, nie mam z kim się wygłupiać, a Maddie poszła gdzieś z Zaynem. Moje rozmyślania przerwało stukanie w szybę balkonową, zerwałam się przerażona z łóżka, spojrzałam na telefon który pokazywał 23.00. Po pokoju znowu rozległ się dźwięk stukania w okno, podeszłam na palcach, wstrzymałam oddech i odsłoniłam jednym ruchem firankę, ledwo powstrzymałam się od krzyku gdy zobaczyłam przed sobą sylwetkę człowieka, po sekundzie zorientowałam się, że stoi przede mną Niall. Zdziwiona otworzyłam drzwi i zobaczyłam smutnego blondyna, nie takiego jak widziałam go zawsze - pełnego energii z przylepionym do twarzy uśmiechem.

- Mogę? - spytał zachrypniętym głosem.

Odsunęłam się i wpuściłam go do środka, przez chwilę staliśmy bez słowa na przeciwko siebie patrząc się sobie w oczy. W końcu Niall westchnął i spuścił głowę.

- Miałaś cholerną racje. - powiedział - Mam do siebie pretensje, że nie posłuchałem się Ciebie. - usiadł na moim łóżku i schował twarz w dłoniach.

- Niall co się stało? - usiadłam obok blondyna i położyłam dłoń na jego ramieniu.

- Oglądaliśmy jakiś babski film, pocałowała mnie, a później próbowała się do mnie dobrać. - powiedział nie spoglądając nawet na mnie - Wiem, chcesz teraz powiedzieć "a nie mówiłam".

- Nie Niall nie chce teraz tego powiedzieć, po prostu jest mi przykro, że mi nie ufasz. - westchnęłam.

- Ufam Ci, jest mi cholernie źle z tym co zrobiłem, myślałem że ona na prawdę mnie lubi. - odparł - Wybaczysz mi? - dopiero przy tym pytaniu nasze oczy się spotkały.

- Oczywiście Niall, przepraszam że na Ciebie naskoczyłam. - pociągnęłam nosem i znalazłam się w objęciach chłopaka.

- Należało mi się. - szepnął.

- Chcesz spać u mnie? - spytałam.

- Jeśli nie masz nic przeciwko. - podrapał się po karku.

- Niall jest w porządku, zachowuj się normalnie. - przewróciłam oczami.

- Chce spać u Ciebie, moje ciuchy tam gdzie zwykle? - przytaknęłam - I hej! - zwrócił moją uwagę - Czy to nie jest moja koszulka? - wskazał na mnie.

- Jest. - zaśmiałam się.

- Zgubiłem ją ze 2 lata temu i nie mogłem znaleźć, przekopałem szafę ze trzy razy. - założył ręce.

- Kiedyś ją tu zostawiłeś. - wzruszyłam ramionami.

- Ona ma do mnie wrócić. - zrobił minę niczym obrażony pięciolatek.

- Tak na pewno, już za bardzo się do niej przyzwyczaiłam. - postawiłam się na co pokręcił tylko głową.

Niall poszedł do łazienki, a ja zeszłam na dół po herbatę dla nas, gdy wróciłam blondyn leżał na łóżku. Podeszłam do niego, okazało się że zasnął, ten dzień był dla niego pełen emocji, przykryłam go kocem i wypiłam swoją herbatę patrząc na spokojne chrapiącego chłopaka. Cieszyłam się, że się pogodziliśmy, a Nicole kiedyś zabije za to co odwaliła. Odstawiłam kubek na biurko, pogasiłam wszystkie światła i wślizgnęłam się pod kołdrę tuż obok blondyna, w końcu i ja zapadłam w sen, pierwszy raz od kilku dni spokojny.

***

- Nes. - poczułam szturchanie w ramię - Co tu robi Niall? - otworzyłam oczy i je przetarłam.

- Śpi. - powiedziałam i przytuliłam się do poduszki.

- To akurat widzę, pogodziliście się? - spytała mama.

- Mhm. - mruknęłam nie ruszając się z miejsca.

- To dobrze, idę do pracy, pieniądze masz na blacie, w razie czego dzwoń. - powiedziała.

- Dobrze mamo. - rzuciłam i poszłam spać dalej.

Gdy obudziłam się ponownie Nialla nie było w łóżku, przebrałam się szybko z piżamy w czarną bokserkę i podarte jeansy, zeszłam na dół gdzie roznosił się cudowny zapach jajecznicy, weszłam do kuchni gdzie przy kuchence stał blondyn,a co najśmieszniejsze nie miał koszulki, jego tatuaże były na widoku razem z umięśnionymi ramionami. Na chwilę się zawiesiłam, po czym potrząsnęłam głową i usiadłam przy wyspie kuchennej.

- Hej Nes. - przywitał się Niall, uśmiechając się w moją stronę.

- Hej. - odpowiedziałam.

- Jajecznica z cebulą i szynką? - spytał.

- Jeszcze się pytasz? - zaśmiałam się, Niall pokręcił głową i podał mi talerz z jajecznicą i świeżą bułką z masłem - Czy Ty byłeś w sklepie po bułki?

- Ty jeszcze spałaś więc pomyślałem, że zrobię śniadanie. - wzruszyła ramionami.

- Za takie śniadania możesz nocować u mnie częściej. - powiedziałam biorąc pierwszy kęs.

- Nie przyzwyczajaj się. - prychnął.

Chłopak usiadł na przeciwko mnie i podsunął szklankę soku pomarańczowego do mojego talerza, na co uśmiechnęłam się. Niall patrzył się na mnie przez cały czas, co zaczęło mnie irytować.

- O co chodzi? - spytałam.

- Co? - uniósł brew.

- Widzę, że chcesz się o coś zapytać. - powiedziałam.

- Dziś jest koncert, wiem że źle zachowałem się wobec Ciebie, ale pójdziesz ze mną? - spytał patrząc smutnymi oczami i kim bym była gdybym mu odmówiła?

- Pójdę. - odparłam.

- To się zbieramy! Musimy tam dojechać i załapać dobre miejsca! - powiedział podekscytowany, wrzucił talerze do zlewu i wbiegł po schodach na górę.

Zaśmiałam się i pozmywałam po naszym śniadaniu, zabrałam z wieszaka skórzaną kurtkę, a w ręku trzymałam telefon oraz klucze. Po chwili po schodach biegł Niall zakładając koszulkę, chwycił z wieszaka swoją bluzę i założyliśmy buty, zamknęłam drzwi i wcisnęłam moje rzeczy do kieszeni blondyna. Dojazd do areny w której odbywał się koncert zajął nam jakieś 40 min, było już sporo osób jednak grzecznie ustawiliśmy się w kolejce.

- Wiesz, że żeby mieć dobre miejsca musimy biec jak tylko sprawdzą nasze bilety? - powiedział poważnie Niall.

- Tak jak na Arctic Monkeys? - rzuciłam.

- Właśnie tak. Chcesz coś do picia? - spytał.

- Wiśniową cole. - uśmiechnęłam się.

- Zaraz wrócę. - odparł i odszedł.

Zrobiłam zdjęcie stadionu i wstawiłam na różne portale, sprawdziłam też powiadomienia i wiadomości. Z mojej czynności wyrwał mnie męski głos.

- Co taka dziewczyna jak Ty robi sama na koncercie. - powiedział jeden z trzech stojących chłopaków.

- My się Tobą zaopiekujemy. - uśmiechnął się cwaniacko.

- Myślę, że dam sobie z nią radę sam. - usłyszałam głos Nialla i wypuściłam powietrze czując ulgę.

- Sorry stary. - podniósł ręce w geście obronnym trzeci z chłopaków i odeszli.

- Chwile mnie nie ma i już się pakujesz w kłopoty? - zaśmiał się blondyn.

- Gdybym tego chciała. - sarknęłam.

- Dobrze, już dobrze przyszliśmy się bawić, a nie obrażać. - pstryknął mnie w nos, a ja nie wytrzymałam i uśmiechnęłam się - Od razu lepiej.

Przewróciłam oczami i nagle kolejka ruszyła, Niall wyciągnął bilety i podał mi lepiej, po 10 minutach blondyn złapał mnie za rękę i zaczęliśmy wyścig do sceny. Udało nam się zająć miejsca nie przy samej scenie, ale przy długim wybiegu, ja stałam przy barierce, a Niall tuż za mną, żeby tłum "nie zmiażdżył" mnie. W końcu przyszedł czas na support którym była Charli XCX, ale nie mogłam się już doczekać właściwego koncertu, gdy Chris wyszedł na scenę zaczęłam piszczeć, słyszałam jak Niall z tyłu śmieje się ze mnie. Razem prześpiewaliśmy praktycznie wszystkie piosenki które zespół grał, mimo wszystko cholernie się cieszyłam, że tu jestem razem z moi przyjacielem, mam nadzieję, że ta kłótnia nas czegoś nauczy. Po ostatnim bisie, wszyscy jęknęli bo koncert dobiegł końca, Niall dalej się wygłupiał, nagle złapał mnie za biodra, ukucnął i posadził na swoich ramionach, pisnęłam głośno zaskoczona jego ruchem, ale po chwili śmiałam się razem z nim. Ostawił mnie dopiero na przystanku, autobusowym, ale gdy dojechaliśmy w naszą okolicę szybko znalazłam się na jego ramionach. Przez całą drogę śpiewaliśmy na całe gardło, raz prawie spadłam na ziemię bo Niallowi zachciało się tańczyć. Pod moim domem usiedliśmy jeszcze na schodkach i zapaliliśmy po papierosie, emocje jeszcze buzowały w nas, spojrzałam na ekran komórki który pokazywał, że jest już piętnaście minut po pierwszej w nocy, wstałam trochę za szybko i zakręciło mi się w głowie, oczywiście blondyn miał na tyle szybką reakcje, że złapał mnie zanim upadłam. Spojrzałam na niego, jego oczy wyrażały troskę, były cudownie niebieskie, chłopak potrząsnął głową i ustawił mnie do pionu.

- Wszystko w porządku? - spytał.

- Tak po prostu za szybko wstałam. - uśmiechnęłam się.

- Zaprowadzić Cię do łóżka? - zaproponował.

- Niall nie mam pięciu lat, dam sobie radę. - wywróciłam oczami.

- Tylko się martwię. - powiedział drapiąc się po karku.

- Dziękuję. - przytuliłam go.

- Za co? - uniósł brew.

- Za koncert, za to że jesteś. - odparłam.

- Dziękuję Nes. - westchnął.

- Za co? - tym razem ja spytałam.

- Za to, że mi wybaczyłaś.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Moje prace: