Ines POV
Gdy tylko usłyszałam dźwięk budzika poderwałam się z łóżka, wzięłam szybki prysznic, umalowałam się, ubrałam w ciemne rurki, bokserkę i bluzę z kompletu dla Nialla, na stopy wsunęłam czarne vansy. Wzięłam torbę z prezentami dla blondyna i zeszła na dół, moja mam była już gotowa żeby zawieźć mnie do domu chłopaka. Tuż przed wyjściem z lodówki wzięłam mini torcik dla Nialla i wbiłam w niego świeczkę. Tuż przed 7.00 byłyśmy pod domem Horanów, podziękowałam mamie i życzyłam jej miłego dnia. Stanęłam przed drzwiami i nie wiedziałam co robić, pukać czy po prostu wejść, zdecydowałam się na drugą opcję.
- Witaj Nes, dobrze że już jesteś. Niall na szczęście jeszcze nie wstał. - uśmiechnęła się do mnie pani Horan.
- To świetnie. W takim razie ja pójdę go obudzić. - poinformowałam ją i moimi pakunkami poszłam do pokoju chłopaka.
Weszłam cicho do pokoju Nialla, chłopak spał rozwalony na całej szerokości łóżka, ale w pokoju panował względny porządek. Podpaliłam świeczkę zapalniczką i podeszłam do blondyna.
- Niall wstawaj. - powiedziałam na co chłopak przewrócił się na drugi bok - Nialler obudź się!- potrząsnęłam jego ramieniem.
- Jeszcze 5 minut mamo. - powiedział chowając twarz w poduszkę.
- Niall zaspałeś! - powiedziałam, a chłopak poderwał się z przerażeniem w oczach z łóżka, spojrzał na mnie i chyba mocno się zdziwił.
- Wszystkiego najlepszego! - uśmiechnęłam się.
- Osz Ty kłamco! "Mam dentystę nie przychodź po mnie." - przedrzeźniał mnie.
- Coś musiałam powiedzieć. - przewróciłam oczami.
- Gdyby nie fakt, że trzymasz smacznie wyglądające ciastko w ręku zemściłbym się. - zaśmiał się.
- Nie strasz, nie strasz... - odparłam pokazując mu język - Pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczkę. - podsunęłam torcik w jego stronę, a Niall to uczynił.
- Co Ty masz za bluzę na sobie? - chłopak uniósł brew.
- Aaaa właśnie! - pisnęłam podekscytowana i schyliłam się do siatki wyciągając pakunek z siatki i podałam go Niallowi.
Chłopak spojrzał na prezent z błyszczącymi oczami, jakby nie patrzeć Niall kochał prezenty i niespodzianki. Gdy tylko paczka wylądowała w jego rękach, od razu rozerwał papier i rozłożył bluzę przed sobą, nie mogłam rozczytać jego reakcji.
- Czy to jest bluza dopasowana do Twojej? - spytał nawet na mnie nie spoglądając.
- Tak. Pomyślałam, że może Ci się spodobać taki pomysł. - powiedziałam niepewnie.
- Jest CUDOWNA! - odparł z zachwytem, a mi ulżyło.
- Serio Ci się podoba? - dopytałam.
- Jeszcze się pytasz, będziemy musieli ustalać kiedy je zakładamy. - powiedział podekscytowany, a ja zaczęłam się śmiać bo zachowuje się jak podjarana nastolatka.
- To jeszcze nie wszystko. - powiedziałam, akurat jak Niall założył swoją bluzę.
- Coś Ty jeszcze wymyśliła? - spojrzał na mnie zdezorientowany.
- Proszę. - wyjęłam z torebki kopertę i mu podałam.
- Oszalałaś! Bilety na Coldplay?!? - ciągle się uśmiechał.
- Kiedyś kupiłeś mi bilety na Arctic Monkeys, więc jak zobaczyłam że Coldplay grają pomyślałam o Tobie. - wzruszyłam ramionami.
- Dziękuję! - krzyknął, po czym objął mnie i zaczął się kręcić - W ogóle to która godzina? - spytał odstawiając mnie na podłogę.
- 7.20 - odpowiedziałam.
- Spóźnimy się! - spanikował.
- Niall. - powiedziałam patrząc jak chłopak łapie ubrania i zamierza iść do łazienki - Niall nie idziemy dziś do szkoły.
- Co? - przerwał szukanie ubrań - Jak to?
- Nasze mamy wczoraj rozmawiały i możemy sobie dziś robić wolne z okazji Twoich urodzin, rok się dopiero zaczął więc nie będziemy mieć dużych zaległości. - uśmiechnęłam się.
- Ten dzień nie może być lepszy. - powiedział i rzucił ubrania na krzesło.
- Zapraszam na śniadanie. - powiedziała Pani Horan po wejściu do pokoju chłopaka, minęłam ją i uśmiechnęłam się co odwzajemniła - Wszystkiego najlepszego Niall. - pożyczyła chłopakowi przytulając go.
Zeszliśmy do kuchni, wstawiłam torcik do lodówki bo nie będziemy jeść ciasta na śniadanie, stół był pełen owoców, dżemów i naleśników na widok których Niallowi, aż oczy się zaświeciły. Zjedliśmy wszystko ze smakiem, po czym Niall poszedł na górę się ogarnąć, a ja rozmawiałam z panią Horan. Blondyn wrócił po jakiś 30 minutach ubrany w swoją bluzę na co się uśmiechnęłam.
- Mamo zrobisz nam zdjęcie? - poprosił ją blondyn na co kobieta przystanęła i spełniła prośbę syna.
- Niall jeszcze raz wszystkiego dobrego. - powiedziała kobieta i podała blondynowi kopertę.
- Voucher na wakacje? - spojrzał zaskoczony na matkę.
- Przez ten cały czas byłeś ze mną w Irlandii i nawet nie skorzystałeś z ferii czy wakacji, więc wykupiłam Ci wakacje dla dwóch osób, voucher ważny jest do końca wakacji i możesz wykorzystać go w dowolny momencie. - uśmiechnęła się kobieta.
- Dziękuję mamo! - powiedział chłopak i przytulił kobietę.
- Ja idę popracować, gdybyście mnie potrzebowali jestem w gabinecie. - poinformowała nas i odeszła.
- Obejrzymy coś? A potem możemy się gdzieś przejść. - zaproponowałam.
- Mi pasuje. - odpowiedział i rzucił się na kanapę.
Przez następne 3 godziny oglądaliśmy filmy, jedliśmy popcorn i żelki oraz Niall zdążył zemścić się na mnie za poranną pobudkę. Koło 11.00 zjedliśmy torcik który przyniosłam, mówiąc zjedliśmy mam na myśli ja zjadłam kawałek, a Niall resztę. Potem jeszcze graliśmy na konsoli, bo wyjść z domu musieliśmy kolo 13.30, tak żeby się przejść i być idealnie o 15.00 w umówionym z resztą miejscu. Tuż przed wyjściem blondyn poszedł się przebrać, gdy zszedł na dół zaczęłam się śmiać bo chłopak miał na sobie ciemne rurki i czarne vansy podobnie jak ja, plus oczywiście dopasowaną do mnie bluzę. Zrobiłam nam zdjęcie w lustrze na przedpokoju i wstawiłam na instagram w czasie gdy Niall zamykał drzwi. Przespacerowaliśmy się po parku i szliśmy w stronę knajpki w której mamy się spotkać z resztą ekipy.
- Wejdziemy tu zjeść? - spytałam.
- Dwa razy mnie nie musisz o jedzenie pytać. - zaśmiał się.
Weszliśmy i od razu zobaczyłam naszą ekipę, przy stoliku koło okna siedzieli Maddie, Louis i Harry machając do nas energicznie. Spojrzałam na Nialla, oczy błyszczały mu ze szczęścia podeszliśmy do stolika i wszyscy złożyli mu życzenia, potem zamówiliśmy pizze i zaczęły się rozmowy.
- O mój boże! Macie dopasowane bluzy! - pisnął Harry, na co Louis zaśmiał się i objął chłopaka.
- Cudowny prezent, od cudownej przyjaciółki. - powiedział z dumą Niall i pocałował mnie w policzek.
- W ogóle oficjalnie czujcie się zaproszeni na domówkę w piątek u mnie. - poinformował nas Louis.
- Dużo osób będzie? - spytała Maddie.
- Większość osób z 2 i 3 klas. - odpowiedział Lou.
- To sporo osób. - stwierdziłam.
- Lou ma duży dom. - powiedział Harry.
Przez resztę czasu rozmawialiśmy o domówce Louisa, zajadaliśmy się pizzą i oczywiście słuchaliśmy ploteczek od Maddie. Po ponad 3 godzinach siedzenia w knajpie rozeszliśmy się do domów, ja wracałam oczywiście z blondynem bo to od niego miała mnie odebrać mama.
- Nie wiem jak Ci podziękować Nes. - uśmiechnął się.
- Za co? - spytałam.
- Jeszcze się pytasz? Za cały dzisiejszy dzień, za bluzę, za bilety na Coldplay, za spotkanie z resztą ekipy, po prostu za to że w końcu mam Cię obok. - wytłumaczył.
- Wymyślisz coś na moje urodziny. - rzuciłam.
- Masz to jak w banku. - zaśmiał się.
- Bolą mnie nogi. - jęknęłam.
- Wskakuj. - powiedział Niall kucając przede mną.
- Serio?! - pisnęłam.
- Decyduj się zanim zmienię zdanie. - powiedział poważnie.
Bez dłuższego rozmyślania wskoczyłam na plecy chłopaka, nogami oplotłam jego biodra, a rękami szyję, brodę położyłam na jego ramieniu.
- Jesteś cięższa niż kiedyś. - skomentował blondyn.
- Ej! - uderzyłam go w ramię - Ostatni raz nosiłeś mnie ponad 1,5 roku temu, a ja zdążyłam urosnąć trochę. - oburzyłam się.
- Spokojnie tylko żartuję, prawie Cię nie czuć na moich plecach. - tłumaczył się.
Przewróciłam oczami i ponownie położyłam brodę na ramieniu chłopaka, było mi tak wygodnie, że gdzieś po drodze zasnęłam. Obudziłam się dopiero kiedy Niall położył mnie na fotelu u niego w domu, razem z moją mamą i panią Horan zjedliśmy kolację, po niej pożegnałyśmy się i wróciłyśmy do domu. To był cudowny dzień, cieszę się że Niallowi spodobały się prezenty, tęskniłam za takimi dniami spędzanymi we dwójkę, w końcu czuję że żyję.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Moje prace:
Love ya! ♥
piątek, 29 kwietnia 2016
wtorek, 26 kwietnia 2016
7. Co to za przytulanie beze mnie?
Ines POV
W poniedziałkowy poranek wstawanie jest cięższe niż w każdy inny dzień, czekałam właśnie na Nialla przed moim domem, Maddie ma dziś lekarze i dotrze do nas później. W końcu blondyn przyszedł spóźniony jakieś 5 min.
- Przepraszam Nes. - mruknął przytulając się na przywitanie.
- Jest w porządku Niall. - uśmiechnęłam się.
- Nie mogłem spać, denerwuje się tymi eliminacjami do drużyny, a jak już zasnąłem to zaspałem. - westchnął.
- Dziś wyniki? - spytałam.
- Na długiej przerwie, przyjdziesz? - powiedział prosząc.
- Jasne. - zapewniłam go.
Przerwę przed ogłoszeniem wyników Niall poszedł coś zjeść bo później nie będzie miał kiedy, stałam sobie pod klasą i słuchałam muzyki kiedy ktoś dotknął mojego ramienia, a ja się wzdrygnęłam.
- Jezu Liam prawie dostałam zawału. - powiedziałam łapiąc się za serce.
- Aż taki jestem straszny? - zaśmiał się - Zjesz dziś ze mną lunch? - spytał.
- Są wyniki kwalifikacji do drużyny koszykarskiej i obiecałam Niallowi, że wpadnę go powspierać. - odpowiedziałam - Chcesz przejść się ze mną?
- Jasne. - wzruszył ramionami.
- To do zobaczenia? - powiedziałam.
- Tak do zobaczenia. - uśmiechnął się i odszedł.
- Wyczuwam chemię. - skomentowała Maddie, która wzięła się dosłownie znikąd.
- Przestań. - przewróciłam oczami.
- Tak to po co podszedł? - spojrzała znacząco.
- Chciał zjeść ze mną lunch. - odparłam.
- I to niby nic? - spytała.
- I tak idę na wyniki kwalifikacji Nialla, Liam idzie z resztą ze mną. - westchnęłam.
- Tylko wiesz Niall będzie zawsze, a Liam może się rozmyślić jeszcze. - skomentowała.
- Znam go ile? Kilka dni? Nie mam zamiaru pakować się w to za szybko. - wzruszyłam ramionami - Chwila, który dzisiaj jest? - spytałam.
- 12 września. - powiedziała Mads sprawdzając na komórce.
- Cholera. - uderzyłam się ręką w czoło.
- Co jest? - dziewczyna uniosła brew.
- Niall ma jutro urodziny. - trochę spanikowałam.
- Chcesz to możemy się przejść po lekcjach do galerii. - zaproponowała.
- Tak! Dzięki kochana. - uścisnęłam ją.
- Nie ma sprawy. - zaśmiała się.
- Co to za przytulanie beze mnie? - powiedział z żalem Niall i objął nasze ramiona.
- Szczególnie bez Ciebie. - prychnęła Maddie i przewróciła oczami.
- Auć. - powiedział blondyn kładąc rękę na sercu.
- Dobra lecimy na historie. - postanowiłam.
Historia zleciała w miarę szybko, ale widziałam że Niallowi się dłużyła. Nogi mu chodziły jak opętane i co chwilę spoglądał na zegarek. Gdy tylko zadzwonił dzwonek wystrzelił z sali jak opętany, musiał się jeszcze przebrać bo w razie wątpliwości będzie dogrywka rzutami osobistymi. Spakowałam się i wyszłam z sali, przy łączniku prowadzącym na halę czekał już na mnie jak zwykle uśmiechnięty Liam - czy temu chłopakowi nigdy nie chodzi uśmiech?? Poszliśmy razem na trybuny, przebiegłam po nich oczami i znalazłam Amy, podeszłam razem z Liamem do niej.
- Hej Amy. - powiedziałam radośnie.
- Nes! - uśmiechnęła się.
- Znacie się? - zapytałam, spoglądając się to na jedno to na drugie.
- Jasne chodzimy razem do klasy. - zaśmiał się Liam.
- O no proszę. - odparłam
Nagle jakaś dwudziestka chłopaków wyszła na boisko, złapałam kontakt wzrokowy z Niallem, uśmiechnął się szeroko, a ja pokazałam mu zaciśnięte kciuki na co się zaśmiał i pokręcił głową.
- Dobrze panowie, Was jest dwudziestu, a miejsc w drużynie tylko pięć, więc walka była ostra. Mam trzech pewniaków i 4 wahających się. - odparł trener - Pewniaki to Jonson, Brooks i ... - zamknęłam oczy zaciskając mocniej kciuki - Hood.
- Kurwa. - jęknęłam, a trzech wcześniej wspomnianych chłopaków stanęło koło trenera.
- Okej mam jeszcze wytypowaną czwórkę, ale z nich tylko dwie osoby dostaną się do drużyny. Irwin, Less, Hemmings i Horan idźcie po piłki, lecimy z osobistymi. - spojrzałam na chłopaków którzy rywalizowali z Niallem, dwóch z nich było od Nialla sporo wyższych.
Najpierw rozgrzali się, a następnie trzech chłopaków wyprosił za drzwi żeby nie przeszkadzali temu który rzuca. Mieli jakiś ustalony czas i musieli jak najwięcej celnych rzutów oddać. Pierwszy jak się dowiedziałam od Amy to Ashton i jest kumplem jej chłopaka, celnie rzucił 23 razy, kolejny chłopak oddał 22 dokładne rzuty, na sale wszedł Luke i oddał 24 celne rzuty, a Amy pisnęła z radości ponieważ już a 100% się dostał. Jako ostatni został Niall, miałam wrażenie, że zaraz zemdleje, Liam pocierał moje ramię w geście wsparcia, blondyn rzucał jak szalony, a ja liczyłam w momencie oddania ostatniego rzutu po gwizdku naliczyłam 23 rzuty, jeśli ta piłka trafi Niall jest wygrany, piłka odbiła się od tablicy, otoczyła obręcz i wpadła. Momentalnie się poderwałam i przytuliłam w ferworze emocji Liama, a potem Amy, która była równie szczęśliwa jak ja.
- Horan, Hemmings gratuluje, pierwszy trening za tydzień w poniedziałek, reszta zapraszam za rok. Dziękuję! - krzyknął.
Zeszłam od razu z trybun i podeszłam pod szatnie, jak tylko Niall z niej wyszedł rzuciłam mu się na szyję z gratulacjami. Liam podał mu rękę również gratulując, poszłam z chłopakami pod sale bo okazało się, że Liam ma lekcje obok nas. Między klasami zauważyłam w grupce Maddie, Harrego, Louisa i Zayna, wszyscy od razu pogratulowali blondynowi.
- To co idziemy dziś na pizze świętować? - zapytał wszystkich Niall.
- My z Nes odpadamy. - powiedziała szybko Maddie.
- Jak to? - jęknął blondyn.
- Nes musi mi pomóc załatwić ważną sprawę na mieście, ale Wy sobie nie przeszkadzajcie i idźcie bez nas. - machnęła na nich ręką.
Niall przewrócił oczami i dogadywał się z chłopakami co do godziny wyjścia. W końcu zadzwonił dzwonek i rozeszliśmy się do sal. Lekcje przeleciały szybko i poszłam do szafki odłożyć rzeczy, koło mnie pojawił się blondyn.
- To do jutra? - spytał.
- Nie przychodź po mnie rano, bo mam wizytę u dentysty. - oczywiście skłamałam, żeby go zbić z tropu.
- Oh, okej czyli widzimy się w szkole? - skinęłam głową i przytuliłam blondyna.
Przez całą drogę do galerii rzucałyśmy z Maddie pomysłami na prezent dla Nialla, ale żaden nie był wystarczająco dobry. W końcu dojechałyśmy na miejsce i zaczęłyśmy buszować po sklepach, znalazłam jedne z tych bluz dla przyjaciół i już wiedziałam co będzie jedną częścią prezentu.

Na szczęście w wakacje trochę pracowałam więc stać mnie na porządny prezent dla Nialla. Spacerowałyśmy alejkami z kawą w ręku i próbowałyśmy wymyślić coś jeszcze, w pewnym momencie spojrzałam na plakat i lampka w mojej głowie zaświeciła się.
- Mam to! - wskazałam na plakat.
- Koncert Coldplay? - uniosła brew Maddie.
- Byliśmy na moje urodziny na koncercie Arctic Monkeys, więc myślę że to niezły pomysł, koncert jest za miesiąc, kupie mu dwa bilety. - stwierdziłam.
- A co jeśli Ciebie nie weźmie? - spytała.
- To jego prezent wykorzysta go z kim zechce. - wzruszyłam ramionami.
- Jednak chciałabyś żeby to Ciebie zabrał. - dodała przyjaciółka.
- Nie powiem, że nie. - uśmiechnęłam się i poszłam do kasy zakupić 2 bilety.
Miałam szczęście bo pozostało dosłownie kilka biletów, poszłam jeszcze do cukierni i kupiłam mały torcik i świeczkę. Poproszę też mamę, aby podwiozła mnie rano pod dom blondyna, założę białą bluzę z napisem "best", a do torebki włożę czarną dla Nialla z napisem "friend", plus włożę bilety w kopercie. Podziękowałam Maddie za towarzystwo w czasie zakupów po czym wróciłyśmy do swoich domów. Gdy weszłam do domu usłyszałam śmiechy z salonu, przeszłam przez drzwi i zobaczyłam panią Horan razem z moją mamą przy stole.
- Dzień dobry. - uśmiechnęłam się.
- Nes witaj. - powiedziała pogodnie mama Nialla.
- Hej córciu. - odparła mama.
- Niall jest? - spytałam.
- Nie wyszedł na pizze, myślałam że idziesz z nim, ale powiedział że musiałaś iść coś załatwić. - wytłumaczyła,
- Oh tak, kupiłam mu prezent na urodziny! - uśmiechnęłam się.
Pokazałam mamie i pani Horan co kupiłam Niallowi i stwierdziły, że wybrałam dobrze, także dogadałyśmy się, że jutro rano przyjdę do Nialla z niespodzianką i nie będziemy musieli iść do szkoły. Napisałam Maddie, że mnie jutro nie będzie i żeby się nie martwiła, odłożyłam komórkę, a ta od razu za wibrowała, myślałam, że to Mads odpowiedziała, ale się pomyliłam.
Od: Liam
Hej :) Masz ochotę spotkać się jutro?
Do: Liam
Nie dam rady, Niall ma urodziny i prawdopodobnie cały dzień spędzimy razem. Może spotkamy się pojutrze?
Od: Liam
Jasne, bawcie się dobrze :)
Od: Maddie
Może w takim razie spotkamy się wszyscy(ty, Niall, ja, Harry i Louis) o 15.00 w knajpce koło szkoły? Zjemy razem i uczcimy urodziny blondasa?
Do: Maddie
Świetny pomysł! Do zobaczenia xx
Od: Maddie
Do jutra xx
Wszystko ustalone i dopięte na ostatni guzik, mam nadzieję że Niallowi spodobają się prezenty. Wzięłam szybki prysznic, odrobiłam wszystkie lekcje i obejrzałam jeszcze film, nastawiłam też budzik na 6.00 i poszłam spać
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Moje prace:
Love ya! ♥
W poniedziałkowy poranek wstawanie jest cięższe niż w każdy inny dzień, czekałam właśnie na Nialla przed moim domem, Maddie ma dziś lekarze i dotrze do nas później. W końcu blondyn przyszedł spóźniony jakieś 5 min.
- Przepraszam Nes. - mruknął przytulając się na przywitanie.
- Jest w porządku Niall. - uśmiechnęłam się.
- Nie mogłem spać, denerwuje się tymi eliminacjami do drużyny, a jak już zasnąłem to zaspałem. - westchnął.
- Dziś wyniki? - spytałam.
- Na długiej przerwie, przyjdziesz? - powiedział prosząc.
- Jasne. - zapewniłam go.
Przerwę przed ogłoszeniem wyników Niall poszedł coś zjeść bo później nie będzie miał kiedy, stałam sobie pod klasą i słuchałam muzyki kiedy ktoś dotknął mojego ramienia, a ja się wzdrygnęłam.
- Jezu Liam prawie dostałam zawału. - powiedziałam łapiąc się za serce.
- Aż taki jestem straszny? - zaśmiał się - Zjesz dziś ze mną lunch? - spytał.
- Są wyniki kwalifikacji do drużyny koszykarskiej i obiecałam Niallowi, że wpadnę go powspierać. - odpowiedziałam - Chcesz przejść się ze mną?
- Jasne. - wzruszył ramionami.
- To do zobaczenia? - powiedziałam.
- Tak do zobaczenia. - uśmiechnął się i odszedł.
- Wyczuwam chemię. - skomentowała Maddie, która wzięła się dosłownie znikąd.
- Przestań. - przewróciłam oczami.
- Tak to po co podszedł? - spojrzała znacząco.
- Chciał zjeść ze mną lunch. - odparłam.
- I to niby nic? - spytała.
- I tak idę na wyniki kwalifikacji Nialla, Liam idzie z resztą ze mną. - westchnęłam.
- Tylko wiesz Niall będzie zawsze, a Liam może się rozmyślić jeszcze. - skomentowała.
- Znam go ile? Kilka dni? Nie mam zamiaru pakować się w to za szybko. - wzruszyłam ramionami - Chwila, który dzisiaj jest? - spytałam.
- 12 września. - powiedziała Mads sprawdzając na komórce.
- Cholera. - uderzyłam się ręką w czoło.
- Co jest? - dziewczyna uniosła brew.
- Niall ma jutro urodziny. - trochę spanikowałam.
- Chcesz to możemy się przejść po lekcjach do galerii. - zaproponowała.
- Tak! Dzięki kochana. - uścisnęłam ją.
- Nie ma sprawy. - zaśmiała się.
- Co to za przytulanie beze mnie? - powiedział z żalem Niall i objął nasze ramiona.
- Szczególnie bez Ciebie. - prychnęła Maddie i przewróciła oczami.
- Auć. - powiedział blondyn kładąc rękę na sercu.
- Dobra lecimy na historie. - postanowiłam.
Historia zleciała w miarę szybko, ale widziałam że Niallowi się dłużyła. Nogi mu chodziły jak opętane i co chwilę spoglądał na zegarek. Gdy tylko zadzwonił dzwonek wystrzelił z sali jak opętany, musiał się jeszcze przebrać bo w razie wątpliwości będzie dogrywka rzutami osobistymi. Spakowałam się i wyszłam z sali, przy łączniku prowadzącym na halę czekał już na mnie jak zwykle uśmiechnięty Liam - czy temu chłopakowi nigdy nie chodzi uśmiech?? Poszliśmy razem na trybuny, przebiegłam po nich oczami i znalazłam Amy, podeszłam razem z Liamem do niej.
- Hej Amy. - powiedziałam radośnie.
- Nes! - uśmiechnęła się.
- Znacie się? - zapytałam, spoglądając się to na jedno to na drugie.
- Jasne chodzimy razem do klasy. - zaśmiał się Liam.
- O no proszę. - odparłam
Nagle jakaś dwudziestka chłopaków wyszła na boisko, złapałam kontakt wzrokowy z Niallem, uśmiechnął się szeroko, a ja pokazałam mu zaciśnięte kciuki na co się zaśmiał i pokręcił głową.
- Dobrze panowie, Was jest dwudziestu, a miejsc w drużynie tylko pięć, więc walka była ostra. Mam trzech pewniaków i 4 wahających się. - odparł trener - Pewniaki to Jonson, Brooks i ... - zamknęłam oczy zaciskając mocniej kciuki - Hood.
- Kurwa. - jęknęłam, a trzech wcześniej wspomnianych chłopaków stanęło koło trenera.
- Okej mam jeszcze wytypowaną czwórkę, ale z nich tylko dwie osoby dostaną się do drużyny. Irwin, Less, Hemmings i Horan idźcie po piłki, lecimy z osobistymi. - spojrzałam na chłopaków którzy rywalizowali z Niallem, dwóch z nich było od Nialla sporo wyższych.
Najpierw rozgrzali się, a następnie trzech chłopaków wyprosił za drzwi żeby nie przeszkadzali temu który rzuca. Mieli jakiś ustalony czas i musieli jak najwięcej celnych rzutów oddać. Pierwszy jak się dowiedziałam od Amy to Ashton i jest kumplem jej chłopaka, celnie rzucił 23 razy, kolejny chłopak oddał 22 dokładne rzuty, na sale wszedł Luke i oddał 24 celne rzuty, a Amy pisnęła z radości ponieważ już a 100% się dostał. Jako ostatni został Niall, miałam wrażenie, że zaraz zemdleje, Liam pocierał moje ramię w geście wsparcia, blondyn rzucał jak szalony, a ja liczyłam w momencie oddania ostatniego rzutu po gwizdku naliczyłam 23 rzuty, jeśli ta piłka trafi Niall jest wygrany, piłka odbiła się od tablicy, otoczyła obręcz i wpadła. Momentalnie się poderwałam i przytuliłam w ferworze emocji Liama, a potem Amy, która była równie szczęśliwa jak ja.
- Horan, Hemmings gratuluje, pierwszy trening za tydzień w poniedziałek, reszta zapraszam za rok. Dziękuję! - krzyknął.
Zeszłam od razu z trybun i podeszłam pod szatnie, jak tylko Niall z niej wyszedł rzuciłam mu się na szyję z gratulacjami. Liam podał mu rękę również gratulując, poszłam z chłopakami pod sale bo okazało się, że Liam ma lekcje obok nas. Między klasami zauważyłam w grupce Maddie, Harrego, Louisa i Zayna, wszyscy od razu pogratulowali blondynowi.
- To co idziemy dziś na pizze świętować? - zapytał wszystkich Niall.
- My z Nes odpadamy. - powiedziała szybko Maddie.
- Jak to? - jęknął blondyn.
- Nes musi mi pomóc załatwić ważną sprawę na mieście, ale Wy sobie nie przeszkadzajcie i idźcie bez nas. - machnęła na nich ręką.
Niall przewrócił oczami i dogadywał się z chłopakami co do godziny wyjścia. W końcu zadzwonił dzwonek i rozeszliśmy się do sal. Lekcje przeleciały szybko i poszłam do szafki odłożyć rzeczy, koło mnie pojawił się blondyn.
- To do jutra? - spytał.
- Nie przychodź po mnie rano, bo mam wizytę u dentysty. - oczywiście skłamałam, żeby go zbić z tropu.
- Oh, okej czyli widzimy się w szkole? - skinęłam głową i przytuliłam blondyna.
Przez całą drogę do galerii rzucałyśmy z Maddie pomysłami na prezent dla Nialla, ale żaden nie był wystarczająco dobry. W końcu dojechałyśmy na miejsce i zaczęłyśmy buszować po sklepach, znalazłam jedne z tych bluz dla przyjaciół i już wiedziałam co będzie jedną częścią prezentu.
Na szczęście w wakacje trochę pracowałam więc stać mnie na porządny prezent dla Nialla. Spacerowałyśmy alejkami z kawą w ręku i próbowałyśmy wymyślić coś jeszcze, w pewnym momencie spojrzałam na plakat i lampka w mojej głowie zaświeciła się.
- Mam to! - wskazałam na plakat.
- Koncert Coldplay? - uniosła brew Maddie.
- Byliśmy na moje urodziny na koncercie Arctic Monkeys, więc myślę że to niezły pomysł, koncert jest za miesiąc, kupie mu dwa bilety. - stwierdziłam.
- A co jeśli Ciebie nie weźmie? - spytała.
- To jego prezent wykorzysta go z kim zechce. - wzruszyłam ramionami.
- Jednak chciałabyś żeby to Ciebie zabrał. - dodała przyjaciółka.
- Nie powiem, że nie. - uśmiechnęłam się i poszłam do kasy zakupić 2 bilety.
Miałam szczęście bo pozostało dosłownie kilka biletów, poszłam jeszcze do cukierni i kupiłam mały torcik i świeczkę. Poproszę też mamę, aby podwiozła mnie rano pod dom blondyna, założę białą bluzę z napisem "best", a do torebki włożę czarną dla Nialla z napisem "friend", plus włożę bilety w kopercie. Podziękowałam Maddie za towarzystwo w czasie zakupów po czym wróciłyśmy do swoich domów. Gdy weszłam do domu usłyszałam śmiechy z salonu, przeszłam przez drzwi i zobaczyłam panią Horan razem z moją mamą przy stole.
- Dzień dobry. - uśmiechnęłam się.
- Nes witaj. - powiedziała pogodnie mama Nialla.
- Hej córciu. - odparła mama.
- Niall jest? - spytałam.
- Nie wyszedł na pizze, myślałam że idziesz z nim, ale powiedział że musiałaś iść coś załatwić. - wytłumaczyła,
- Oh tak, kupiłam mu prezent na urodziny! - uśmiechnęłam się.
Pokazałam mamie i pani Horan co kupiłam Niallowi i stwierdziły, że wybrałam dobrze, także dogadałyśmy się, że jutro rano przyjdę do Nialla z niespodzianką i nie będziemy musieli iść do szkoły. Napisałam Maddie, że mnie jutro nie będzie i żeby się nie martwiła, odłożyłam komórkę, a ta od razu za wibrowała, myślałam, że to Mads odpowiedziała, ale się pomyliłam.
Od: Liam
Hej :) Masz ochotę spotkać się jutro?
Do: Liam
Nie dam rady, Niall ma urodziny i prawdopodobnie cały dzień spędzimy razem. Może spotkamy się pojutrze?
Od: Liam
Jasne, bawcie się dobrze :)
Od: Maddie
Może w takim razie spotkamy się wszyscy(ty, Niall, ja, Harry i Louis) o 15.00 w knajpce koło szkoły? Zjemy razem i uczcimy urodziny blondasa?
Do: Maddie
Świetny pomysł! Do zobaczenia xx
Od: Maddie
Do jutra xx
Wszystko ustalone i dopięte na ostatni guzik, mam nadzieję że Niallowi spodobają się prezenty. Wzięłam szybki prysznic, odrobiłam wszystkie lekcje i obejrzałam jeszcze film, nastawiłam też budzik na 6.00 i poszłam spać
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Moje prace:
Love ya! ♥
Etykiety:
1D,
fan,
fanfiction,
ff,
fiction,
Horan,
life,
Niall,
NiallHoanfanfiction,
NiallHoran,
onedirection,
Return,
Returntolife
Lokalizacja:
Polska
piątek, 22 kwietnia 2016
6. Może mi przedstawisz kolegę?
Ines POV
Razem z Maddie byłyśmy już prawie gotowe, miałam na sobie jeansowe szorty i fioletowy crop top, a do tego czarne vansy, Mads zaś założyła czarną obcisłą sukienkę i sandałki. Ja miałam włosy jak zwykle rozpuszczone i pofalowane, natomiast moja przyjaciółka wyprostowane, zabrałyśmy się za makijaż kiedy do pokoju wszedł Niall i położył się na moim łóżku, widziałam jak Maddie przewraca oczami.
- Siema. - rzucił blondyn.
- Hej. - odpowiedziałyśmy mu i dalej robiłyśmy makijaż.
- Co tak wcześnie? - zapytałam.
- Tyle się nie widzieliśmy, więc chce nadrobić ten czas, a przeszkadza Wam moje towarzystwo? - powiedział robiąc smutną minę.
- Nie bądź głupi Niall. - zaśmiałam się.
Pod mój dom podjechali Louis i Harry, aby zabrać nas do Zayna. Lou obiecał, że nie będzie nic dzisiaj pił, więc spokojnie nas potem odwiezie do domów. Chwilę po 20.00 dotarliśmy na miejsce, głośna muzyka niosła się po całej ulicy, a część ludzi stała przed domem, jednym słowem zapowiadała się domówka z prawdziwego zdarzenia. Bez pukania weszliśmy do środka bo i tak nikt by nas nie usłyszał, w środku było więcej ludzi niż się spodziewałam. Od razu skierowaliśmy się do kuchni gdzie był cały alkohol, spotkaliśmy się także tam z Zaynem i Liamem. Chłopcy przywitali się z nami, ja, Maddie i Niall wzięliśmy nasze kubeczki, wyszliśmy na taras i odpaliliśmy papierosy.
- Hej Mads! - usłyszałam piskliwy głos i już wiedziałam kto stoi koło nas.
- Hej Nicole? - zdziwiła się moja przyjaciółka nagłym zainteresowaniem dziewczyny.
- Może mi przedstawisz kolegę? - zasugerowała, a ja przewróciłam oczami.
- Nicole to Niall, Niall to Nicole. - wydukała Maddie.
- Miło mi Cię poznać. - powiedziała dziewczyna przesadnie trzepocząc rzęsami.
- Umm tak, mi też. - odparł Niall podając jej rękę.
Niall w towarzystwie był osobą otwartą i bezpośrednią, jednak jeśli chodzi o nowe znajomości to trzymał dystans, szczególnie w stosunku do dziewczyn. Widziałam, że nie był przekonany do Nicole z resztą to nie typ dziewczyny dla Nialla.
- Idziemy potańczyć? - spytał Niall.
- Tak! - pisnęła Nicole i klasnęła.
- Raczej pytałem Nes i Maddie. - blondyn potarł dłonią o kark.
Dziewczyna prychnęła i zarzuciła włosami, po czym odeszła w stronę swojej grupki, razem z Maddie zaczęłyśmy się śmiać i poszłyśmy do środka domu, gdzie w salonie było miejsce do tańczenia. Znaleźliśmy jeszcze Lou i Harrego na parkiecie, świetnie się bawiliśmy, tańcom i wygłupom nie było końca. Po przetańczeniu paru piosenek poszliśmy się napić, wypiliśmy po 2 szoty plus ja i Maddie zrobiłyśmy sobie jeszcze po drinku. W tym czasie do kuchni weszli Zayn i Liam, mulat porwał moją przyjaciółkę do tańca, a przecież "gospodarzowi się nie odmawia", Harry i Lou też gdzieś zniknęli.
- Zatańczysz? - Liam wyciągnął swoją rękę w moją stronę.
- Niall będziesz zły jak Cię na chwilę zostawię? - spojrzałam na blondyna.
- Baw się dobrze. - powiedział i puścił mi oczko na co się uśmiechnęłam.
Liam złapał mnie za rękę i poprowadził prostu w tłum ludzi, ulokował swoje ręce na moich biodrach, a ja swoje na jego ramionach. Muszę przyznać, że chłopak świetnie tańczył, nawet nie zauważyłam jak minęło kilka piosenek, podziękowałam mu i poszłam szukać Nialla. Wyszłam na taras jednak nie znalazłam go tam, postanowiłam wykorzystać sytuacje i zapalić, odpaliłam papierosa i się nim zaciągnęłam.
- Nes! - usłyszałam krzyk zza mnie.
- Amy! - uśmiechnęłam się i objęłam dziewczynę.
- Jak impreza? - spytała.
- Świetnie tylko zgubiłam Nialla. - rozejrzałam się ponownie - A jak Tobie mija? - dodałam.
- Ekstra zaraz Ci przedstawię Luka, poszedł po drinki i zaraz tu przyjdzie. - powiedziała odpalając papierosa - A tego Twojego blondasa widziałam jak Nicole męczyła w kuchni. - zaśmiała się.
- Chyba będę musiała go ratować. - przewróciłam oczami.
- Nie wyglądał na zadowolonego. - dodała - O właśnie Nes to jest Luke, Luke to Nes. - przedstawiła nas sobie i uścisnęliśmy sobie ręce.
- Lecę ratować tą pierdołę.- jęknęłam gasząc papierosa - Do zobaczenia. - pożegnałam się.
- Na razie Nes. - uśmiechnęli się.
Od razu skierowałam się do kuchni i rzeczywiście Niall stał tam z Nicole, jak tylko mnie zobaczył uśmiechnął się, przeprosił blondynkę i podszedł do mnie, wiem że dziewczyna to zauważyła bo próbowała zabić mnie wzrokiem.
- Zwijamy się stąd. - zarządził Niall.
- A reszta? - spytałam.
- Harry i Lou tańczą, tak samo jak Maddie tylko z Zaynem, chłopaki odwiozą ją. - powiedział i pociągnął mnie za rękę w stronę drzwi.
Spojrzałam na zegarek który wskazywał dopiero 1.00, mieliśmy minimum godzinę piechotą do mojego domu, na szczęście dopóki jestem w towarzystwie Nialla nie muszę martwić się o godzinę powrotu do domu, moja mama ufa mu w 100%.
- To była niezła impreza. - zaśmiałam się.
- Tak hahaha, ale jeszcze się nie skończyła. - powiedział Niall podnosząc rękę z wyprostowanym palcem wskazującym.
- Niall wyszliśmy już z imprezy albo jesteś już tak pijany albo masz jakiś genialny pomysł. - odparłam.
- Oczywiste jest, że to ta druga opcja. - powiedział poważnie.
Nagle skręcił w prawo i otworzył niewielką furtkę, jak się okazało po przekroczeniu jej znaleźliśmy się na placu zabaw. Blondyn usiadł na jednej huśtawce, a ja na drugiej, cwaniacko się uśmiechnął i wyciągnął z wewnętrznej kieszeni swojej kurtki butelkę kolorowego alkoholu. Chłopak odkręcił butelkę i mi ją podał, wzięłam dużego łyka i poczułam żurawinowy smak, a później pieczenie na co się skrzywiłam, a blondyn zaśmiał się i odebrał ode mnie butelkę. W międzyczasie zapaliliśmy po papierosie. Pół godziny, butelkę alkoholu i 4 papierosach później śmialiśmy się dosłownie ze wszystkiego, a najbardziej z momentu gdy Niall spadł z huśtawki, nagle dzwonek mojego telefonu dał o sobie znać, blondyn wstał i zaczął śpiewać piosenkę tańcząc przy tym, ciągle się śmiejąc odebrałam połączenie.
- Halo?
- Nes do cholery gdzie Ty jesteś? A raczej Wy, bo Nialla też nigdzie nie ma.
- Na placu zabaw.
- Czemu do cholery ciągle się śmiejesz? Co śmiesznego jest w tym że się martwię?
- Nic, a nic.
- Czy Ty jesteś pijana?
- Może tak odrobinkę, ciut, ciut.
- Czy to ten plac zabaw po drodze do Twojego domu.
- Chyba tak.
- Zaraz będziemy.
Siedziałam dalej na huśtawce i machałam nogami, zrobiło się dziwnie cicho, rozejrzałam się i nigdzie nie było Nialla, nagle usłyszałam skrzypnięcie bramki na początku się przestraszyłam, ale okazało się że Maddie nas znalazła.
- Gdzie Niall? - spytała.
- Nie wiem, przed chwilą tu był i się wygłupiał. - spanikowałam.
- Harry pomożesz nam szukać Nialla? - krzyknęła dziewczyna i chwilę później Styles dołączył do nas.
Zaczęliśmy przeszukiwać cały plac zabaw który swoją drogą nie był mały, ten był największy w całej okolicy.
- Mam go! - krzyknął Harry, a my podbiegłyśmy.
Okazało się, że blondyn władował się do drewnianego domku na podwyższeniu i zasnął ... Harry próbował go dobudzić, ale nie dało się, na trzeźwo jest ciężko to po takiej dawce alkoholu to tym bardziej, Styles przerzucił go sobie przez ramię i zaniósł do samochodu, piętnaście minut później byliśmy pod moim domem, Harry pomógł mi zanieść Nialla do mojego pokoju i położył go na łóżku, podziękowałam mu i przeprosiłam za kłopot. Poszłam do łazienki, zmyłam makijaż i przebrałam się w piżamę, wróciłam do pokoju, a Niall leżał dalej w tej samej pozycji, westchnęłam i zdjęłam mu buty, a następnie po długiej szarpaninie spodnie. Ubrania złożyłam i położyłam na szafce po czym sama wskoczyłam do łóżka i zasnęłam.
***
- Nes, Nes skarbie obudź się. - poczułam, że ktoś szturcha moje ramię, przetarłam oczy i spojrzałam na moją mamę pochylającą się nade mną.
- Co jest? Która godzina? - spytałam zaspana.
- Jest 8.00, ale musiałam Cię obudzić bo muszę dziś pójść do pracy. - poinformowała mnie, a ja znowu zamknęłam oczy - Pokłóciliście się? - spytała.
- Co? - podniosłam się zdziwiona, że druga część łóżka jest pusta - Gdzie...? - nie zdążyłam dokończyć zdania bo mama mi przerwała.
- Leży na podłodze. - uniosła brew, a ja położyłam się w poprzek łóżka i spojrzałam w dół, blondyn spał na podłodze beztrosko, cud że nie uderzył się w szafkę jak spadał.
- Musiał się sturlać w nocy. - zaśmiałam się.
- Dobrze, ja muszę wychodzić, pieniądze na obiad są w kuchni, miłego dnia i nie rozrabiajcie za bardzo. - uśmiechnęła się i wyszła.
Ja oczywiście poszłam znowu spać. Obudził mnie głośny jęk, który zakładam że wydobył z siebie Niall, podniosłam się i zobaczyłam tylko głowę blondyna wystającą zza łóżka.
- Nigdy kurwa więcej. - powiedział łapiąc się za głowę.
- Nie kłam. - zaśmiałam się, ale też nie czułam się najlepiej.
- Czemu boli mnie tyłek? I plecy też? - powiedział rozmasowując bolące miejsca.
- Tyłek prawdopodobnie ucierpiał przy upadku z huśtawki, a plecy przy upadku z łóżka. - stwierdziłam.
Podnieśliśmy się z naszych miejsc i poszliśmy do kuchni, wyjęłam aspirynę i wrzuciłam do szklanki z wodą, jedną podałam Niallowi razem z talerzem z grzankami.
- Boże Nes kocham Cię. - powiedział patrząc na podany przeze mnie zestaw.
- Wiem. - zaśmiałam się i poczochrałam jego włosy które i tak odstawały we wszystkie strony.
Cały dzień zleciał nam na oglądaniu telewizji, jedzeniu i śmianiu się, wieczorem Niall podziękował mi po raz kolejny i wrócił do swojego domu. Co by ten debil zrobił beze mnie?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Trochę humoru dzisiaj :3
Moje prace:
Love ya ♥
Etykiety:
1D,
fan,
fanfiction,
ff,
fiction,
Horan,
life,
Niall,
NiallHoanfanfiction,
NiallHoran,
onedirection,
Return,
Returntolife
Lokalizacja:
Polska
niedziela, 17 kwietnia 2016
5. Coś się kroi?
Nes POV
W poniedziałek obudziłam się z wyjątkowo dobrym humorem, dziś miałam spotkać się po lekcjach z Liamem. Wzięłam szybki prysznic, pomalowałam się i ułożyłam włosy, zajrzałam do szafy i rozmyślałam w co się ubrać, postawiłam na biały, luźny top, jeansy z dziurami i ramoneskę, a do tego czarne conversy, wzięłam torebkę z biurka i zeszłam do kuchni zjeść śniadanie. W domu jak zwykle było pusto, zjadłam dwie kanapki i w momencie odkładania talerza do zlewu zadzwonił dzwonek do drzwi, otworzyłam i moim oczom ukazała się się jak zwykle uśmiechnięta Maddie.
- Hej kochana. - przywitała mnie buziakiem w policzek - Ładnie wyglądasz. - skomentowała.
- Hej Mads, dzięki. - uśmiechnęłam się i założyłam buty.
Wyszłyśmy z domu i dokładnie zamknęłam drzwi, odwróciłam się i przy ulicy czekał na nas Niall, podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję, było blisko upadku jednak blondyn dał radę i tylko się zaśmiał.
- Chcesz nas zabić Nes? - uśmiechnął się chłopak i złożył buziaka na moim policzku, po czym przywitał się z Maddie.
Po drodze wypaliliśmy po papierosie, a Maddie oczywiście dawała swoje codzienne plotkarskie sprawozdanie. Dotarliśmy do szkoły i zostawiliśmy nie potrzebne rzeczy w szafkach, na lekcjach zawsze siedziałam z Mads, a za nami lub przed nami Harry i Niall.
- W końcu dłuższa przerwa. - westchnęłam wchodząc na stołówkę.
- Dokładnie. - poparła mnie przyjaciółka - Matma dobiła mnie.
Zajęłyśmy miejsce przy stoliku, po chwili Niall przyniósł mi jedzenie za co mu podziękowałam. Harry i Louis dosiedli się do nas, rozmawialiśmy się i śmialiśmy się przez praktycznie cały czas. Maddie szturchnęła mnie łokciem i pokazała głową kierunek, przy pokazywanym przez nią stoliku siedział Liam, Zayn i ich koledzy. Złapałam z chłopakiem kontakt wzrokowy, po czym uśmiechnął się delikatnie do mnie co odwzajemniłam.
- Coś się kroi? - spytała dziewczyna.
- Co? - zapytałam bo dziewczyna wyrwała mnie z zamyślenia.
- Czy coś się kroi z Liamem? - powtórzyła i wszyscy ze stolika zamilkli.
- Idę z nim dziś na kawę po lekcjach. - wzruszyłam ramionami, a Niall dostał nagle ataku kaszlu.
- Wszystko w porządku? - spytał go Harry, Niall tylko pokazał kciuk w górę i napił się soku.
- Czemu nic wcześniej nie mówiłaś? - pisnęła Maddie.
- Wysłał mi ostatnio sms z pytaniem, a miałam powiedzieć dzisiaj. - wzruszyłam ramionami.
- To dlatego tak się wystroiłaś! - stwierdziła dziewczyna.
- Nie, ubrałam się tak dla niego tylko dla siebie. - prychnęłam.
- Dobra, dobra. - zaśmiała się.
5 min przed końcem przerwy postanowiliśmy z Niallem wyjść jeszcze za szkołę na papierosa, przy wyjściu ze stołówki złapał mnie jeszcze Liam.
- Dzisiejsza kawa aktualna? - spytał.
- Jak najbardziej. - uśmiechnęłam się i dogoniłam Nialla.
Spaliliśmy szybko papierosy i wróciliśmy na resztę lekcji, na szczęście minęły w miarę szybko. Podeszłam z Niallem do mojej szafki i wymieniłam książki na te których potrzebuję na jutro.
- W piątek po lekcjach są kwalifikacje do drużyny koszykarskiej przyjdziesz mi pokibicować? - spytał Niall.
- Jasne! - uśmiechnęłam się, a blondyn odpowiedział mi tym samym - Na pewno się dostaniesz. - dodałam.
- Mając Twój doping to bez gadania. - zaśmiał się.
- Do jutra? - spytałam.
- Jak zwykle będę pod Twoim domem. - uśmiechnął się i pożegnał ze mną.
Blondyn jeszcze machając do mnie wyszedł ze szkoły, zamknęłam swoją szafkę i ruszyłam do wyjścia, stanęłam koło bramy szkolnej i czekając na Liama paliłam papierosa.
- Czemu taka piękna dziewczyna truje się tym świństwem? - usłyszałam głos zza siebie.
- Ciebie też miło widzieć Liam. - przewróciłam oczami.
- Serio Nes czemu palisz? - spojrzał mi w oczy i skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Nie wiem, kiedyś z Niallem spróbowaliśmy i lubię czasami zapalić, ale nie robię tego nałogowo. - wzruszyłam ramionami.
- Mam nadzieję. - powiedział twardo.
Poszliśmy z Liamem do kawiarni niedaleko szkoły, często przychodziłam tu z Maddie, właścicielką jest przemiła starsza pani która piecze nieziemskie marchewkowe mufinki. Usiedliśmy z Liamem koło okna i złożyliśmy zamówienie, ja wzięłam karmelowe latte i mufinkę, a chłopak czarną kawę i ciasto czekoladowe.
- Czym się interesujesz? - spytał Liam.
- Lubię czytać książki, słuchać muzyki, kiedyś biegałam, ale jakoś to zanikło. - odparłam - A Ty?
- Muzyką, trochę śpiewam i brzdąkam na gitarze, plus amatorsko trenuję boks. - uśmiechnął się.
I na podobnych rozmowach i poznawaniu się spędziliśmy kolejne dwie godziny, które nawet nie wiem kiedy zleciały. Liam wydaje się być porządnym chłopakiem, po małej wymianie zdań zapłacił rachunek w kawiarni, ma świetne poczucie humoru i na koniec odprowadził mnie do domu. Podziękowałam mu za miłe popołudnie i pożegnałam się z chłopakiem. Resztę dnia spędziłam na leniuchowaniu i zmuszaniu się do odrobienia zadań.
***
- Opowiadaj jak było! Jaki on jest? - pisnęła podekscytowana Maddie, przyszła dziś 15 minut wcześniej, żeby wypytać się o moje spotkanie z Liamem.
- Było miło, a Liam jest uroczy. Ma świetne poczucie humoru, no i wydaje się być w porządku, odprowadził mnie po spotkaniu pod same drzwi. - powiedziałam.
- Awww jaki on uroczy. - stwierdziła Maddie.
- Wiem, że jestem uroczy, ale nie musisz się tak ekscytować. - zaśmiał się Niall, muszę przyzwyczaić się na nowo, że chłopak wchodzi do mnie do domu jak do siebie.
- Chciałbyś blondasku. - przewróciła oczami.
- Ej,ej! Nie pozwalaj sobie. - pokazał jej język.
- Powiedział chłopak który wparował do czyjegoś mieszkania jak do siebie i jeszcze sobie śniadanie robi. - powiedziała blondynka patrząc jak Niall smaruje tosty dżemem.
- Kwestia przyzwyczajenia. - odparłam - Znamy się 10 lat i Niall jest jak członek rodziny, tak samo to działa u niego w domu. - dodałam.
- Ja jednak nie wierzą w przyjaźń damsko-męską. - stwierdziła Mads.
- Każdy ma swoje poglądy. - wzruszyłam ramionami.
Lekcje mijały w miarę szybko, za każdym razem jak mijałam Liama na korytarzu to posyłał mi ciepły uśmiech. Po lekcjach całą naszą paczką poszliśmy do pobliskiego parku, postanowiliśmy nacieszyć się dobrą pogodą dopóki trwa. Ja, Maddie i Harry usiedliśmy na oparciu ławki natomiast Niall i Lou stali na przeciwko nas, Mads jak zwykle mówiła o tym co się dzieje w szkole i kto z kim kręci.
- O i właśnie Niall. - Mads skierowała się do chłopaka - Poszła fama, że Nicole kapitanka cheerleaderek ma na Ciebie oko.
- Która to? - spytał blondyn.
- Długie włosy, blondynka, niebieskie oczy ... - zaczął tłumaczyć Louis.
- Tona tapety na twarzy, spódniczki ledwo zakrywające tyłek, szpilki i najbardziej wkurwiający głos w szkole, ona gwizdek połknęła czy jak? - skomentowałam, a Niall skrzywił się na mój opis dziewczyny.
- To nie zmienia faktu, że 3/4 męskiej populacji w szkole chciałoby ją przelecieć. - stwierdził Harry.
- Dokładnie, ta 1/4 to homoseksualiści, nie zdziwiłbym się jakby część dziewczyn na nią leciała. - dodał Louis.
- Słyszałam, że ma jakieś tam skłonności biseksualne. - powiedziała Maddie.
- Serio będziemy rozmawiać o jej orientacji i życiu seksualnym. - jęknęłam.
- Możemy porozmawiać o Twoim. - zaśmiał się Louis.
- Nieważne. - machnęłam ręką.
- Właśnie! - klasnęła Maddie - Rozmawiałam z Zaynem i miałam Wam przekazać, że wszyscy jesteśmy zaproszeni do niego na imprezę w piątek. - powiedziała podekscytowana.
- No i to jest dobry plan. - powiedział Louis.
Niall spojrzał się tylko na mnie i szeroko uśmiechnął, co od razu odwzajemniłam. Imprezy z blondynem są zawsze udane, nie ważne jak kiepska jest muzyka, czy towarzystwo jest drętwe. Rozeszliśmy się w swoje strony, ja, Mads i Niall w jedną, a Lou i Harry w drugą. Gdy doszliśmy pod mój dom, okazało się że pani Horan jest u nas w domu, pożegnaliśmy Maddie i poszliśmy sprawdzić co robią nasze mamy. Okazało się, że siedziały, piły kawę i plotkowały, na dobre wyszło że Niall wszedł ze mną bo zjedliśmy wszyscy razem obiad, a potem razem z blondynem odrobiliśmy razem lekcje, dzięki czemu wszystko poszło nam szybciej. Koło 20.00 pani Horan i Niall wrócili do domu, a ja zrobiłam sobie małe spa, ogoliłam się, zrobiłam paznokcie, na włosy położyłam odżywkę,a na twarz maseczkę. Do łóżka weszłam koło 23.00 i zrelaksowana szybko zasnęłam.
***
Piątek okazał się być cięższy niż miał być, siedziałam na korytarzu i powtarzałam informacje do pierwszej kartkówki w tym roku która na moje nie szczęście była z fizyki, tupałam niespokojnie nogą gdy poczułam czyjeś towarzystwo obok mnie, spojrzałam w górę i natknęłam się na uśmiechniętego Liama.
- Hej Nes. - przywitał się.
- Hej Liam. - uśmiechnęłam się.
- Czym się stresujesz? - spytał.
- Kartkówka z fizyki, nieważne. - machnęłam ręką.
- Masz dzisiaj czas, żeby się spotkać może? - zaproponował.
- Niestety idę dziś kibicować Niallowi w kwalifikacjach do drużyny koszykarskiej. - powiedziałam z lekkim smutkiem, ale nie wystawie przyjaciela.
- Oh, okej. Idziesz na imprezę do Zayna dziś? - spytał.
- Tak będę. - uśmiechnęłam się.
- To zobaczymy się wieczorem, powodzenia na kartkówce. - puścił oczko i odszedł.
Gdzieś w środku zrobiło mi się miło, że chłopak dalej chce się ze mną spotykać. Reszta dnia ciągnęła się w nieskończoność, nie mogłam doczekać się żeby zobaczyć Nialla w akcji. Kiedyś już grał dobrze, a jeśli trenował to teraz musi być jeszcze lepszy. Blondyn zaprowadził mnie na trybuny po czym sam poszedł się przebrać do szatni. Siedziałam rozglądając się po szkolnej hali, spojrzałam na zegarek, kwalifikacje zaczynają się dopiero za 15 min i chyba zanudzę się tutaj na śmierć.
- Hej, mogę się dosiąść? - odwróciłam się i zobaczyłam niewysoką dziewczynę z długimi ciemnymi włosami, kolczykiem w wardze i mocnym makijażem.
- Jasne. - uśmiechnęłam się, nie należy oceniać książki po okładce, tego się nauczyłam i bacznie wyznaję tą zasadę, więc mimo że wygląd dziewczyny trochę mnie przestraszył postanowiłam dać jej szanse.
- Jestem Amy. - podała mi rękę.
- Ines. - uśmiechnęłam się.
W tym momencie chłopcy wyszli na boisko i zaczęli się rozgrzewać, znalazłam wzrokiem Nialla który jak tylko mnie zobaczył wyszczerzył się i zaczął mi machać, na co się zaśmiałam.
- Ten blondyn to Twój chłopak? - spytała Amy.
- Nie to mój najlepszy przyjaciel, obiecałam że mu dotrzymam dziś towarzystwa. - uśmiechnęłam się - A Ty z kim przyszłaś?
- Widzisz tego wysokiego blondyna w białym stroju? Ma kolczyk w wardze. - wytłumaczyła mi, a ja skinęłam głową - To mój chłopak Luke.
- Pasujecie do siebie. - stwierdziłam.
- Jesteśmy razem już ponad dwa lata. - powiedziała dumnie.
- Sporo. - skomentowałam.
Amy jest bardzo fajną dziewczyną, oglądałyśmy kwalifikacje chłopaków i rozmawiałyśmy dosłownie o wszystkim, wymieniłyśmy się także numerami telefonów. Po kwalifikacjach czekałam na Nialla przed szkołą, pogratulowałam mu dobrej roboty i wróciliśmy do domu. Maddie wpadnie do mnie koło 18.00, a o 20.00 idziemy na imprezę do Zayna, nie mogę się doczekać!
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Lines? Taki ship wyszedł xD
Moje prace:
W poniedziałek obudziłam się z wyjątkowo dobrym humorem, dziś miałam spotkać się po lekcjach z Liamem. Wzięłam szybki prysznic, pomalowałam się i ułożyłam włosy, zajrzałam do szafy i rozmyślałam w co się ubrać, postawiłam na biały, luźny top, jeansy z dziurami i ramoneskę, a do tego czarne conversy, wzięłam torebkę z biurka i zeszłam do kuchni zjeść śniadanie. W domu jak zwykle było pusto, zjadłam dwie kanapki i w momencie odkładania talerza do zlewu zadzwonił dzwonek do drzwi, otworzyłam i moim oczom ukazała się się jak zwykle uśmiechnięta Maddie.
- Hej kochana. - przywitała mnie buziakiem w policzek - Ładnie wyglądasz. - skomentowała.
- Hej Mads, dzięki. - uśmiechnęłam się i założyłam buty.
Wyszłyśmy z domu i dokładnie zamknęłam drzwi, odwróciłam się i przy ulicy czekał na nas Niall, podbiegłam do niego i rzuciłam mu się na szyję, było blisko upadku jednak blondyn dał radę i tylko się zaśmiał.
- Chcesz nas zabić Nes? - uśmiechnął się chłopak i złożył buziaka na moim policzku, po czym przywitał się z Maddie.
Po drodze wypaliliśmy po papierosie, a Maddie oczywiście dawała swoje codzienne plotkarskie sprawozdanie. Dotarliśmy do szkoły i zostawiliśmy nie potrzebne rzeczy w szafkach, na lekcjach zawsze siedziałam z Mads, a za nami lub przed nami Harry i Niall.
- W końcu dłuższa przerwa. - westchnęłam wchodząc na stołówkę.
- Dokładnie. - poparła mnie przyjaciółka - Matma dobiła mnie.
Zajęłyśmy miejsce przy stoliku, po chwili Niall przyniósł mi jedzenie za co mu podziękowałam. Harry i Louis dosiedli się do nas, rozmawialiśmy się i śmialiśmy się przez praktycznie cały czas. Maddie szturchnęła mnie łokciem i pokazała głową kierunek, przy pokazywanym przez nią stoliku siedział Liam, Zayn i ich koledzy. Złapałam z chłopakiem kontakt wzrokowy, po czym uśmiechnął się delikatnie do mnie co odwzajemniłam.
- Coś się kroi? - spytała dziewczyna.
- Co? - zapytałam bo dziewczyna wyrwała mnie z zamyślenia.
- Czy coś się kroi z Liamem? - powtórzyła i wszyscy ze stolika zamilkli.
- Idę z nim dziś na kawę po lekcjach. - wzruszyłam ramionami, a Niall dostał nagle ataku kaszlu.
- Wszystko w porządku? - spytał go Harry, Niall tylko pokazał kciuk w górę i napił się soku.
- Czemu nic wcześniej nie mówiłaś? - pisnęła Maddie.
- Wysłał mi ostatnio sms z pytaniem, a miałam powiedzieć dzisiaj. - wzruszyłam ramionami.
- To dlatego tak się wystroiłaś! - stwierdziła dziewczyna.
- Nie, ubrałam się tak dla niego tylko dla siebie. - prychnęłam.
- Dobra, dobra. - zaśmiała się.
5 min przed końcem przerwy postanowiliśmy z Niallem wyjść jeszcze za szkołę na papierosa, przy wyjściu ze stołówki złapał mnie jeszcze Liam.
- Dzisiejsza kawa aktualna? - spytał.
- Jak najbardziej. - uśmiechnęłam się i dogoniłam Nialla.
Spaliliśmy szybko papierosy i wróciliśmy na resztę lekcji, na szczęście minęły w miarę szybko. Podeszłam z Niallem do mojej szafki i wymieniłam książki na te których potrzebuję na jutro.
- W piątek po lekcjach są kwalifikacje do drużyny koszykarskiej przyjdziesz mi pokibicować? - spytał Niall.
- Jasne! - uśmiechnęłam się, a blondyn odpowiedział mi tym samym - Na pewno się dostaniesz. - dodałam.
- Mając Twój doping to bez gadania. - zaśmiał się.
- Do jutra? - spytałam.
- Jak zwykle będę pod Twoim domem. - uśmiechnął się i pożegnał ze mną.
Blondyn jeszcze machając do mnie wyszedł ze szkoły, zamknęłam swoją szafkę i ruszyłam do wyjścia, stanęłam koło bramy szkolnej i czekając na Liama paliłam papierosa.
- Czemu taka piękna dziewczyna truje się tym świństwem? - usłyszałam głos zza siebie.
- Ciebie też miło widzieć Liam. - przewróciłam oczami.
- Serio Nes czemu palisz? - spojrzał mi w oczy i skrzyżował ręce na wysokości klatki piersiowej.
- Nie wiem, kiedyś z Niallem spróbowaliśmy i lubię czasami zapalić, ale nie robię tego nałogowo. - wzruszyłam ramionami.
- Mam nadzieję. - powiedział twardo.
Poszliśmy z Liamem do kawiarni niedaleko szkoły, często przychodziłam tu z Maddie, właścicielką jest przemiła starsza pani która piecze nieziemskie marchewkowe mufinki. Usiedliśmy z Liamem koło okna i złożyliśmy zamówienie, ja wzięłam karmelowe latte i mufinkę, a chłopak czarną kawę i ciasto czekoladowe.
- Czym się interesujesz? - spytał Liam.
- Lubię czytać książki, słuchać muzyki, kiedyś biegałam, ale jakoś to zanikło. - odparłam - A Ty?
- Muzyką, trochę śpiewam i brzdąkam na gitarze, plus amatorsko trenuję boks. - uśmiechnął się.
I na podobnych rozmowach i poznawaniu się spędziliśmy kolejne dwie godziny, które nawet nie wiem kiedy zleciały. Liam wydaje się być porządnym chłopakiem, po małej wymianie zdań zapłacił rachunek w kawiarni, ma świetne poczucie humoru i na koniec odprowadził mnie do domu. Podziękowałam mu za miłe popołudnie i pożegnałam się z chłopakiem. Resztę dnia spędziłam na leniuchowaniu i zmuszaniu się do odrobienia zadań.
***
- Opowiadaj jak było! Jaki on jest? - pisnęła podekscytowana Maddie, przyszła dziś 15 minut wcześniej, żeby wypytać się o moje spotkanie z Liamem.
- Było miło, a Liam jest uroczy. Ma świetne poczucie humoru, no i wydaje się być w porządku, odprowadził mnie po spotkaniu pod same drzwi. - powiedziałam.
- Awww jaki on uroczy. - stwierdziła Maddie.
- Wiem, że jestem uroczy, ale nie musisz się tak ekscytować. - zaśmiał się Niall, muszę przyzwyczaić się na nowo, że chłopak wchodzi do mnie do domu jak do siebie.
- Chciałbyś blondasku. - przewróciła oczami.
- Ej,ej! Nie pozwalaj sobie. - pokazał jej język.
- Powiedział chłopak który wparował do czyjegoś mieszkania jak do siebie i jeszcze sobie śniadanie robi. - powiedziała blondynka patrząc jak Niall smaruje tosty dżemem.
- Kwestia przyzwyczajenia. - odparłam - Znamy się 10 lat i Niall jest jak członek rodziny, tak samo to działa u niego w domu. - dodałam.
- Ja jednak nie wierzą w przyjaźń damsko-męską. - stwierdziła Mads.
- Każdy ma swoje poglądy. - wzruszyłam ramionami.
Lekcje mijały w miarę szybko, za każdym razem jak mijałam Liama na korytarzu to posyłał mi ciepły uśmiech. Po lekcjach całą naszą paczką poszliśmy do pobliskiego parku, postanowiliśmy nacieszyć się dobrą pogodą dopóki trwa. Ja, Maddie i Harry usiedliśmy na oparciu ławki natomiast Niall i Lou stali na przeciwko nas, Mads jak zwykle mówiła o tym co się dzieje w szkole i kto z kim kręci.
- O i właśnie Niall. - Mads skierowała się do chłopaka - Poszła fama, że Nicole kapitanka cheerleaderek ma na Ciebie oko.
- Która to? - spytał blondyn.
- Długie włosy, blondynka, niebieskie oczy ... - zaczął tłumaczyć Louis.
- Tona tapety na twarzy, spódniczki ledwo zakrywające tyłek, szpilki i najbardziej wkurwiający głos w szkole, ona gwizdek połknęła czy jak? - skomentowałam, a Niall skrzywił się na mój opis dziewczyny.
- To nie zmienia faktu, że 3/4 męskiej populacji w szkole chciałoby ją przelecieć. - stwierdził Harry.
- Dokładnie, ta 1/4 to homoseksualiści, nie zdziwiłbym się jakby część dziewczyn na nią leciała. - dodał Louis.
- Słyszałam, że ma jakieś tam skłonności biseksualne. - powiedziała Maddie.
- Serio będziemy rozmawiać o jej orientacji i życiu seksualnym. - jęknęłam.
- Możemy porozmawiać o Twoim. - zaśmiał się Louis.
- Nieważne. - machnęłam ręką.
- Właśnie! - klasnęła Maddie - Rozmawiałam z Zaynem i miałam Wam przekazać, że wszyscy jesteśmy zaproszeni do niego na imprezę w piątek. - powiedziała podekscytowana.
- No i to jest dobry plan. - powiedział Louis.
Niall spojrzał się tylko na mnie i szeroko uśmiechnął, co od razu odwzajemniłam. Imprezy z blondynem są zawsze udane, nie ważne jak kiepska jest muzyka, czy towarzystwo jest drętwe. Rozeszliśmy się w swoje strony, ja, Mads i Niall w jedną, a Lou i Harry w drugą. Gdy doszliśmy pod mój dom, okazało się że pani Horan jest u nas w domu, pożegnaliśmy Maddie i poszliśmy sprawdzić co robią nasze mamy. Okazało się, że siedziały, piły kawę i plotkowały, na dobre wyszło że Niall wszedł ze mną bo zjedliśmy wszyscy razem obiad, a potem razem z blondynem odrobiliśmy razem lekcje, dzięki czemu wszystko poszło nam szybciej. Koło 20.00 pani Horan i Niall wrócili do domu, a ja zrobiłam sobie małe spa, ogoliłam się, zrobiłam paznokcie, na włosy położyłam odżywkę,a na twarz maseczkę. Do łóżka weszłam koło 23.00 i zrelaksowana szybko zasnęłam.
***
Piątek okazał się być cięższy niż miał być, siedziałam na korytarzu i powtarzałam informacje do pierwszej kartkówki w tym roku która na moje nie szczęście była z fizyki, tupałam niespokojnie nogą gdy poczułam czyjeś towarzystwo obok mnie, spojrzałam w górę i natknęłam się na uśmiechniętego Liama.
- Hej Nes. - przywitał się.
- Hej Liam. - uśmiechnęłam się.
- Czym się stresujesz? - spytał.
- Kartkówka z fizyki, nieważne. - machnęłam ręką.
- Masz dzisiaj czas, żeby się spotkać może? - zaproponował.
- Niestety idę dziś kibicować Niallowi w kwalifikacjach do drużyny koszykarskiej. - powiedziałam z lekkim smutkiem, ale nie wystawie przyjaciela.
- Oh, okej. Idziesz na imprezę do Zayna dziś? - spytał.
- Tak będę. - uśmiechnęłam się.
- To zobaczymy się wieczorem, powodzenia na kartkówce. - puścił oczko i odszedł.
Gdzieś w środku zrobiło mi się miło, że chłopak dalej chce się ze mną spotykać. Reszta dnia ciągnęła się w nieskończoność, nie mogłam doczekać się żeby zobaczyć Nialla w akcji. Kiedyś już grał dobrze, a jeśli trenował to teraz musi być jeszcze lepszy. Blondyn zaprowadził mnie na trybuny po czym sam poszedł się przebrać do szatni. Siedziałam rozglądając się po szkolnej hali, spojrzałam na zegarek, kwalifikacje zaczynają się dopiero za 15 min i chyba zanudzę się tutaj na śmierć.
- Hej, mogę się dosiąść? - odwróciłam się i zobaczyłam niewysoką dziewczynę z długimi ciemnymi włosami, kolczykiem w wardze i mocnym makijażem.
- Jasne. - uśmiechnęłam się, nie należy oceniać książki po okładce, tego się nauczyłam i bacznie wyznaję tą zasadę, więc mimo że wygląd dziewczyny trochę mnie przestraszył postanowiłam dać jej szanse.
- Jestem Amy. - podała mi rękę.
- Ines. - uśmiechnęłam się.
W tym momencie chłopcy wyszli na boisko i zaczęli się rozgrzewać, znalazłam wzrokiem Nialla który jak tylko mnie zobaczył wyszczerzył się i zaczął mi machać, na co się zaśmiałam.
- Ten blondyn to Twój chłopak? - spytała Amy.
- Nie to mój najlepszy przyjaciel, obiecałam że mu dotrzymam dziś towarzystwa. - uśmiechnęłam się - A Ty z kim przyszłaś?
- Widzisz tego wysokiego blondyna w białym stroju? Ma kolczyk w wardze. - wytłumaczyła mi, a ja skinęłam głową - To mój chłopak Luke.
- Pasujecie do siebie. - stwierdziłam.
- Jesteśmy razem już ponad dwa lata. - powiedziała dumnie.
- Sporo. - skomentowałam.
Amy jest bardzo fajną dziewczyną, oglądałyśmy kwalifikacje chłopaków i rozmawiałyśmy dosłownie o wszystkim, wymieniłyśmy się także numerami telefonów. Po kwalifikacjach czekałam na Nialla przed szkołą, pogratulowałam mu dobrej roboty i wróciliśmy do domu. Maddie wpadnie do mnie koło 18.00, a o 20.00 idziemy na imprezę do Zayna, nie mogę się doczekać!
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Lines? Taki ship wyszedł xD
Moje prace:
Love ya ♥
Etykiety:
1D,
fan,
fanfiction,
ff,
fiction,
Horan,
life,
Niall,
NiallHoanfanfiction,
NiallHoran,
onedirection,
Return,
Returntolife
Lokalizacja:
Polska
wtorek, 12 kwietnia 2016
4. Leź zanim się rozmyślę
Ines POV
- Dzień dobry. - przywitałam się.
- Witaj Nes, ładnie wyglądasz. - powiedziała.
- Dziękuję. - odparłam.
Chwilę później Niall złapał mnie w pasie i kręcił się w kółko, a ja piszczałam na co nasze mamy zaczęły się śmiać. Wyszliśmy z domu, włożyłam swój telefon do kieszeni blondyna bo prawdopodobnie bym go sama zgubiła. Razem z Maddie, Harrym i Lou umówiliśmy się pod klubem.
- Wow, wow, wow Nes wyglądasz oszałamiająco. - pisnęła Mad.
- Ty też wyglądasz świetnie! - klasnęłam w dłonie.
Weszliśmy do klubu bez większego problemu, poszliśmy do baru i kupiliśmy drinki, chciałam oddać Niallowi pieniądze, ale nawet nie dał mi się kłócić. Siedzieliśmy przy stoliku, po kilku drinkach śmieliśmy się ze wszystkiego, nawet z żarów Harrego które nigdy nie są śmieszne. Razem z Maddie poszłyśmy potańczyć, poszłyśmy na sam środek parkietu i szalałyśmy w rymie muzyki. Po kilku piosenkach wróciłyśmy do stolika się napić i wyszliśmy do ogródka w klubie gdzie można było zapalić, Niall wyciągnął paczkę papierosów które kupił mi wcześniej, bo niestety mi nie chcą ich sprzedawać.Wyciągnęłam jednego papierosa i oddałam resztę paczki blondynowi, podpalił najpierw mojego papierosa, a następnie swojego, zaciągnęłam się moim ukochanym wiśniowym aromatem, oblizałam usta czując słodki smak filtra. Maddie patrzyła na mnie dziwnie, na co uniosłam brew.
- Coś się stało? - spytałam.
- Po prostu nie mogę uwierzyć, że przez ten cały czas miałam koło siebie tak rozrywkową osobę. - zaśmiała się - Niall nie wiem jak to robisz, ale rób tak dalej.
- Nie ma sprawy. - objął mnie i potargał mi włosy.
Wróciliśmy do środka i postanowiliśmy jeszcze potańczyć, koło 2.00 zaczęliśmy się zbierać, podeszliśmy do stolika przy którym siedział Lou i Harry którzy dość mocno okazywali sobie uczucia, Niall z początku czuł się chyba dość nieswojo, ale ja już się przyzwyczaiłam. Zamówiliśmy dwie taksówki jedną pojechali Harry i Louis, a drugą Maddie, Niall i ja, wszyscy wyszliśmy pod domem Mad i pożegnaliśmy się z nią. Niall i ja postanowiliśmy się jeszcze przewietrzyć, zapaliliśmy po papierosie i wygłupialiśmy się na pustej ulicy. Gdy skończyłam palić stwierdziłam, ze bolą mnie nogi i wskoczyłam blondynowi na plecy, prawie się przewróciliśmy, ale bliżej nam było do śmiechu niż do wkurzenia. Niall ze mną na plecach otworzył drzwi i wszedł na piętro do swojego pokoju, gdzie dopiero mnie odstawił, bez mojego proszenia wyjął z szafy koszulkę i bokserki jak za starych dobrych czasów i podał mi je jako piżamę. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, zmyłam też porządnie makijaż i spięłam włosy w kucyka, wróciłam do pokoju Nialla, gdzie blondyn już leżał na łóżku w samych dresach. Położyłam się koło niego, zawsze spaliśmy w jednym łóżku, nasze mamy się do tego przyzwyczaiły, Niall coś sprawdzał na swoim telefonie, a ja przyglądałam się jego tatuażom, na ramieniu miał pięknego geometrycznego wilka z niebieskimi oczami, a na klatce piersiowej część puzzla. Ziewnęłam czym zwróciłam uwagę Nialla na siebie, chłopak okrył mnie kołdrą i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
***
Dzisiejsza moja pobudka była dość bolesna bo było to spotkanie z podłogą, które zafundował mi rozpychający się Niall, najlepsze jest to, że on się nie obudził. O nie ... nie zostawię tak tego, poszłam do łazienki i nalałam zimnej wody do kubka i wylałam prosto na jego głowę, wyskoczył z łóżka jak porażony.
- Co Ty do cholery zrobiłaś? - powiedział przeczesując ręką mokre włosy.
- Obudziłam Ciebie bo Ty obudziłeś mnie. - odparłam poważnie.
- Co Ci niby zrobiłem? - przewrócił oczami.
- Przepychałeś się i zrzuciłeś mnie z łóżka. - poinformowałam go na co parsknął śmiechem.
Rzuciłam się na niego i zaczęłam go łaskotać, jednak ma więcej siły niż ja i po chwili to ja byłam tą łaskotaną. Rzucałam się po łóżku śmiejąc się na cały głos.
- Niall błagam! - pisnęłam.
- O co błagasz? - zaśmiał się.
- Proszę przestań. - próbowałam z siebie wykrztusić.
- Dzieciaki co Wy znowu wymyśliliście? - do pokoju weszła pani Horan - Niall nie znęcaj się nad Nes. - pokręciła głową śmiejąc się - Śniadanie już jest w kuchni. - poinformowała nas.
Zeszliśmy do kuchni gdzie czekały na nas naleśniki z czekoladą i owocami, były pyszne. Po zjedzonym śniadaniu przebrałam się w swoje rzeczy i postanowiłam wrócić do domu, Niall uparł się żeby mnie odprowadzić.
- Idziemy dziś na plażę? - spytał blondyn - Weźmiemy resztę ekipy. - dodał.
- Jasne dobry pomysł. - stwierdziłam - powiadomię Maddie, a Ty daj znać chłopakom.
- O 14.00 pasuje? - zapytał.
- Pasuje. - uśmiechnęłam się i pożegnaliśmy się.
Weszłam do domu, mama przywitała mnie ciepłym uśmiechem, opowiedziałam jej o wczorajszym wieczorze i poszłam do swojego pokoju. napisałam Mad smsa i poszłam wziąć szybki prysznic. Założyłam czarny dwuczęściowy kostium, a na to pomarańczową sukienkę na ramiączka, do torby spakowałam ręcznik, butelkę wody, portfel, krem do opalania i komórkę. Maddie była i mnie chwilę przed 14.00, wyszłyśmy przed mój dom, 5 min później przed nami zatrzymał się czarny Range Rover, za kierownicą siedział Louis, a obok niego Harry, zaś z tyłu Niall. Usiadłam obok blondyna natomiast Maddie obok mnie. W 10 min dotarliśmy na plażę, znaleźliśmy wygodne dla nad miejsca i rozłożyliśmy się, chłopcy wzięli piłkę i od razu poszli grać, ja i Mad postanowiłyśmy trochę się pogrzać na słońcu. Zamknęłam oczy rozkoszując się słońce i lekkim wiaterkiem który jednocześnie powiewał, szum morza sprawiał, że wszystko wydawało się jeszcze bardziej idealne, nagle Mad zaczęła mnie szturchać w ramię.
- Co jest? - spytałam się.
- Pamiętasz jak Ci mówiłam o Zaynie? - spytała.
- Taak ciężko zapomnieć. - zaśmiałam się - Przystojniak z równoległej klasy.
- Dokładnie, właśnie on i jego kumpel Liam grają z naszymi chłopakami w piłkę. - powiedziała.
Spojrzałam się i rzeczywiście piątka chłopaków grała razem w piłkę i co chwila śmiała się z czegoś, Mad miała oczy jak pięć złoty, Zayn kręci ją od początku liceum, ale ona boi się podejść co jest dziwne bo jest cholernie otwarta w stosunku do ludzi.
- No idź z nimi pograć, widzę że chcesz. - odparłam.
- Serio? - pisnęła.
- Leć zanim się rozmyślę. - blondynka wstała z ręcznika i pobiegła w stronę chłopaków, widziałam jak im się przedstawia, mogę być pewna, że nie będzie o niczym innym gadać przez kolejne kilka dni.
Przez kolejne pół godziny siedziałam na ręczniku i patrzyłam jak grają, sama niekiedy śmiałam się patrząc jak walczą o piłkę. Po tym czasie wrócili na nasze miejsca, Zayn i Liam dołączyli się do naszej grupki, wydają się być w porządku. Niall usiadł koło mnie i zaczepiał próbują zwrócić na siebie uwagę ponieważ "nudziło mu się", starałam się go ignorować, ale ten człowiek nie daje za wygraną.
- Skoro Ci się tak nudzi to idź po lody. - powiedziałam.
- Nie aż tak mi się nudzi. - burknął.
- No Niall proooszę. - zrobiłam smutną minkę.
- Czemu ja nie potrafię Ci odmówić. Dalej kochasz miętowe lody? - przytaknęłam, Niall potargał moje włosy i spytał reszty czy ktoś z nim idzie.
Harry i Lou poszli z blondynem, Maddie zawzięcie rozmawiała z Zaynem trzepocząc rzęsami przesadnie co było dość śmieszne, koło mnie usiadł Liam i uśmiechnął się ciepło. Muszę przyznać, że chłopak jest przystojny, ma świetnie wyrzeźbione ciało, piękne brązowe oczy i uśmiech w którym można się zakochać.
- Ty Niall jesteście parą? - chłopak wyrwał mnie z rozmyślań.
- Co? Nie! - zaprzeczyłam od razu - To mój najlepszy przyjaciel, znamy się 10 lat.
- Przepraszam. - podrapał się po karku - Po prostu z bok tak to wyglądało.
- Spokojnie. - machnęłam ręką - Skąd miałeś wiedzieć. - uśmiechnęłam się co od razu odwzajemnił.
Rozmawiałam z Liamem do momentu w którym Niall przyszedł z lodami, odebrałam od niego deser i podziękowałam pocałunkiem w policzek. Telefon blondyna dał o sobie znać, chłopak zmarszczył brwi i odebrał telefon, po chwili wrócił do nas.
- Muszę wracać do domu. - skrzywił się - Nes wracasz ze mną czy zostajesz? - spytał.
- Zostanę jeszcze. - zdecydowałam.
Uśmiechnął się, pożegnał się ze wszystkimi, a ze mną na końcu. Siedzieliśmy na plaży jeszcze około godziny, po czym zebraliśmy się i skierowaliśmy się do samochodu Lou, chłopcy spakowali do bagażnika nasze torby, a Maddie dalej nie odstępowała Zayna na krok, ale było widać że chłopakowi to nie przeszkadza.
- Nes? - odwróciłam się do uśmiechniętego Liama - Dałabyś mi swój numer?
- Jasne. - wzruszyła ramionami i wpisałam chłopakowi mój numer do telefonu. - Muszę już lecieć, do zobaczenia. - rzuciłam.
- Pa, Nes. - powiedział i puścił do mnie oczko.
Wsiadłam do samochodu razem z Maddie i przez całą drogę oczywiście słuchałam jaki Zayn jest cudowny i że zdobyła jego numer. Cieszyłam się ze szczęścia dziewczyny bo wzdychała do chłopaka od połowy pierwszej klasy, ale moje myśli dziś zajmował Liam i gdzieś w środku miałam iskierkę nadziei, że odezwie się w najbliższym czasie. Podziękowałam Lou za podwiezienie do domu i pożegnałam się ze wszystkimi, gdy tylko weszłam poczułam zapach jedzenia i zdałam sobie sprawę, że porządnie zgłodniałam. Odłożyłam rzeczy w moim pokoju, wzięłam szybki prysznic i zeszłam na dół by zjeść z mamą obiad. Po pysznym posiłku wróciłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku z laptopem, sprawdziłam portale społecznościowe i pisałam z Niallem i Maddie na facebooku. Moja komórka wydała z siebie dźwięk smsa, odblokowałam telefon i uśmiech bezwiednie pojawił się na moich ustach.
Od: Nieznany
Hej Nes! O której kończysz w poniedziałek lekcje? Liam x
Do: Liam
Hej. O 14.20 jestem wolna :)
Od: Liam
Ja podobnie. Może skoczymy na kawę, albo coś do jedzenia?
Do: Liam
Kawa brzmi dobrze :)
Od: Liam
To jesteśmy umówieni, do zobaczenia Nes x
Do: Liam
Do zobaczenia xx
Miałam ochotę skakać z radości, miałam nadzieję, że odezwie się, ale nie sądziłam, że stanie się to tak szybko. Przebrałam się w piżamę i odpaliłam na laptopie film który od jakiegoś czasu już planowałam obejrzeć. Tego dnia zasnęłam bardzo szybko śniąc o brązowych tęczówka i pysznej kawie.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I witamy kolejnych bohaterów ^^
Nie mam zamiaru rozkręcać szybko akcji bo nie ma w tym zabawy :P
Mam nadzieję, że pasuje Wam tak jak jest :)
Aktywność mile widziana :3
Moje prace:
***
Dzisiejsza moja pobudka była dość bolesna bo było to spotkanie z podłogą, które zafundował mi rozpychający się Niall, najlepsze jest to, że on się nie obudził. O nie ... nie zostawię tak tego, poszłam do łazienki i nalałam zimnej wody do kubka i wylałam prosto na jego głowę, wyskoczył z łóżka jak porażony.
- Co Ty do cholery zrobiłaś? - powiedział przeczesując ręką mokre włosy.
- Obudziłam Ciebie bo Ty obudziłeś mnie. - odparłam poważnie.
- Co Ci niby zrobiłem? - przewrócił oczami.
- Przepychałeś się i zrzuciłeś mnie z łóżka. - poinformowałam go na co parsknął śmiechem.
Rzuciłam się na niego i zaczęłam go łaskotać, jednak ma więcej siły niż ja i po chwili to ja byłam tą łaskotaną. Rzucałam się po łóżku śmiejąc się na cały głos.
- Niall błagam! - pisnęłam.
- O co błagasz? - zaśmiał się.
- Proszę przestań. - próbowałam z siebie wykrztusić.
- Dzieciaki co Wy znowu wymyśliliście? - do pokoju weszła pani Horan - Niall nie znęcaj się nad Nes. - pokręciła głową śmiejąc się - Śniadanie już jest w kuchni. - poinformowała nas.
Zeszliśmy do kuchni gdzie czekały na nas naleśniki z czekoladą i owocami, były pyszne. Po zjedzonym śniadaniu przebrałam się w swoje rzeczy i postanowiłam wrócić do domu, Niall uparł się żeby mnie odprowadzić.
- Idziemy dziś na plażę? - spytał blondyn - Weźmiemy resztę ekipy. - dodał.
- Jasne dobry pomysł. - stwierdziłam - powiadomię Maddie, a Ty daj znać chłopakom.
- O 14.00 pasuje? - zapytał.
- Pasuje. - uśmiechnęłam się i pożegnaliśmy się.
Weszłam do domu, mama przywitała mnie ciepłym uśmiechem, opowiedziałam jej o wczorajszym wieczorze i poszłam do swojego pokoju. napisałam Mad smsa i poszłam wziąć szybki prysznic. Założyłam czarny dwuczęściowy kostium, a na to pomarańczową sukienkę na ramiączka, do torby spakowałam ręcznik, butelkę wody, portfel, krem do opalania i komórkę. Maddie była i mnie chwilę przed 14.00, wyszłyśmy przed mój dom, 5 min później przed nami zatrzymał się czarny Range Rover, za kierownicą siedział Louis, a obok niego Harry, zaś z tyłu Niall. Usiadłam obok blondyna natomiast Maddie obok mnie. W 10 min dotarliśmy na plażę, znaleźliśmy wygodne dla nad miejsca i rozłożyliśmy się, chłopcy wzięli piłkę i od razu poszli grać, ja i Mad postanowiłyśmy trochę się pogrzać na słońcu. Zamknęłam oczy rozkoszując się słońce i lekkim wiaterkiem który jednocześnie powiewał, szum morza sprawiał, że wszystko wydawało się jeszcze bardziej idealne, nagle Mad zaczęła mnie szturchać w ramię.
- Co jest? - spytałam się.
- Pamiętasz jak Ci mówiłam o Zaynie? - spytała.
- Taak ciężko zapomnieć. - zaśmiałam się - Przystojniak z równoległej klasy.
- Dokładnie, właśnie on i jego kumpel Liam grają z naszymi chłopakami w piłkę. - powiedziała.
Spojrzałam się i rzeczywiście piątka chłopaków grała razem w piłkę i co chwila śmiała się z czegoś, Mad miała oczy jak pięć złoty, Zayn kręci ją od początku liceum, ale ona boi się podejść co jest dziwne bo jest cholernie otwarta w stosunku do ludzi.
- No idź z nimi pograć, widzę że chcesz. - odparłam.
- Serio? - pisnęła.
- Leć zanim się rozmyślę. - blondynka wstała z ręcznika i pobiegła w stronę chłopaków, widziałam jak im się przedstawia, mogę być pewna, że nie będzie o niczym innym gadać przez kolejne kilka dni.
Przez kolejne pół godziny siedziałam na ręczniku i patrzyłam jak grają, sama niekiedy śmiałam się patrząc jak walczą o piłkę. Po tym czasie wrócili na nasze miejsca, Zayn i Liam dołączyli się do naszej grupki, wydają się być w porządku. Niall usiadł koło mnie i zaczepiał próbują zwrócić na siebie uwagę ponieważ "nudziło mu się", starałam się go ignorować, ale ten człowiek nie daje za wygraną.
- Skoro Ci się tak nudzi to idź po lody. - powiedziałam.
- Nie aż tak mi się nudzi. - burknął.
- No Niall proooszę. - zrobiłam smutną minkę.
- Czemu ja nie potrafię Ci odmówić. Dalej kochasz miętowe lody? - przytaknęłam, Niall potargał moje włosy i spytał reszty czy ktoś z nim idzie.
Harry i Lou poszli z blondynem, Maddie zawzięcie rozmawiała z Zaynem trzepocząc rzęsami przesadnie co było dość śmieszne, koło mnie usiadł Liam i uśmiechnął się ciepło. Muszę przyznać, że chłopak jest przystojny, ma świetnie wyrzeźbione ciało, piękne brązowe oczy i uśmiech w którym można się zakochać.
- Ty Niall jesteście parą? - chłopak wyrwał mnie z rozmyślań.
- Co? Nie! - zaprzeczyłam od razu - To mój najlepszy przyjaciel, znamy się 10 lat.
- Przepraszam. - podrapał się po karku - Po prostu z bok tak to wyglądało.
- Spokojnie. - machnęłam ręką - Skąd miałeś wiedzieć. - uśmiechnęłam się co od razu odwzajemnił.
Rozmawiałam z Liamem do momentu w którym Niall przyszedł z lodami, odebrałam od niego deser i podziękowałam pocałunkiem w policzek. Telefon blondyna dał o sobie znać, chłopak zmarszczył brwi i odebrał telefon, po chwili wrócił do nas.
- Muszę wracać do domu. - skrzywił się - Nes wracasz ze mną czy zostajesz? - spytał.
- Zostanę jeszcze. - zdecydowałam.
Uśmiechnął się, pożegnał się ze wszystkimi, a ze mną na końcu. Siedzieliśmy na plaży jeszcze około godziny, po czym zebraliśmy się i skierowaliśmy się do samochodu Lou, chłopcy spakowali do bagażnika nasze torby, a Maddie dalej nie odstępowała Zayna na krok, ale było widać że chłopakowi to nie przeszkadza.
- Nes? - odwróciłam się do uśmiechniętego Liama - Dałabyś mi swój numer?
- Jasne. - wzruszyła ramionami i wpisałam chłopakowi mój numer do telefonu. - Muszę już lecieć, do zobaczenia. - rzuciłam.
- Pa, Nes. - powiedział i puścił do mnie oczko.
Wsiadłam do samochodu razem z Maddie i przez całą drogę oczywiście słuchałam jaki Zayn jest cudowny i że zdobyła jego numer. Cieszyłam się ze szczęścia dziewczyny bo wzdychała do chłopaka od połowy pierwszej klasy, ale moje myśli dziś zajmował Liam i gdzieś w środku miałam iskierkę nadziei, że odezwie się w najbliższym czasie. Podziękowałam Lou za podwiezienie do domu i pożegnałam się ze wszystkimi, gdy tylko weszłam poczułam zapach jedzenia i zdałam sobie sprawę, że porządnie zgłodniałam. Odłożyłam rzeczy w moim pokoju, wzięłam szybki prysznic i zeszłam na dół by zjeść z mamą obiad. Po pysznym posiłku wróciłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku z laptopem, sprawdziłam portale społecznościowe i pisałam z Niallem i Maddie na facebooku. Moja komórka wydała z siebie dźwięk smsa, odblokowałam telefon i uśmiech bezwiednie pojawił się na moich ustach.
Od: Nieznany
Hej Nes! O której kończysz w poniedziałek lekcje? Liam x
Do: Liam
Hej. O 14.20 jestem wolna :)
Od: Liam
Ja podobnie. Może skoczymy na kawę, albo coś do jedzenia?
Do: Liam
Kawa brzmi dobrze :)
Od: Liam
To jesteśmy umówieni, do zobaczenia Nes x
Do: Liam
Do zobaczenia xx
Miałam ochotę skakać z radości, miałam nadzieję, że odezwie się, ale nie sądziłam, że stanie się to tak szybko. Przebrałam się w piżamę i odpaliłam na laptopie film który od jakiegoś czasu już planowałam obejrzeć. Tego dnia zasnęłam bardzo szybko śniąc o brązowych tęczówka i pysznej kawie.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I witamy kolejnych bohaterów ^^
Nie mam zamiaru rozkręcać szybko akcji bo nie ma w tym zabawy :P
Mam nadzieję, że pasuje Wam tak jak jest :)
Aktywność mile widziana :3
Moje prace:
Love ya ♥♥♥
Etykiety:
1D,
fan,
fanfiction,
ff,
fiction,
Horan,
life,
Niall,
NiallHoanfanfiction,
NiallHoran,
onedirection,
Return,
Returntolife
Lokalizacja:
Polska
sobota, 2 kwietnia 2016
2. Może jak buty nie poprawią Ci humoru to ja to zrobię?
Ines POV
Pożegnałam się z Maddie pod moim domem i umówiłyśmy się następnego dnia punkt 7.40 u mnie. Na podjeździe stały dwa samochody, jeden mamy, a drugi nie jest mi znajomy, czyli mama musiała zaprosić jakąś koleżankę na "ploteczki". Weszłam i krzyknęłam, że już jestem, z salonu wyszła mama z szerokim uśmiechem na ustach.
- Hej Nes, jak na rozpoczęciu? - spytała.
- Nudno jak zwykle, nic ciekawego. - odparłam - A u Ciebie jakaś koleżanka jest? Bo widziałam jakiś samochód na podjeździe.
- Można tak powiedzieć. - uśmiechnęła się.
- Idę do siebie nie będę Wam przeszkadzać. - powiedziałam i ruszyłam w stronę schodów.
- W pokoju czeka na Ciebie niespodzianka. - rzuciła za mną.
- Jeśli to kolejna para butów to i tak mi nie poprawi humoru! - krzyknęłam do niej, tak ... buty to moja słabość, ale tym razem nic mi nie pomogą.
Popchnęłam drzwi i bez wahania weszłam i rzuciłam torebkę na podłogę, w pokoju było dość ciemno co jest dziwne bo wydawało mi się, że odsłaniałam rolety jak tylko wstałam.
- Może jak buty nie poprawią Ci humoru to ja to zrobię? - usłyszałam cichy chichot dochodzący zza moich pleców.
Zamarłam, moje serce waliło jak głupie, nogi miałam jak z ołowiu. Niepewnie odwróciłam się, a koło drzwi stał blondyn i opierał się o ścianę. Przełknęłam ślinę i od razu z moich oczu popłynęły łzy, przede mną stał nie kto inny tylko mój najlepszy przyjaciel. Zmienił się, wydoroślał - jego grzywka zniknęła, włosy postawione były w czub i były sporo krótsze, jego ramiona zdobiły pojedyncze tatuaże, dodatkowo był kilka centymetrów wyższy niż gdy widziałam go ostatnim razem. Zakryłam ręką usta, żeby mój szloch nie był taki głośny.
- Co Ty tu robisz? - ledwo z siebie wydusiłam.
- No miło mnie witasz. - prychnął.
- Nie odzywałeś się od tygodnia i nagle stoisz przede mną, nie wiem czy rzucić się na Ciebie i uścisnąć, czy rzucić się na ciebie i okładać pięściami. - powiedziałam poważnie.
- To ja podejmę decyzję za Ciebie. - przewrócił oczami, poszedł i mocno mnie przytulił - Tęskniłem, tak cholernie tęskniłem. - szepnął mi do ucha.
- Ja też. - mruknęłam.
W tym momencie wszystkie moje emocje wyszły na zewnątrz, nawet nie starałam się powstrzymywać łez i gdzieś miałam fakt, że moczę mu koszulkę, w jego objęciach czułam się bezpiecznie. Czuję, że wracam do życia.
- Widzę, że masz tatuaże tak jak zawsze chciałeś. - stwierdziłam.
- No jasne! - powiedział z entuzjazmem - Ale nie zapomniałem o Tobie. - dodał.
- Ni wiesz, że moja mama nie zgodzi się dopóki nie skończę 18-stki. - westchnęłam.
- Nie chodzi o to. - zaśmiał się - Jakie jest Twoje ukochane zwierzę?
- No żółw, ale to wiesz. Moja kolekcja dalej jest na tej samej półce jak z resztą widać. - pokazałam na półkę pełną pluszaków, figurek, obrazków itd.
- No właśnie. - powiedział i zaczął zdejmować koszulkę.
- Niall co Ty robisz? - spytałam zdezorientowana.
- Chce Ci pokazać pierwszy tatuaż który sobie zrobiłem. - odpowiedział i odwrócił się przez co widziałam jego nagie plecy.
Zaskoczył mnie po raz kolejny dzisiejszego dnia, na łopatce widniał piękny tatuaż żółwia, jego skorupa lekko przypominała serce. Jednym słowem zachwycił mnie i sama chętnie zrobiłabym sobie identyczny, dotknęłam delikatnie opuszkami palców jego wytatuowanej skóry i przejechałam po ozdobie.
- Podoba się? - zapytał, a ja przytaknęłam - Cały czas mam cząstkę Ciebie przy sobie i będę miał ją na zawsze. - odparł.
- Jest cudowny, obiecaj mi, że jak będę pełnoletnia pójdziesz ze mną do studia i będę mogła zrobić sobie identyczny. - poprosiłam, blondyn zaśmiał się i potargał moje włosy.
- Nie ma sprawy skrzacie. - powiedział.
- Ej! To, że jestem troszeczkę niższa nie czyni mnie skrzatem, Muszę Ci przypomnieć że jestem od Ciebie starsza! - oburzyłam się.
- Ta cale 7 miesięcy. - machnął ręką i zaśmiał się.
- A teraz serio co tutaj robisz? Wróciłeś na stałe? - spytałam.
- Tak, wróciliśmy na stałe, stan babci się poprawił i przyjechała z nami tu do LA. - powiedział szczerze szczęśliwy.
- W końcu wrócileś. - powiedziałam przytulając się ponownie do niego.
- Obiecałem przecież. - odparł kładąc brodę na czubku mojej głowy.
- Chwila, chwila skoro Ty wróciłeś, a od jutra jest szkoła to gdzie się zapisałeś? - uniosłam brew, a blondyn zaśmiał się i widziałam iskierki w jego oczach - Osz Ty! To Ty jesteś tym nowym kolesiem w mojej klasie!! - pisnęłam
- Masz mnie. - powiedział dalej chichocząc.
- Zmieniłeś się. - stwierdziłam - Gdzie słodka grzyweczka? - dogryzłam.
- Hahaha... Ty też się zmieniłaś, ścięłaś włosy i chyba cycki Ci urosły. - dźgnął mnie w żebro.
- Niall! - pisnęłam, jak zwykle bezpośredni.
- Dzieciaki obiad! - krzyknęła moja mama.
- idziemy! - odkrzyknęłam.
Obiad zjedliśmy w miłej atmosferze, Pani Horan i Niall opowiadali o tym jak jest w Irlandii. Wydawała się być pięknym krajem i na pewno chciałabym zobaczyć ją na własne oczy. Po skończonym obiedzie stwierdziliśmy z Niallem, że pójdziemy się przejść, przebrałam się szybko w jeansowe szorty i niebieski croptop, po czym ruszyliśmy w stronę plaży. Niall wyglądał na zadowolonego i zrelaksowanego.
- Brakowało mi tego klimatu. - wziął głęboki oddech - Ocean, słońce czego chcieć więcej.
- W Irlandii było, aż tak źle? - spytałam.
- Nie, ale pogoda często krzyżowała plany. Wolę ciepło i słoneczko. - westchnął.
- Ktoś jeszcze wie że wróciłeś? - rzuciłam.
- Nie nikomu nie mówiłem, Harry też jest z Tobą w klasie prawda? - dopytywał.
- Tak, jemu też Ciebie brakowało. Ciężko było pójść do nowej szkoły i odnaleźć się bez wsparcia u boku, ale jakoś daliśmy rade. - uśmiechnęłam się.
- Też mi było ciężko Nes. - przeczesał dłonią włosy.
- Wiem Ni. - powiedziałam.
Do plaży doszliśmy w milczeniu, ale takim przyjemnym, cieszyliśmy się swoja obecnością. Usiedliśmy na piasku tak, że woda obmywała nasze stopy, wiał delikatny wiatr, a słońce przyjemnie ogrzewało nasze ciała i piasek - jednym słowem było idealnie.
- Miałeś kogoś w Irlandii? - spytałam.
- Nes... - westchnął.
- No co nie mogę się spytać przyjaciela o to czy miał dziewczynę? - zaśmiałam się.
- Tamtejsze dziewczyny były delikatnie mówiąc puste. Wszystko byle władować się kolesiowi do łóżka. - przewrócił oczami.
- Czyli nikt? Zero? No Ni weź. - naciskałam.
- Nes przecież znasz moje zdanie w tych sprawach, nie chce być taki jak mój ojciec. - uciął.
- Przepraszam. - opuściłam głowę.
- Nie musisz Nes, po prostu nie mam zamiaru bawić się dziewczynami i też nie tknę dziewczyny która nie szanuje sama siebie. - dodał - A Ty?
- Nic, w sumie od kiedy wyjechałeś byłam na jednej imprezie na początku liceum, coś integracyjnego. - odparłam.
- Co? Gdzie moja szalona imprezowiczka? - prawie krzyknął.
- Schowała się. - zaśmiałam się.
- To ja ją w piątek wyciągam. - zarządził - Pobawimy się jak za starych dobrych czasów. Popalasz jeszcze? - dopytał.
- Zdarza się. - zaśmiałam się wyciągając paczkę wiśniowych Djarumów*.
- Nic się nie zmieniłaś pod tym względem. - pokręcił głową.
- A Ty widzę nie próżnujesz - czerwone Marlboro. - skomentowałam.
- Skąd Ty...? - nie zdążył dokończyć.
- Wystają Ci z kieszeni. - wzruszyłam ramionami.
Po około 2 godzinach postanowiliśmy wrócić do domu, Niall odprowadził mnie pod same drzwi i pożegnał się mocnym przytulasem oraz buziakiem w policzek, tak jak zawsze to robiliśmy. Gdy weszłam do salonu mama leżała na kanapie i oglądała telewizję, zobaczyła mnie i uśmiechnęła się szeroko.
- I jak podobała się niespodzianka? - zapytała.
- Byłam w niezłym szoku, ale nie wierze że taka konspira powstała za moimi plecami. - zaśmiałam się.
- Wyprzystojniał nie? - powiedziała moja mama jakby była nastolatka.
- Zmienił się, wygląda doroślej. - skomentowałam.
Obejrzałam do końca z mamą odcinek jej ulubionego serialu który właśnie leciał, wzięłam z lodówki jogurt i poszłam do swojego pokoju. Przejrzałam moje konta na portalach i w aplikacjach popijając jogurt, po czym wzięłam szybki prysznic. Spojrzałam na ekran komórki i zobaczyłam nieodebraną wiadomość.
Od: Ni ♥
Jutro będę 7.40 przed Twoim domem. Idziemy razem do szkoły i nie ma, że nie. xx
Do: Ni ♥
Jasne :P Poznasz w takim razie Maddie xx
Od: Ni ♥
Okej. Słodkich snów. xx
Do: Ni ♥
Dobranoc :*
Postanowiła od razu napisać do Maddie i trochę ją nakręcić.
Do: Mad ♥
Hej kochana, jutro do szkoły idziemy z dodatkową osobą ;) Tak tylko uprzedzam :D
Od: Mad ♥
Harry z nami idzie? :D
Do : Mad ♥
Nie tym razem ;)
Od: Mad ♥
To niby kto?!?
Do: Mad ♥
Dowiesz się jutro rano :* Dobrej nocy xx
Od: Mad ♥
No eeej! Wrrr 😡 Dobranoc xx
Zaśmiałam się do siebie i odłożyłam telefon na szafkę nocną. Zmęczona nadmiarem emocji w dzisiejszym dniu zasnęłam niemal natychmiast mając nadzieję, że to nie jest jakiś pieprzony sen i jutro jak się obudzę Niall dalej będzie w LA.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
* Djarumy - rodzaj papierosów aromatyzowanych wiśnią i goździkami, które dodatkowo mają słodki filtr i często nazywane są papierosami dla dziewczyn.
Drugi rozdział wprost do waszych rąk misiaki ^^
Będę wdzięczna za każdą reakcje w stosunku do mojego ff :)
Pojawiają się nowe postaci: mama Nialla oraz Harry :D
Oczywiście zakładka obsada jest zaktualizowana ^^
Moje prace:
Love Ya ! ♥
Pożegnałam się z Maddie pod moim domem i umówiłyśmy się następnego dnia punkt 7.40 u mnie. Na podjeździe stały dwa samochody, jeden mamy, a drugi nie jest mi znajomy, czyli mama musiała zaprosić jakąś koleżankę na "ploteczki". Weszłam i krzyknęłam, że już jestem, z salonu wyszła mama z szerokim uśmiechem na ustach.
- Hej Nes, jak na rozpoczęciu? - spytała.
- Nudno jak zwykle, nic ciekawego. - odparłam - A u Ciebie jakaś koleżanka jest? Bo widziałam jakiś samochód na podjeździe.
- Można tak powiedzieć. - uśmiechnęła się.
- Idę do siebie nie będę Wam przeszkadzać. - powiedziałam i ruszyłam w stronę schodów.
- W pokoju czeka na Ciebie niespodzianka. - rzuciła za mną.
- Jeśli to kolejna para butów to i tak mi nie poprawi humoru! - krzyknęłam do niej, tak ... buty to moja słabość, ale tym razem nic mi nie pomogą.
Popchnęłam drzwi i bez wahania weszłam i rzuciłam torebkę na podłogę, w pokoju było dość ciemno co jest dziwne bo wydawało mi się, że odsłaniałam rolety jak tylko wstałam.
- Może jak buty nie poprawią Ci humoru to ja to zrobię? - usłyszałam cichy chichot dochodzący zza moich pleców.
Zamarłam, moje serce waliło jak głupie, nogi miałam jak z ołowiu. Niepewnie odwróciłam się, a koło drzwi stał blondyn i opierał się o ścianę. Przełknęłam ślinę i od razu z moich oczu popłynęły łzy, przede mną stał nie kto inny tylko mój najlepszy przyjaciel. Zmienił się, wydoroślał - jego grzywka zniknęła, włosy postawione były w czub i były sporo krótsze, jego ramiona zdobiły pojedyncze tatuaże, dodatkowo był kilka centymetrów wyższy niż gdy widziałam go ostatnim razem. Zakryłam ręką usta, żeby mój szloch nie był taki głośny.
- Co Ty tu robisz? - ledwo z siebie wydusiłam.
- No miło mnie witasz. - prychnął.
- Nie odzywałeś się od tygodnia i nagle stoisz przede mną, nie wiem czy rzucić się na Ciebie i uścisnąć, czy rzucić się na ciebie i okładać pięściami. - powiedziałam poważnie.
- To ja podejmę decyzję za Ciebie. - przewrócił oczami, poszedł i mocno mnie przytulił - Tęskniłem, tak cholernie tęskniłem. - szepnął mi do ucha.
- Ja też. - mruknęłam.
W tym momencie wszystkie moje emocje wyszły na zewnątrz, nawet nie starałam się powstrzymywać łez i gdzieś miałam fakt, że moczę mu koszulkę, w jego objęciach czułam się bezpiecznie. Czuję, że wracam do życia.
- Widzę, że masz tatuaże tak jak zawsze chciałeś. - stwierdziłam.
- No jasne! - powiedział z entuzjazmem - Ale nie zapomniałem o Tobie. - dodał.
- Ni wiesz, że moja mama nie zgodzi się dopóki nie skończę 18-stki. - westchnęłam.
- Nie chodzi o to. - zaśmiał się - Jakie jest Twoje ukochane zwierzę?
- No żółw, ale to wiesz. Moja kolekcja dalej jest na tej samej półce jak z resztą widać. - pokazałam na półkę pełną pluszaków, figurek, obrazków itd.
- No właśnie. - powiedział i zaczął zdejmować koszulkę.
- Niall co Ty robisz? - spytałam zdezorientowana.
- Chce Ci pokazać pierwszy tatuaż który sobie zrobiłem. - odpowiedział i odwrócił się przez co widziałam jego nagie plecy.
Zaskoczył mnie po raz kolejny dzisiejszego dnia, na łopatce widniał piękny tatuaż żółwia, jego skorupa lekko przypominała serce. Jednym słowem zachwycił mnie i sama chętnie zrobiłabym sobie identyczny, dotknęłam delikatnie opuszkami palców jego wytatuowanej skóry i przejechałam po ozdobie.
- Podoba się? - zapytał, a ja przytaknęłam - Cały czas mam cząstkę Ciebie przy sobie i będę miał ją na zawsze. - odparł.
- Jest cudowny, obiecaj mi, że jak będę pełnoletnia pójdziesz ze mną do studia i będę mogła zrobić sobie identyczny. - poprosiłam, blondyn zaśmiał się i potargał moje włosy.
- Nie ma sprawy skrzacie. - powiedział.
- Ej! To, że jestem troszeczkę niższa nie czyni mnie skrzatem, Muszę Ci przypomnieć że jestem od Ciebie starsza! - oburzyłam się.
- Ta cale 7 miesięcy. - machnął ręką i zaśmiał się.
- A teraz serio co tutaj robisz? Wróciłeś na stałe? - spytałam.
- Tak, wróciliśmy na stałe, stan babci się poprawił i przyjechała z nami tu do LA. - powiedział szczerze szczęśliwy.
- W końcu wrócileś. - powiedziałam przytulając się ponownie do niego.
- Obiecałem przecież. - odparł kładąc brodę na czubku mojej głowy.
- Chwila, chwila skoro Ty wróciłeś, a od jutra jest szkoła to gdzie się zapisałeś? - uniosłam brew, a blondyn zaśmiał się i widziałam iskierki w jego oczach - Osz Ty! To Ty jesteś tym nowym kolesiem w mojej klasie!! - pisnęłam
- Masz mnie. - powiedział dalej chichocząc.
- Zmieniłeś się. - stwierdziłam - Gdzie słodka grzyweczka? - dogryzłam.
- Hahaha... Ty też się zmieniłaś, ścięłaś włosy i chyba cycki Ci urosły. - dźgnął mnie w żebro.
- Niall! - pisnęłam, jak zwykle bezpośredni.
- Dzieciaki obiad! - krzyknęła moja mama.
- idziemy! - odkrzyknęłam.
Obiad zjedliśmy w miłej atmosferze, Pani Horan i Niall opowiadali o tym jak jest w Irlandii. Wydawała się być pięknym krajem i na pewno chciałabym zobaczyć ją na własne oczy. Po skończonym obiedzie stwierdziliśmy z Niallem, że pójdziemy się przejść, przebrałam się szybko w jeansowe szorty i niebieski croptop, po czym ruszyliśmy w stronę plaży. Niall wyglądał na zadowolonego i zrelaksowanego.
- Brakowało mi tego klimatu. - wziął głęboki oddech - Ocean, słońce czego chcieć więcej.
- W Irlandii było, aż tak źle? - spytałam.
- Nie, ale pogoda często krzyżowała plany. Wolę ciepło i słoneczko. - westchnął.
- Ktoś jeszcze wie że wróciłeś? - rzuciłam.
- Nie nikomu nie mówiłem, Harry też jest z Tobą w klasie prawda? - dopytywał.
- Tak, jemu też Ciebie brakowało. Ciężko było pójść do nowej szkoły i odnaleźć się bez wsparcia u boku, ale jakoś daliśmy rade. - uśmiechnęłam się.
- Też mi było ciężko Nes. - przeczesał dłonią włosy.
- Wiem Ni. - powiedziałam.
Do plaży doszliśmy w milczeniu, ale takim przyjemnym, cieszyliśmy się swoja obecnością. Usiedliśmy na piasku tak, że woda obmywała nasze stopy, wiał delikatny wiatr, a słońce przyjemnie ogrzewało nasze ciała i piasek - jednym słowem było idealnie.
- Miałeś kogoś w Irlandii? - spytałam.
- Nes... - westchnął.
- No co nie mogę się spytać przyjaciela o to czy miał dziewczynę? - zaśmiałam się.
- Tamtejsze dziewczyny były delikatnie mówiąc puste. Wszystko byle władować się kolesiowi do łóżka. - przewrócił oczami.
- Czyli nikt? Zero? No Ni weź. - naciskałam.
- Nes przecież znasz moje zdanie w tych sprawach, nie chce być taki jak mój ojciec. - uciął.
- Przepraszam. - opuściłam głowę.
- Nie musisz Nes, po prostu nie mam zamiaru bawić się dziewczynami i też nie tknę dziewczyny która nie szanuje sama siebie. - dodał - A Ty?
- Nic, w sumie od kiedy wyjechałeś byłam na jednej imprezie na początku liceum, coś integracyjnego. - odparłam.
- Co? Gdzie moja szalona imprezowiczka? - prawie krzyknął.
- Schowała się. - zaśmiałam się.
- To ja ją w piątek wyciągam. - zarządził - Pobawimy się jak za starych dobrych czasów. Popalasz jeszcze? - dopytał.
- Zdarza się. - zaśmiałam się wyciągając paczkę wiśniowych Djarumów*.
- Nic się nie zmieniłaś pod tym względem. - pokręcił głową.
- A Ty widzę nie próżnujesz - czerwone Marlboro. - skomentowałam.
- Skąd Ty...? - nie zdążył dokończyć.
- Wystają Ci z kieszeni. - wzruszyłam ramionami.
Po około 2 godzinach postanowiliśmy wrócić do domu, Niall odprowadził mnie pod same drzwi i pożegnał się mocnym przytulasem oraz buziakiem w policzek, tak jak zawsze to robiliśmy. Gdy weszłam do salonu mama leżała na kanapie i oglądała telewizję, zobaczyła mnie i uśmiechnęła się szeroko.
- I jak podobała się niespodzianka? - zapytała.
- Byłam w niezłym szoku, ale nie wierze że taka konspira powstała za moimi plecami. - zaśmiałam się.
- Wyprzystojniał nie? - powiedziała moja mama jakby była nastolatka.
- Zmienił się, wygląda doroślej. - skomentowałam.
Obejrzałam do końca z mamą odcinek jej ulubionego serialu który właśnie leciał, wzięłam z lodówki jogurt i poszłam do swojego pokoju. Przejrzałam moje konta na portalach i w aplikacjach popijając jogurt, po czym wzięłam szybki prysznic. Spojrzałam na ekran komórki i zobaczyłam nieodebraną wiadomość.
Od: Ni ♥
Jutro będę 7.40 przed Twoim domem. Idziemy razem do szkoły i nie ma, że nie. xx
Do: Ni ♥
Jasne :P Poznasz w takim razie Maddie xx
Od: Ni ♥
Okej. Słodkich snów. xx
Do: Ni ♥
Dobranoc :*
Postanowiła od razu napisać do Maddie i trochę ją nakręcić.
Do: Mad ♥
Hej kochana, jutro do szkoły idziemy z dodatkową osobą ;) Tak tylko uprzedzam :D
Od: Mad ♥
Harry z nami idzie? :D
Do : Mad ♥
Nie tym razem ;)
Od: Mad ♥
To niby kto?!?
Do: Mad ♥
Dowiesz się jutro rano :* Dobrej nocy xx
Od: Mad ♥
No eeej! Wrrr 😡 Dobranoc xx
Zaśmiałam się do siebie i odłożyłam telefon na szafkę nocną. Zmęczona nadmiarem emocji w dzisiejszym dniu zasnęłam niemal natychmiast mając nadzieję, że to nie jest jakiś pieprzony sen i jutro jak się obudzę Niall dalej będzie w LA.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
* Djarumy - rodzaj papierosów aromatyzowanych wiśnią i goździkami, które dodatkowo mają słodki filtr i często nazywane są papierosami dla dziewczyn.
Drugi rozdział wprost do waszych rąk misiaki ^^
Będę wdzięczna za każdą reakcje w stosunku do mojego ff :)
Pojawiają się nowe postaci: mama Nialla oraz Harry :D
Oczywiście zakładka obsada jest zaktualizowana ^^
Moje prace:
Love Ya ! ♥
Etykiety:
1D,
fan,
fanfiction,
ff,
fiction,
Horan,
life,
Niall,
NiallHoanfanfiction,
NiallHoran,
onedirection,
Return,
Returntolife
Lokalizacja:
Polska
Subskrybuj:
Posty (Atom)